iPad Pro A.D. 2020 – czy warto się przesiąść?

17/10/2020, 12:38 · · · 1

iPad jest chyba moim ulubionym urządzeniem od Apple od samego początku, od swojej premiery. Korzystam z niego namiętnie, codziennie. To moje główne narzędzie pracy. Noszę go ze sobą wszędzie – do biura, na kanapę, do kawiarni, na wyjazdy – te krótkie i te dłuższe. Gdyby nie kilka rzeczy, które zwyczajnie szybciej lub niestety wygodniej nadal robi się na komputerze, to pewnie przeszedłbym na #iPadOnly, niczym Michał Śliwiński. Jak na razie czasami jeszcze korzystam z Macbooka Pro. Najlepszym, co nie dziwi, dotychczasowym iPadem był oczywiście model Pro z 2018 r. Wreszcie mamy jego następcę. Ale czy warto się na niego przesiąść?

To trudne pytanie. Zacznę od tradycyjnego w tej sytuacji – to zależy.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2020


„Nowy procesor” i więcej „RAM”

Nowy iPad Pro, zaprezentowany miesiąc temu, nie ma się co oszukiwać, to jest model 2018 z nowym aparatem. Zaraz podniosą się krzyki, że przecież jest jeszcze nowy procesor, więcej RAM-u. Od razu tłumaczę. Nowy procesor, A12Z to tak naprawdę stary procesor A12X z… odblokowanym dodatkowym rdzeniem. Dobrze przeczytaliście. ODBLOKOWANYM. W „starych” iPadach Pro macie ten sam procesor z tym samym rdzeniem, ale zablokowanym. Jego odblokowanie tudzież zablokowanie Apple ogarnęło programowo. Niestety nie spodziewajcie się aktualizacji do modeli z 2018 r., która „zmieni” Wam procesor. Jakoś Apple będzie rozróżniać modele.

Większy RAM? I tak, i nie. Owszem, to teraz 6 GB, jest więc większy od trzech najsłabszych wersji pamięciowych (64, 256 i 512 GB – poprzednio miały 4 GB), jest to jednak tyle samo, co w wersji największej – 1 TB w 2018 r. Ale i tak, pocieszeniem będzie dla wszystkich użytkowników poprzedniego iPada Pro, w tym mnie, że różnica w prędkości jest praktycznie niezauważalna. W programach testowych różnice są na poziomie 1–5%.

iPada Pro z 2018 r. bardzo dokładnie przetestowałem i testuję do tej pory. Zdania nie zmieniam. To moje podstawowe narzędzie. Wygodne i megaszybkie, które możemy łatwo doposażyć w dodatkową klawiaturę czy akcesoria przez USB-C. Z najnowszym modelem jest dokładnie tak samo.

Aparat i LiDAR

Faktyczna różnica między modelami z 2018 r. i 2020 to aparat. W modelu z 2018 r. mamy tylko jeden aparat tylny. W modelu z 2020 r. mamy dwa i do tego radar LiDAR pomagający w obsłudze AR. No i teraz mam na serio dylemat, co o tym sądzić. Bo z jednej strony nowy, lepszy aparat to fajna sprawa, dodatkowo dwa obiektywy, w tym szeroki. Ale czy ja robię zdjęcia tabletem? No… zdecydowanie nie. LiDAR i AR? To ciekawy temat i zapewne znajdzie się już teraz grupa użytkowników, zdecydowanie profesjonalnych, którzy to wykorzystają. Dla przeważającej reszty to gadżet.

Sam nie widzę żadnej różnicy w zabawie AR moim Pro z 2018 r. i wypożyczonym przez Cortland modelem najnowszym. AR działa, tak samo szybko ładują mi się obiekty w aplikacji Ikea czy Maki Pro ze strony Apple.com. W zasadzie nie widzę różnicy w tej kwestii, zatem z mojego punktu widzenia, po co przepłacać?

Nowa pojemność

Podoba mi się w nowej wersji zmiana pojemności. Model 64 GB został zastąpiony wersją 128 GB. I to jest świetna sprawa, bo właśnie tej pojemności mi brakowało. Sam mam model 64 GB, bo 256 GB był dla mnie za drogi. Wprowadzenie modelu 128 GB w cenie poprzedniego 64 GB to genialny ruch dla klientów. Mieszczę się na 64 GB, ale balansując na granicy. Gdybym miał 128 GB, nie musiałbym się nawet zastanawiać – wszystko by mi się mieściło. Pozostałe opcje pojemności pozostały bez zmian – 256, 512 GB i 1 TB.

Magic Keyboard

Kończąc, muszę jeszcze wspomnieć o Magic Keyboard. W numerze opisują ją zarówno Wojtek, jak i Michał. Ja już nie będę tego robić. Swoje wrażenia opublikowałem na www. Tutaj dopiszę tylko jedno – klawiatura jest genialna, świetnie się na niej pisze, ale będzie pierwszym produktem Apple, który kupiłem i zwrócę. Niestety, cena jest z kosmosu, a jednocześnie mam wrażenie, (teoria spisku Mode On), że jej obsługa jest lepiej zoptymalizowana na iPadach Pro 2020 niż na poprzednim modelu. Mój iPad Pro podłączony do niej potrafi tracić baterię w tempie 10–20% na godzinę. Jednocześnie nie obserwuję takiej sytuacji w modelu z 2020 r. No i wreszcie ostatnia refleksja na jej temat – podejrzewam, że kolejny iPad Pro będzie mieć ten sam format i wygląd, co modele 2018 i 2020.

Według mnie Apple nie wprowadzałoby produktu, który jest akcesorium, na krótki czas do oferty przy tej cenie. Raczej obstawiam, że Apple myśli o Magic Keyboard jak o uniwersalnym sprzęcie na dłużej. Podejrzewam też, że firma planowała wprowadzenie kolejnego modelu, już z 5G na jesieni. Już raz tak było w historii, gdy wyłamali się z jesiennej premiery, przenieśli ją na marzec i potem, po pół roku, już w normalnym jesiennym terminie, wprowadzili kolejny model. Chodzi mi o modele iPada 3 i 4. Ale, jak to się mówi – pożyjemy, zobaczymy.

Zatem czy warto przesiąść się na nowego iPada Pro?

Macie starego iPada lub nowego, ale nie z serii Pro, to według mnie warto się przesiąść. Dla wygody korzystania, dla USB-C, dla świetnej klawiatury magicznej, dla mocy obliczeniowej. To w zasadzie sprawa prosta. Jeśli natomiast macie poprzedniego iPada Pro z 2018 r., to przesiadka jest w mojej ocenie bezsensowna. Szkoda wydawać pieniądze. Różnica będzie praktycznie niezauważalna, dopłatę poczujecie, a podejrzewam, że jesienią będzie kolejny model, jeśli koronawirus nie pokrzyżuje planów wydawniczych Apple.


Dziękujemy firmie Cortland za wypożyczenie nowego iPada Pro do testów.

1

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada