Zbrickowane MacBooki przez Big Sura – kłamstwa, seks i rock’n’roll

15/12/2020, 14:03 · · · 13

Temat zbrickowanych przez macOS Big Sura MacBooków Pro poruszałem kilka tygodni temu i zapowiada się na to, że Apple rozwiązało problem. Przy okazji wyszło na jaw kilka ich kłamstw. Z góry przepraszam za brak seksu i rock’n’roll.

Problem polegał na tym, że macOS po instalacji upgrade’u do Big Sura, bootował się do czarnego ekranu i nic dało się go z tego stanu w żaden sposób wyprowadzić. Problemem prawdopodobnie była płyta I/O, której firmware zostawał podczas update’u uszkodzony i jedyny sposób przywrócenia funkcjonalności komputera, była wymiana tej płytki. Jeśli chcecie wiedzieć, jak Apple reagowało na te problemy, to koniecznie poczytajcie komentarze pod tym artykułem – Oskar szczególnie mocno odczuł to na swojej skórze.

Kłamstwo nr 1

Apple wielokrotnie informowało swoich klientów, że nie jest znany im problem ze zbrickowanymi MacBookami Pro.

  1. Przeczyły temu serwisy (AASP – Apple Authorized Service Provider), które problem znają bardzo dobrze i które informowały Apple o nim.
  2. Poprawka do installera macOS Big Sur 11.0.1 była tak skonfigurowana, że wykluczała możliwość instalacji Big Sur na MacBookach Pro 13″ z lat 2013-2014, aby nie brickować jeszcze większej liczby komputerów.

Kłamstwo (i chamstwo) nr 2

Wiele klientów dowiedziało się, że konieczna będzie wymiana całej płyty głównej (co samo w sobie nie pomagało w niczym) i że jest to procedura płatna. Inni byli później informowani, że wystarczy wymiana samej płyty I/O.

Czelność żądania pieniędzy za popsucie czyjejś własności nadal jest dla mnie niepojęta.

Kłamstwo nr 3

Inni klienci dowiedzieli się, że nie ma możliwości wymiany żadnych podzespołów, ponieważ komputer jest już klasyfikowany jako „vintage”, czyli nie jest wspierany przez serwisy. To nie jest prawdą, ponieważ Apple trzyma części do 7 lat od dnia zakończenia produkcji danego modelu i jak się okazało, części jednak się znalazły dla wielu ludzi z tym problemem.

Nie pierwszy, nie ostatni

Apple nie pierwszy raz, i niestety zapewne nie ostatni, robi problemy z naprawami. Sam doświadczyłem to ze swoim iMakiem, który w swoim życiu doczekał się 4-6 wymian ekranu, którego matryca się uparcie kurzyła. Ten problem istnieje od ponad dekady, firma nadal nie rozwiązała tego problemu i nadal nie ma oficjalnej akcji naprawczej. Niestety, przy ostatniej wymianie Apple robiło na tyle dużo problemów, że gdyby nie świetna pomoc polskiego AASP, to autentycznie szlag by mnie trafił. Nie zmienia to jednak faktu, że już więcej nie kupię iMaca w swoim życiu, dopóki nie będzie potwierdzenia, że ten problem został rozwiązany. Obawiam się jednak, że to będzie wymagało radykalnej zmiany konstrukcji, bo przez lata stosowano różne matryce, od 1920×1080 px aż do 5120×2880 px, w różnych rozmiarach, i każda z nich miała ten sam problem. Ale zbaczam z tematu…

Sprzęt Apple jest stosunkowo drogi (nie do końca i nie wszystkie modele, bo np. obecnego MacBook Aira uważam za świetną ofertą) i płacąc za niego oczekujemy lepszego traktowania i lepszego serwisu. Być może właśnie dlatego Apple liczy sobie 4-8x więcej za dopłaty do RAM i SSD niż ceny rynkowe (a nie hurtowe). Niestety, firmie w tym zakresie zdarza się nie dowieźć tematu do końca, aby zadowolić swoich klientów w pełni, co z kolei przekłada się na skazę na ich image’u.

Oczekuję od nich więcej i spodziewam się, że nie jestem w tym osamotniony.



13

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.