Surface Pro 7 – recenzja

07/07/2020, 14:22 · · · 1

Nie wiem właściwie, do jakiej grupy sprzętów zaliczyć Surface’a. Czy to jest tablet, czy laptop. Ma cechy obu tych urządzeń. Z jednej strony to pełnoprawny laptop, a z drugiej to sprawny tablet. O ile, oczywiście, możemy powiedzieć, że system Windows może być systemem tabletowym.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2020


To już mój trzeci Surface. Pierwszy był generacji 3. z procesorem i5 i tylko 4 GB pamięci. Teoretycznie można było coś na nim zrobić, ale działał tak wolno, że nie było to przyjemne. Drugi był Surface Pro 6. generacji. Także z procesorem i5, ale już z 8 GB pamięci RAM. Bez problemu można było na nim pracować w aplikacjach biurowych. Praca była komfortowa, oczywiście pod warunkiem, że nie chcieliśmy obrabiać filmów czy grać w nowoczesne gry.

Surface Pro 7, który właśnie kupiłem, jest już na najnowszym procesorze i7-1065G7. Pamięci RAM tym razem mam 16 GB i to dopiero jest przyjemny w użytkowaniu komputer. Dyski są dostępne w tej opcji od 128 GB do 1 T. Przy procesorze i7 każdy ma 16 GB RAM. Najmniej ma komputer z procesorem i3, bo tylko 4 GB i 128 GB dysk SSD. I taką konfigurację stanowczo odradzam. Na takim komputerze nie ma mowy o płynnej pracy.

Sprzęt jest w dwóch wersjach kolorystycznych. Platynowy i czarny. Obecnie kupiłem czarny i jest ładny. Jest to czarny mat, ale trochę się palcuje. Jednak tak samo łatwo się czyści. Komputer jest lekki. Waży tylko 790 g plus klawiatura. Klawiatura to zupełnie osobne urządzenie. Jest nawet sprzedawana osobno i to mi się bardzo nie podoba. Przy zakupie za 7299 zł dostajemy jedynie zasilacz i pudełko, w który jest zapakowany Surface. Sami musimy dokupić klawiaturę za kwotę 799,90 zł i polecam myszkę Microsoft Arc Mouse za 349 zł.

Klawiatura jest genialna. Jest to dla mnie najprzyjemniejsza klawiatura do pisania. Skok jest dobrze wyczuwalny dzięki jej ułożeniu, które powoduje, że nie leży płasko na biurku, ale jest pod lekkim kątem i w powietrzu mamy fajne uczucie sprężystości. Nie czujemy twardości, ale delikatne uginanie się, co pozwala mieć przyjemność z pisania. Touchpad jest poprawny. Nie taki, jak w sprzętach Apple, ale i nie tak tragiczny, jak to często bywa w tańszych komputerach przenośnych. Klawiatura, której obecnie używam, dokupiłem do wersji 6, ale jest kompatybilna z wersją 7.

Wersja 7 zmieniła nie tylko procesor, ale i zastosowane złącza. Dokładnie jedno złącze. Ma ich wszystkich sześć. Jedno od klawiatury i tylko do niej. Drugie specjalne złącze Surface Connect do ładowania i Surface Doc. Nic specjalnego ten Doc, ale za to w specjalnej cenie 999 zł. Zastąpić to bez problemu można urządzeniem za niewiele ponad 100 zł na USB. Pozostałe złącza to klasyczne USB-A i od wersji 7 zamiast Display Port Mini jest USB-C. Przez port USB-C możemy także ładować laptopa, co jest pozytywne, jeśli zapomnimy o zasilaczu. Zapomniałbym jeszcze o złączu Audio, starym klasycznym i długo nieodkrytym czytniku kart microSDXC, schowanym pod uchylaną nóżką. Na obudowie mamy trzy przyciski. Włącznik i przyciski zgłaśniania i ściszania dźwięku.

Komputer wyposażono w zestaw czujników i kamery. Nie będę przytaczał specyfikacji, ale powiem, że nie wszystko działa bardzo szybko i sprawnie. Zresztą, przy wyborze tego komputera nie sprawdzałem tych parametrów. To miał być komputer przyjemny w użytkowaniu i szybki. I taki jest.

Osobną sprawą jest wyświetlacz. To jest jedyna rzecz, która chętnie bym poprawił. Nie, nie chodzi o jakość wyświetlacza. Jest wystarczająca. To ma być komputer do pracy w podróży, a nie studio graficzne. Choć jest dostępny rysik, to nigdy go nie miałem, bo jest za drogi i nie używam Surface jako tabletu. Ekran jest dotykowy i w kilku sytuacjach można go tak używać. Ja nie lubię jednak mieć pomazanego ekranu i staram się tego nie robić. Ma on dwie wady. Pierwsza to ogromne ramki. Są jak ramy obrazu w muzeum. Wielkie i czarne. Nie rozumiem, dlaczego są tak duże. Producenci laptopów, tabletów i telefonów starają się je minimalizować, a tu nadal są niezmienione od pierwszych wersji.

Druga rzecz, która mnie wkurza i, jak czytam w necie, dotyka wielu właścicieli Surface, to na wysokości klawisza F6, około 1 cm powyżej, powstaje zielone przebarwienie wielkości około 5 mm. Pojawiło się ono mi w Surface Pro 3, w tym samym miejscu miałem w Surface Pro 6. Reklamowałem komputer i zwrócono mi pieniądze. I teraz po trzech tygodniach używania pojawiło się w Surface Pro 7. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale myślę, że jakiś podzespół, który jest w tym miejscu albo wydziela więcej ciepła, albo w jakiś inny sposób wpływa na ekran. Ten zielony duszek nie jest problemem w pracy. Widać go tylko na bardzo ciemnym tle. Jednak ja wiem, że on tam jest i jest to dla mnie problem. Komputer zostanie przesłany do sprzedawcy w celu naprawy lub wymiany. Jestem bardzo ciekawy, czy mój czwarty komputer od Microsoftu też będzie miał ducha.

Podsumowując. Komputer od producenta Windowsa jest przyjemny w użytkowaniu. Polubiłem go bardzo. Jest dla mnie połączeniem iPada z MacBookiem, ale w wersji z Windowsem. Nie mam problemu wyjść z nim do kawiarni, popisać czy popracować. Z MacBookiem jakoś bardziej uważam, bo boję się go zalać czy uszkodzić. W tym przypadku miałbym do wymiany jedynie klawiaturę. Obecnie używany model z procesorem i7 jest bardzo wydajny i ani przez chwilę nie miałem z nim problemu. Fakt, jest drogi. Nawet bardzo drogi, ale jeśli wyjdzie jego następna wersja z innym ekranem, będzie oczywiste, że go kupię.



1

Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.