Zakupowe postojowe (przynajmniej do jutra)

12/10/2020, 13:00 · · · 8

Jesteśmy tuż po premierze kilku nowych, a właściwie odświeżonych produktów Apple. Na pierwszym planie na pewno znajduje się nowy, 27-calowy iMac. Tim Cook po prostu realizuje swój plan, o którym wspomniał podczas tegorocznego zdalnego WWDC 2020, a który zakłada wypuszczenie jeszcze kilku ciekawych komputerów, opartych na architekturze Intel. To wszystko zanim nadejdzie wyczekiwana, późna, październikowa jesień i kolejne przełomowe premiery produktowe. Wielu z nas zastanawia się zatem, czy kupowanie czegokolwiek w tej chwili ma sens?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2020


Mac

Linia komputerów Mac budzi tutaj z całą pewnością najwięcej wątpliwości. Jesteśmy w przededniu ważnej zmiany i zdrowy rozsądek podpowiada, że kupowanie jakiegokolwiek komputera z procesorem Intel nie ma obecnie sensu. Zacznę więc od tego argumentu. Ma i nie ma. Zależy, jak do owych zakupów podchodzimy. Jeśli zakup nowego komputera traktujemy jak długofalową inwestycję – tak jest w moim przypadku – i wiemy, że maszyna będzie na siebie zarabiała, bo jest naszym narzędziem pracy, wybór, na dobrą sprawę, nie ma znaczenia. Liczą się: przeznaczenie danej maszyny, czyli zestaw zadań, których wykonanie przed nią postawimy, oraz zasobność naszych portfeli. Osobiście jestem zwolennikiem kupowania maksymalnych, dostępnych naszemu budżetowi konfiguracji, aby zapewnić jak najdłuższą amortyzację wydatku. Nie miałem jeszcze komputera Mac, którego nie sprzedałbym w moim prywatnym cyklu użytkowania, który wynosi 3–4 lata, poniżej 70% pierwotnie zapłaconej za niego kwoty. Dla mnie to wystarczający argument. W takim horyzoncie czasowym na ten moment architektura sprzętowa nie odegra wielkiej roli, bowiem to, że na jesieni zobaczymy pierwsze maszyny oparte o Apple Silicon nie oznacza, że rynek dostosuje się (pomimo wysiłków i ułatwień ze strony Apple) do niej z dnia na dzień. A i nie oczekiwałbym, że maszyny z Apple Silicon przez pierwszy rok czy dwa obecności na rynku będą pozbawione chorób wieku dziecięcego.

Z drugiej strony nie powinniście też oczekiwać, że wybierając topową obecnie konfigurację czegoś poza iMakiem Pro lub Makiem Pro, w perspektywie dłuższej niż 4 lata, utrzymacie wartość sprzętu na przyzwoitym poziomie. Tutaj zatem zalecam dobre przyjrzenie się obecnej sytuacji i, jeśli możecie poczekać, poczekajcie. Jeśli jednak cykl zmiany sprzętu, który zarabia na siebie każdego dnia, jest krótszy i macie na to kapitał, inwestujecie w maksymalne, zapewniające komfort Waszej pracy konfiguracje. Już w przypadku nowych iMaców widać, że Apple rozpoczęło powolny proces zmian. Także zmian konstrukcyjnych. W nowym 27-calowym modelu możemy wybrać matrycę z powłoką z nanostrukturalnego szkła, czego na ten moment nie możemy wybrać w sprzęcie takim jak iMac Pro. To oczywiste, że na jesieni zobaczymy nową bryłę iMaców i prawdopodobnie będzie ona początkowo zarezerwowana tylko dla linii Pro. Apple rozpoczęło proces, który potrwa minimum rok, zanim cały line-up ulegnie odświeżeniu (także wizualnemu), a wszystkie dostępne konfiguracje będą adekwatne do oczekiwań konsumentów.

Nie należy się też spodziewać (o czym Apple uprzedziło nas już podczas WWDC), że przejście na Apple Silicon całego line-upu dokona się natychmiast. Firma daje sobie na to 2 lata i raczej spodziewam się, że proces zacznie się od niskobudżetowych komputerów i iMaców Pro, a zakończy na Macu Pro. Zatem jeśli planujecie dziś zakup Maca do – nazwijmy to – przeciętnych zastosowań (bez skomplikowanej obróbki audio-wideo), śmiało możecie wybierać spośród dostępnych sprzętów, zachowując zdrowy rozsądek przy konfiguracjach. Jeśli jednak sprzęt służy Wam do bardziej wymagającej pracy (programowanie, obróbka audio-wideo), to wszystko zależy tak naprawdę od tego, jak długo jesteście w stanie wytrzymać z obecnym setupem oraz jak szybko sprzęt jest w stanie na siebie zarobić po zakupie. Oczywiście, jeśli Mac Pro to tylko dodatek do Waszej kolekcji, to budżet nie odegra dużego znaczenia i pewnie już przestaliście czytać ten tekst.

iPhone i reszta

Premiery nowych iPhone’ów spodziewamy się natomiast w październiku, o czym uprzedził nas sam Tim Cook. Miesiąc opóźnienia jest zrozumiały ze względu na aktualną sytuację na świecie, ale oczekiwania są ogromne. Zmieniona, kanciasta bryła, obsługa 5G, jeszcze lepsze kamery i wiele innych nowości, aż w końcu cztery spodziewane modele 2020 – to sporo. Zatem jeśli planujecie zakup flagowca, warto zaczekać do jesieni. Jeśli szukacie modelu budżetowego i najlepiej bez Face ID oraz w rozsądnej cenie – model SE drugiej generacji jest dla Was. Tu i teraz. Możecie śmiało kupować.

Na jesieni spodziewamy się także nowych iPadów, ale nie modeli Pro, ponieważ te były już w tym roku odświeżone. Sprawa wygląda więc dość klarownie. Jeśli szukasz modelu Pro, ale nie chcesz obecnego – poczekaj do wiosny 2021. Jeśli czekasz na nowego, budżetowego iPada – poczekaj do jesieni tego roku lub wybierz coś z obecnie dostępnych w ofercie, ponieważ prawdopodobnie będą dla Ciebie aż nadto wystarczające.

W przypadku Apple Watcha oraz słuchawek AirPods doradzam zaczekanie do październikowych premier. Zegarek od Apple zawsze warto kupować tuż po premierze lub zrobić sobie prezent na święta, bowiem cykl życia tego produktu nie jest tak długi jak np. iPada czy iPhone’a. Nowych słuchawek AirPods spodziewamy się od miesięcy, jeśli więc możesz – zaczekaj.

W przypadku HomePoda i Apple TV zdecydowanie doradzam wstrzymanie się z zakupami. Oba produkty wymagają solidnego odświeżenia sprzętowego, a całkiem możliwy wydaje się scenariusz, w którym zobaczymy ich zupełnie nowe wersje.

Na koniec chciałbym podkreślić jeden, bardzo istotny fakt: nie istnieje coś takiego jak najnowszy i najbardziej opłacalny obiektywnie produkt Apple. Zawsze wyjdzie kolejna wersja, czekać można w nieskończoność. Dlatego najrozsądniej decyzje zakupowe opierać o własne potrzeby, a nie moje czy czyjekolwiek rady. Udanych zakupów!



8

Krzysztof Kołacz

👨🏻‍💻 Technologia, kawa i my sami. 🎙 W podcaście „Bo czemu nie?”. 📰 W newsletterze „The Menu Bar” oraz tutaj. Kocham 🏃🏻‍♂️ i ☕️ specialty.