Audi RS4 – mniejszy od RS6, ale nadal wariat

16/11/2020, 18:00 · · · 0

Po tym, jak już RS6 mi się opatrzyło, RS4 wydawał mi się zdecydowanie mniej ekstrawagancki w swoim designie. Jak się jednak szybko przekonałem na ulicy, codziennie dostawałem wiele kciuków w górę od innych kierowców i przechodniów – RS6 nie zarobiło natomiast ani jednego. Nie pozostaniecie niezauważeni w tym aucie.<!–more-→


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2020


Specyfikacja

Powtarzam się, nie pierwszy raz, ale RS4 ma listę opcji dłuższą niż wiele moich recenzji. Pozwala to dokładnie dobrać specyfikację samochodu pod swoje potrzeby. Model testowy, już tradycyjnie, przyjechał „na pełnym wypasie”.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kolor, którego sam bym nie wybrał, a który prezentuje się znakomicie – niebieski Navarre. Towarzyszą mu opcjonalne 20” felgi o szerokości 9”, wykończone na czarny połysk, obute w opony o rozmiarze 275/30 ZR20. Za karbonowe akcenty odpowiadał kolejny pakiet, a sportowe fotele obito mięciutką skórą Feinappa. O wyborne wrażenia słuchowe dba system audio Bang & Olufsen, a łączność ze smartfonem zapewnia CarPlay. Są kamery i czujniki wokół auta, jest wyświetlacz zamiast zegarów, jest HUD i pakiety wspomagające wszystko, co chcecie – plecy masażem, oczy poprzez czytanie znaków drogowych, świadomość poprzez światełka na lusterkach i wiele więcej. 

Pod maską siedzi 2,9-litrowa jednostka w układzie V6, doładowania dwoma turbosprężarkami i generująca 450 KM, co katapultuje samochód do pierwszej setki w 4,1 sekundy. Przyspieszenie kończy się na 280 km/h, co zostało opcjonalnie przesunięte ze standardowych 250 km/h. Zawieszenie wyposażono w DRC – mechaniczno-hydrauliczny system stabilizacji samochodu, który sprawdza się szczególnie dobrze na naszych drogach, bo samochód nie musi być aż tak bardzo usztywniony, a nadal zachowuje odpowiednią przyczepność. Jeśli jednak ktoś woli twardsze nastawy „zawiasów”, to można całość usztywnić odpowiednią opcją w menu Audi Drive Select.

Ceny zaczynają się od 408 tys. zł za „golasa”, a model testowy wyceniono na 608 090 zł.

Ciekawostka! Wygląd przodu samochodu, z jego grillem przypominającym paszczę jakiegoś przerażającego prehistorycznego gada, jest tak imponujący, że pies mojej siostry uciekł w popłochu, jak w końcu trafił na przednią część auta, po obejściu samochodu dookoła, w oczekiwaniu, aż z niego wysiądę. Nie żartuję. Niestety nie mam tego na wideo, czego bardzo żałuję. Tak, są świadkowie. Gdybym miał z tej akcji film, to byłby gwarantowany viral.

A jak się prowadzi?

To prawdopodobnie największy rozmiar samochodu, który ma sens, jeśli ktoś szuka naprawdę dobrze prowadzącego się auta. RS4 ma oczywiście stały napęd na wszystkie koła i wyposażony jest w mechaniczny centralny mechanizm różnicowy, który przekazuje 60% momentu obrotowego na tylną oś i 40% na przednią, ale w sytuacjach ekstremalnych może przekazywać odpowiednio 85% i 70%, na oś przednią i tylną. Przewidywalność w prowadzeniu samochodu wyposażonego w mechanizm mechaniczny nadal zdecydowanie przewyższa – moim skromnym zdaniem – podobne elektroniczne rozwiązania. Kto doświadczył Quattro w odpowiednich warunkach, wie, o czym mówię.

Niestety, system Quattro w tym modelu nie sprawia tyle frajdy z jazdy, co w jednej z poprzednich jego generacji. Wynika to z faktu, że samochód jest zestrojony „bezpieczenie”, dla mniej doświadczonych kierowców, którzy będą umieli w bardzo prosty sposób jechać tym autem niebezpiecznie szybko. Próba wymuszenia nadsterowności w zakręcie jest utrudniona, bo auto uparcie wyjeżdża najpierw przodem, potem na moment zamiata tyłem, a potem się neutralizuje. Chciałbym w tej kwestii zobaczyć większą odwagę, tak, jak chociażby w zestrojeniu R8. W codziennym ruchu, szczególnie w trudnych warunkach pogodowych, nawet dla kierowcy, który wie, co robi, z kwaśną miną przyznaję, że to prawdopodobnie zaleta, bo zmniejsza szansę niekontrolowanego poślizgu i wypadnięcie z drogi. Wątpliwości natomiast nie mam żadnych w kwestii „lekkości” tego pojazdu, szczególnie po niedawnej przygodzie z RS6. RS4-ka jest zdecydowanie przyjemniejsza w zakrętach, głównie przez to, że jest lżejsza i nie czujemy tak bardzo masy ani siły odśrodkowej. Podobnie jak RS6 pozwala pokonywać trasę z zawrotną prędkością, a auto znacznie pewnie trzyma się nawierzchni niż typowy tylnonapędowiec.

Nie zapominajmy, że to pięcioosobowe kombi, ze sporą przestrzenią we wnętrzu i pozwala komfortowo podróżować całą rodziną lub zdecydowanie mniej komfortowo samemu, po przestawieniu wszystkiego na „dynamic”, i to niezależnie od warunków atmosferycznych.

Na koniec

Praktycznie wszystko w tym samochodzie jest najwyższej klasy. System audio pozwala na szerszy zasięg regulacji, niż mógłbym się spodziewać – Bang & Olufsen zapewnia naprawdę znakomity zestaw głośników do tego auta. Rzecz w tym, że nie będziecie chcieli z niego korzystać, bo jeszcze ciekawszą symfonię dostarcza sterowany przyciskiem wydech – polecam zostawić jego klapki otwarte cały czas, aby cieszyć się wszelkimi wybuchami dobywającymi się z jego wnętrza. Chciałbym jedynie, aby nie charczał podczas zmiany biegów pod obciążeniem – bardzo nie podoba mi się ten trend. Wracając do meritum… systemy asystujące oferują w zasadzie więcej, niż jest potrzebne, a CarPlay zachowuje się tak, jak Apple by chciało. Wnętrze jest po prostu bardzo miłym miejscem do spędzania czasu i nie zdziwiłbym się, jakby właściciele chcieli zbaczać z wyznaczonej trasy, aby ciut dłuższej obcować z tym samochodem.

To Audi rozpoczęło trend na niesamowicie mocne rodzinne kombi, prowadzące się jak sportowe samochody, w 1994 roku, kiedy przy pomocy Porsche wprowadzili na rynek model RS2 – kultowe auto. Ćwierć dekady później nadal uważam, że to właśnie Audi króluje w tej kategorii, bo linia „kombiaków” z logo RS nadal pozostaje niedościgniona w codziennym użytkowaniu. Być może są auta szybsze, auta lepiej się prowadzące albo lepiej pokonujące zakręty, ale zbiór cech, w które wyposażono RS4, szczególnie dla osób, które często podróżują w słabych warunkach atmosferycznych, podczas deszczu czy śniegu, jest nadal unikalny.



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.