Startuje kolejna usługa „zamów i odbierz” – koronawirus zmienił e-zakupy spożywcze, a właściwie wprowadził je do polski

27/05/2020, 13:55 · · · 3

Wciąż staram się znaleźć dobre strony epidemii koronawirusa. COVID-19 odbije piętno na nas wszystkich, wielu odebrał życie przedwcześnie, dla innych będzie źródłem dramatów ekonomicznych. Natomiast to, co się znacząco dzięki niemu zmieniło, to e-commerce. Także ten spożywczy. Wreszcie w Polsce coś się w tym temacie zaczyna dziać i to nie tylko w stolicy.

Wcześniej zwracałem uwagę, że dzięki COVID-19 zaliczyliśmy małą rewolucję kulturalną. Teatr i inne dobra kultury przeniosły się nieco do internetu, także mocno zmieniła się sytuacja na rynku filmowym. Wydaje się, że zwłaszcza rynek filmowy jeszcze bardziej zwróci się w stronę równoległych premier i premier bezpośrednio w streamingu. Polacy też jeszcze chętniej korzystają z zakupów internetowych. E-commerce rośnie w siłę. COVID-19 po części przyśpieszył działania niektórych firm, aby mocniej postawić na sieć. Tak stało się chociażby z LPP, gdzie sprzedaż odzieży przez internet znacząco wzrosła i wreszcie stała się istotną „nogą” biznesu. W wielu miastach wiatru w żagle dostały usługi zamawiania jedzenia.

Przede wszystkim zmiana jednak sięgnęła zakupów spożywczych. Te do tej pory praktycznie nie istniały, a jeśli już to w Warszawie i może 2-3 innych miastach w Polsce. Ograniczone asortymentowo, terytorialnie traktowane były wręcz jako egzotyka. Przyszedł koronawirus i wszyscy chcieli zamawiać przez internet. Do tego stopnia, że na mojej małej wsi, lokalny sklep spożywczy uruchomił zamówienia telefoniczne z dostawą. Przede wszystkim jednak sieci zaczynają o tym myśleć. Biedronka poruzumiała się z Glovo i umożliwiła zamawianie już w kilku miastach w Polsce, Żabka eksperymentuje z przygotowaniem zamówień do odbioru. Od dziś rusza pilotaż w Kuflandzie również w formie „zamów i odbierz”. Zapewne w kolejnych miesiącach zobaczymy następne takie rozwiązania, aż wreszcie będzie możliwe swobodne zamawianie produktów spożywczych i innych dóbr pierwszej potrzeby online z szybką dostawą.

Zakupy produktów spożywczych przez internet nie są łatwe. Dlatego też do tej pory mało komu udało się ten biznes przekuć w sukces. Obecna sytuacja jest sporą szansą na zmianę. Zarówno przyzwyczajeń konsumentów, jak i sklepów. Sam na przykład ze sporych zakupów raz na tydzień, przeniosłem się na jeszcze większe zakupy nawet raz na 3 tygodnie i raczej nie wrócę już do częstszych zakupów. Długie zakupy w galeriach handlowych zamienię, na błyskawiczne odwiedzenie ich w celu załatwienia konkretnych potrzeb i odwiedzenia konkretnych sklepów. Jednak, jeśli uda się zamawiać przez internet, z chęcią będę to robił. Robię tak już na przykład w Rossmanie czy Empiku – pozostaje czekać.

Choć Kaufland uruchomił swoją usługę „zamów i odbierz” na razie tylko w kilku lokalizacjach to można już przeglądać to jak wygląda oferta. Jest ona naprawdę spora. Niestety po raz kolejny widać ułomność naszego prawa i nie ma tu możliwości zakupu napojów alkoholowych. Problem z zakupem alkoholu występuje też przy korzystaniu z kas samoobsługowych, gdzie trzeba czekać na akceptacje pracownika – przydałoby się chociażby skanowanie dokumentów lub jakieś kody kreskowe w ramach aplikacji mObywatel, które potwierdzałyby pełnoletność. Na dłuższą metę zmiany w tej kategorii są nieuniknione.

Mam nadzieje, że wkrótce kolejne sklepy ułatwią proces zakupów online. My przyzwyczaimy się też do takiej formy, zwłaszcza gdy UI aplikacji zostanie znacząco ułatwione. Przecież często zakupy spożywcze, to powtarzalna lista produktów i wystarczy ponowić zamówienie sprzed dwóch-trzech tygodni.

Nadszedł czas gdzie internetowe zakupy w pełni mieszają się z tymi stacjonarnymi. Od lat omawiana strategia omni-channel wreszcie wchodzi w życie. Nieco szkoda, że w takich okolicznościach. Ale czasem potrzebny jest impuls do zmian.



3

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko