Dziennik Husqvarna Automower 315X – spostrzeżenia po dwóch tygodniach pracy robota koszącego

27/05/2020, 14:55 · · · 3

Powoli mija drugi tydzień, w którym robot koszący Husqvarna Automower 315x zastępuje mnie w koszeniu trawnika. To wciąż za krótko, aby wyciągnąć finalne wnioski, dochodzą jednak nowe doświadczenia i spostrzeżenia. Czas na kolejną część dziennika.

Planujesz zakup robota koszącego? Licz się z koniecznością adaptacji ogrodu

Po tych kolejnych paru dniach pracy robota, doskonale widać już gdzie robot kosi, a gdzie nie dociera. To newralgiczne końce ogrodu, gdzie było ryzyko, że może spaść z dość stromego zbocza, czy tuż przy latarenkach obok podjazdu. Już wiem, że jeśli robot zostanie ze mną na dłużej, a każdy kolejny dzień z nim mnie do tego coraz bardziej przekonuje, to będę musiał wykonać pewne modyfikacje. W końcu bez sensu jest poprawiać po robocie i wyciągać kosiarkę. Do tego dochodzi kwestia estetyki. Skoro cały trawnik ma idealną długość, to źle wyglądają miejsca w których trawa jest znacząco wyższa. Warto mieć to na uwadze przy montażu ogrodu, czy nawet planowania ogrodu z projektantami. Jeśli interesować będzie nas korzystanie z robota koszącego, to musimy przygotować trawnik pod jego pracę. To pewien kompromis związany z posiadaniem robota, ale dzięki temu sprawiamy, że nasz trawnik jest praktycznie bez obsługowy. Obecnie po pracy robota zastanawiam się jak usmartowić swój system nawadniania, aby nim również można było sterować z poziomu smartfona. Tego w ogrodzie jeszcze brakuje. A jeśli chcemy utrzymywać bardzo krótką trawę, to musimy się liczyć z tym, że trzeba ją odpowiednio podlewać.

Dodatkowy obszar koszący? Zapomnij, nie będzie się Tobie chciało tego robić

Zdarza się, że nasz trawnik jest podzielony na kilka części. Roboty koszące Husqvarna zakładają taką możliwość i można stworzyć dodatkową strefę, do której ręcznie przenosimy robota. Niestety w moim przypadku opcja ta się totalnie nie sprawdza. Aby robot skosił daną strefę potrzebuje 3-4 cykli pracy. A to oznacza, że muszę go przenieść ze stacji dokującej na drugi obszar, za godzinę odłożyć go do bazy, po kolejnej godzinie znów przenieść i tak jeszcze 2, a nawet 3 razy. Raz w tygodniu można tak zrobić, ale aby trawa na tej części ogrodu wyglądała tak jak na reszcie musiałbym to robić nawet 3 razy w tygodniu. A to już jest uciążliwe i trochę mija się z celem robota. Dlatego jak tylko macie możliwość to starajcie się ustawiać przejazdy, tworzyć ścieżki, które umożliwią przejazd robota lub inaczej zaprojektujcie daną część ogrodu. Po prostu choć istnieje taka możliwość, to z racji wygody jaką daje korzystanie z robota na reszcie ogrodu, tego nie będzie chciało wam się robić. Nie o to chodzi w automatyzacji, aby jednak się angażować i jeszcze pilnować tego robota.

Husqvarna Automower 315x radzi sobie w deszczu, w dzień i w nocy

Reszta spostrzeżeń związanych z kolejnym tygodniem pracy robota dotyczy przede wszystkim warunków atmosferycznych. Ostatnie dni były dość deszczowe. Robot ma czujnik pogody, więc nie będzie pracował w ulewie ani gdy na trawie będzie pełno wody. Natomiast z delikatnymi opadami i nieprzesadnie mokrą trawą i terenem radzi sobie wyśmienicie. Od tygodnia nie reguluje już długości koszenia trawy. Jest na stałym poziomie (3,5 w skali od 1-8 w ustawieniach robota). Myślę, że jak przyjdą upały i trawa nie będzie tak szybko rosnąć przejdę też całkowicie na pracę jedynie w nocy.

Przede wszystkim przyzwyczaiłem się do tego, że robot pracuje i trawnik wygląda świetnie. Zaczynam go coraz bardziej doceniać. W weekend nie było mnie wystarczająco długo w domu, w dodatku w inne dni padało, a to oznacza, że nie miałbym czasu i możliwości skosić trawy. Kosiłbym ją dzisiaj lub jeszcze za parę dni – wysoką, na dwa razy i przeklinał zapychanie się kosza i ostrza. Z dnia na dzień lubimy się jeszcze bardziej.



3

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko