Rozdział 2 – Sezon 4 Fornite’a nie będzie dostępny na iOS i macOS

27/08/2020, 12:42 · · · 8

Epic rozpoczęło wojnę z Apple i wygląda na to, że nie zamierzają się poddawać – nowego rozdziału nr 2 sezonu 4 nie będzie na iOS i macOS, ponieważ firma nie godzi się na warunki Apple’a.

Apple od początku proponowało Epic, że jeśli wyślą poprawkę aplikacji do App Store Review, która pozbawiona jest ich własnego systemu płatności, obchodzącego 30% podatek Apple’a, to zostaną przywrócone wszystkich ich prawa deweloperskie. Apple zagroziło Epic, że jeśli nie wprowadzą odpowiednich poprawek, to cofną ich certyfikat, co będzie znacznie poważniejsze w skutkach, niż może się to z pozoru wydawać. Będzie to oznaczało, że nie będą mieli dostępu do:

  • SDK Apple, software’u, itp.
  • bet iOS, macOS, itp.
  • usług notarialnych dla aplikacji na macOS
  • App Store Connect
  • TestFlight
  • portalu do generowania profili i certyfikatów
  • dostępu do usług, jak Apple Pay, CloudKit, PassKit, HomeKit i wielu innych
  • wielu innych podobnych i powiązanych usług
  • poprawiania i optymalizacji Unreal Engine dla Mac i iOS, w tym funkcji AR i VR

Jakby nie patrzeć, Apple postanowiło zareagować ostro, zagrażając nawet Unreal Engine, który nie jest de facto częścią tego sporu. Sąd w międzyczasie nakazał firmie z Cupertino wstrzymania się z banem na Unreal Engine, ponieważ jego usunięcie miało by wpływ na wielu deweloperów, którzy już zaczęli, jeśli wierzyć słowom Epic, uciekać z tonącego okrętu.

Temat 30% prowizji jest oczywiście gorący, a iPhone, podobnie jak iPad, jest przecież komputerem, zupełnie takim jak typowy Mac. Ma procesor, ma GPU, ma RAM, ma „SSD”. Różni się formatem – zamiast klawiatury i trackpada ma dotykowy ekran. Dlaczego więc jest tak zamkniętą platformą? Dlaczego Apple nie otworzy go tak, jak macOS? App Store przecież może pozostać, ale jeśli chcę zainstalować aplikację, która pozwala mi na więcej, ponieważ nie jest ograniczona przez wszelkie zasady App Store’a i/lub iOS-a, to dlaczego nie mogę tego zrobić? Powodów prawdopodobnie jest wiele, ale wiadomo, że przede wszystkim chodzi o kasę i kontrolę.

macOS i App Store oraz możliwość instalowania aplikacji spoza niego, są dobrym przykładem. Wiele programów wypuszczanych jest równocześnie w App Store oraz niezależnie przez dewelopera, czyli możemy je kupić bezpośrednio od nich. W przypadkach nawet nie tak bardzo skomplikowanych (z pozoru) aplikacji, jak edytor tekstu BBEdit, istniała przepaść między możliwościami wersji niezależnej od tej z App Store. Ta przepaść była na tyle duża, że wiele programów zostało wycofanych z App Store przez ich twórców, bo sandboxing oraz inne ograniczenia powodowały, że te aplikacje stawały się bezużyteczne. Kilka lat temu Apple postanowiło powalczyć o App Store dla Mac i dogadało się m.in. z Panic, twórcami Transmit, Microsoftem (Office 365), Adobe (Lightroom) czy Bare Bone Software (BBEdit), aby te programy wróciły do ich sklepu. Rzecz jednak w tym, że te programy otrzymały specjalne uprawnienia, których inni deweloperzy nie mają, dzięki którym są w stanie poprawie funkcjonować, omijając niektóre ograniczenia, w tym pełny sandboxing. Hipokryzja Apple, jakby nie patrzeć – wystarczy spojrzeć na deal Apple’a z Amazonem, aby zobaczyć, że „każdy deweloper traktowany jest tak samo”, to bzdura.

Doceniam to, co Apple stara się zrobić, ale ta 30% prowizja powoduje, wspólnie z dodatkowymi ograniczeniami, która wprowadza sam App Store, że wielu mniejszych deweloperów nie jest w stanie w ogóle oferować swoich indie produktów, aby powalczyć z gigantami. Patrząc też na fakt, że iOS dla iPada jest już na rynku od 10 lat, a nadal nie oferuje niektórych skrajnie podstawowych funkcji systemowych i który uniemożliwia wprowadzenia ich przez deweloperów trzecich, to uważam, że korzyścią dla iOS-a (i iPadOS-a) będzie ich otworzenia na tzw. side-loading, czyli możliwość instalowania aplikacji spoza App Store i tym samym na ominięcie App Store. Taki krok w końcu zwiększy konkurencję, możliwości platformy i powinien je dać nowe skrzydła, aby się szybciej rozwijała.

8

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.