Recenzja AirPods Max

03/03/2021, 08:47 · · · 2

Apple, po długich latach plotek, w końcu wypuściło swoje wokółuszne słuchawki pod brandem AirPods, ale wbrew oczekiwaniom, nie nazwało ich przydomkiem „Studio”, zamiast tego nadając im nazwę „Max”. Brzmi to strasznie, ale jednocześnie brzmią one naprawdę dobrze.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2021


Głównym powodem kupna przeze mnie AirPods Max jest fakt, że łączą się z większą liczbą moich urządzeń. Praca z domu powoduje, że w ciągu dnia nie mogę włączać TV (Apple TV), żeby nie przeszkadzać Iwonie i musiałbym mieć parę słuchawek specjalnie do telewizora, bo już mam zajęte oba połączenia przez iPhone’a i iPada. Do tego dochodzi prostota wykorzystania ich pod macOS – przełączanie się pomiędzy urządzeniami jest też sporo szybsze niż w AirPods Pro.

Specyfikacja techniczna

AirPods Max wykonano z materiałów premium, co powoduje, że są cięższe od typowej konkurencji – ważą prawie 385 g. Od razu powiem, że nie jest to waga uciążliwa, ale niektórzy mogą potrzebować paru dni, aby się z nią oswoić. Pałąk wykonano ze stali nierdzewnej, dzięki czemu ma być bardzo wytrzymały, a puszki są aluminiowe. Sam pałąk pokryto miękkim w dotyku tworzywem sztucznym i tam też znajdziemy siateczkę, która ma za zadanie rozłożenie ciężaru na głowie.

W komplecie otrzymujemy jeszcze Smart Case, który jest najgłupszym pokrowcem, jakiego w życiu widziałem.

Wyposażono je w 40 mm przetworniki, zaprojektowane przez Apple, tryb Transparency, ANC oraz dźwięk przestrzenny z dynamicznym śledzeniem ruchów głowy i adaptacyjne EQ. Mają w sumie dziewięć mikrofonów – osiem przeznaczonych do obsługi ANC oraz trzy mikrofony do zbierania naszego głosu (z czego jeden jest do tego przeznaczony). W środku znalazło się też miejsce dla podwójnych układów Apple H1, a na puszkach znajdziemy cyfrową koronkę, znaną z Apple Watcha oraz jeden przycisk, których służy do przełączania się między ANC a trybem Transparency.

Poduszki są magnetycznie mocowane do puszek, dzięki czemu można je łatwo wymienić, gdy pianka z pamięcią nie będzie już spełniała swojej funkcji lub gdy je uszkodzimy.

W komplecie otrzymujemy jeszcze Smart Case, który jest najgłupszym pokrowcem, jakiego w życiu widziałem. Nie spełnia swojego podstawowego zadania, czyli ochrony słuchawek podczas transportu, a wycięcie na kabel Lightning, którego używamy do ich ładowania, nie jest idealnie wycentrowane na porcie.

AirPods Max dostępne są w pięciu kolorach, co nie jest dla Apple typowym krokiem – spodziewałem się jedynie srebrnych i szarych.

Kosztują 2800 PLN.

Usypianie

Być może zauważyliście, że AirPods Max nie mają fizycznego przycisku do ich wyłączania. To typowo Apple’owa zagrywka, która ma zadanie uprościć ich używanie przeciętnemu użytkownikowi. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie wykorzystali do tego przycisku ANC, np. przytrzymując go przez 5 sek., aby je całkowicie wyłączyć. Przydawałoby się to w sytuacjach, gdzie nie będziemy z nich korzystali przez dłuższy czas. Niezależnie jednak od tego, dołączone (to bezużyteczne) etui wpływa na to, jak słuchawki się zachowują.

AirPods Max domyślnie usypiają się (Bluetooth i H1 są aktywne) po 5 min bez etui i natychmiast po włożeniu ich do niego. Analogicznie przechodzą w stan głębokiego uśpienia (wyłączony BT i H1) po 72 godz. poza etui lub po 18 godz. w nim. Realnie warto więc z niego zatem korzystać tylko wtedy, jeśli używacie słuchawek rzadziej niż raz na dobę i w praktyce nie będzie to problematyczne.

Premium i nie

Apple ma momentami strasznie dziwne podejście do produktów premium. Z jednej strony oferują naprawdę niesamowicie wykonane słuchawki, ale z drugiej dołączają do nich pokrowiec, który jest żartem dekady, a do tego nie dołączają do nich kabla, których ich prawdopodobnie kosztuje dolara lub dwa w produkcji. Ten dwukierunkowy kabel Lightning od 3,5 mm kosztuje 169 PLN, nie jest wysokiej jakości, a wręcz sprawia wrażenie, jakby kosztował 10 PLN. No i powinien być w komplecie.

Wygoda

Wygoda podczas noszenia tych słuchawek, jak to zwykle bywa przy tak osobistych produktach, będzie w dużej mierze zależała od fizycznego kształtu Waszej czaszki oraz jej rozmiarów. U mnie leżą prawidłowo, ale nie mam wątpliwości, że znajdą się osoby, dla których nie są akceptowalne.

Same AirPods Max mają ciekawie zaprojektowane przeguby kulowe wewnątrz puszek, dzięki czemu słuchawki jeszcze lepiej układają się wokół uszu, ze względu na regulację w płaszczyźnie pionowej puszek.

Cyfrowa koronka, jako urządzenie sterujące, jest znakomita.

Pałąk sprawia niesamowicie solidne wrażenie. Jest sztywny i tak solidnie wykonany, że powinien przeżyć najdłużej z całej konstrukcji. Sam mechanizm regulacji bezstopniowej na pałąku jest tak spasowany, że (prawie na bank) niechcący go nie przestawimy.

Nosząc AirPods Max, początkowo mocno odczuwałem ich nacisk na czaszkę i na tu niestety jedyną radą jest czas, aby pianka z pamięcią w poduszkach się prawidłowo ułożyła. Podobnie miałem w przypadku Bose NC700, które potrzebowały dobrych 2–3 tygodni na ułożenie się. W przypadku AirPods możemy sobie dodatkowo przyspieszyć ten proces poprzez rozciągnięcie pałąka, aby miał mniejszą krzywiznę. W moim przypadku pomogło to zdecydowanie i szczegóły na temat tej operacji znajdziecie w jednym z moich artykułów na stronie iMagazine. Niedługo po tej operacji przyzwyczaiłem się do nich niemalże całkowicie. Nadal ściskają mi czaszkę dosyć mocno, dzięki czemu dodatkowo poprawiają izolację od świata zewnętrznego, ale jednocześnie nie sprawiają mi bólu.

Cyfrowa koronka, jako urządzenie sterujące, jest znakomita. Zapewnia ogromną precyzję w regulacji głośności, a nie skoki co 5 czy 10%, i jest też zdecydowanie wygodniejsza niż dotykowe gesty, których nie lubię. Przycisk od ANC/Transparency ma zaskakująco duży skok, zresztą podobnie jak koronka, ale jest sensownie wyważony i dobrze wyczuwalny. Zastrzeżeń brak, wręcz jestem bardzo zadowolony z tego układu. Co ciekawe, można w ustawieniach słuchawek sprecyzować, w którą stronę ma się kręcić koronka, aby zmniejszać lub zwiększać poziom dźwięku, więc każdy może sobie to dostosować do swoich preferencji (zostałem przy ustawieniu domyślnym).

ANC i tryb Transparency

Wyciszanie szumów w AirPods Max to absolutny majstersztyk. Spisują się przynajmniej tak samo dobrze, jak Sony WH-1000XM4, jeśli nie lepiej, więc jeśli szukacie czegoś, co pozwoli Wam odciąć się od świata zewnętrznego, to jest to jedna z najlepszych propozycji na rynku.

Jednocześnie nigdy nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tryb Transparency może być tak dobry. Wrażenie jest takie, jakbyśmy nie mieli nic na głowie – tutaj muszę pochwalić inżynierów Apple’a, ponieważ spisali się na medal.

Jakość dźwięku

Do chwili pisania tej recenzji nie miałem okazji porównać ich bezpośrednio z niczym poza Bose NC700 i Sony WH-1000XM4. Jako użytkownik Apple Music testowałem te słuchawki tylko z tą usługą (oraz YouTube’em), więc nie sprawdzałem ich podczas odsłuchu audio wysokiej jakości. Nie jest to też coś, co mnie interesuje – ma być przede wszystkim dobrze jakościowo, ale jednocześnie wygodnie i bez zgrzytów, a to Apple Music zapewnia.

AirPods Max grają zauważalnie lepiej od NC700 i WH-1000XM4. Nie powiedziałbym, że dwukrotnie lepiej, biorąc pod uwagę, że w cenie jednej pary AirPods Max prawdopodobnie kupilibyście parę Bose i Sony. Wokółuszne AirPods nie są słuchawkami neutralnymi, ale cały zakres jest naprawdę dobrze wyważony i grają tak samo, niezależnie od poziomu głośności dźwięku. Wygodny poziom to rejon 40–50%, a wszystko powyżej 70% sprawia mi fizyczny ból, nie sądzę więc, aby były dla kogokolwiek zbyt ciche.

Spotkałem się już z opinią paru audiofilów, że jeśli trochę brakuje Wam wysokich tonów, a środek wydaje się Wam zbyt płaski, to warto w Ustawieniach iOS (…)

Prawdopodobnie najlepszą cechą tej pary puszek jest to, jak czysto brzmią. Cały zakres częstotliwości brzmi zaskakująco klarownie i pomimo że bas jest tutaj bardzo dobrze wyczuwalny, to nie spodziewajcie się mniej lub bardziej przesterowanych niskich tonów, jakie oferują np. Beats czy chociażby Sony. Jeśli przyjmiemy, że słuchawki studyjne są neutralne, to te nazwałbym… pogodnymi? Uśmiechniętymi? Mają ciepłe brzmienie, nie zlewają ze sobą dźwięków i po prostu miło się na nich słucha praktycznie wszystkiego. Osobiście najczęściej słucham alternatywy, rocka oraz muzyki filmowej i klasycznej, więc nie potrafię ocenić, jak spisują się przy ostrzejszym brzmieniu, ale są tacy, którzy narzekają, że są zbyt mało energiczne przy metalu.

AirPods Max są oczywiście słuchawkami bezprzewodowymi i korzystają z Bluetooth, a konkretnie z kodeku AAC, który ma bitrate na poziomie 256 Kbps. To sporo mniej niż np. kodek, który opcjonalnie oferuje Sony (990 Kbps), co zbliża go do CD-quality (1411 KBps), ale jednocześnie zdecydowanie zmniejsza używalny zasięg słuchawek, czasami do absurdalnie niewielkich dystansów. AAC jest jednak zaprojektowane tak, aby wycinać częstotliwości, których i tak nie słyszymy (a pamiętajmy, że z wiekiem słyszymy coraz węższy zakres częstotliwości, więc niektórzy mogą uznać mnie za głuchego) i spisuje się on więcej niż wystarczająco dla moich potrzeb.

Jeśli jednak zależy Wam na wyciągnięciu maksymalnej jakości z AirPods Max, to pozostaje Wam kupić wspomniany kabel Apple’a, z Lightning do 3,5 mm, który poprawia jakość odtwarzania i przy okazji eliminuje opóźnienia wynikające z Bluetooth.

Spotkałem się już z opinią paru audiofilów, że jeśli trochę brakuje Wam wysokich tonów, a środek wydaje się Wam zbyt płaski, to warto w Ustawieniach iOS przejść do Dostępność → Audio/Wizualny → Udogodnienia dla słuchawek i włączyć opcję Balanced Tone/Zbalansowane tony, a suwak ustawić na Slight/Trochę, zgodnie ze screenshotem.

Dźwięk przestrzenny

Spatial Audio to funkcja, której demo możecie sobie wykonać na własnym komplecie AirPods Pro lub Max, pod warunkiem, że uruchomicie go na iPhonie lub iPadzie. Niestety, miałem początkowo nadzieję, że będę mógł korzystać z tej funkcji podczas korzystania z Apple TV, czyli tam, gdzie najbardziej by się przydała, ale nie ma tak dobrze – iPhone lub iPad jest wymagany, zatem dla mnie ta funkcja jest bezużyteczna.

Problem z kondensacją wody w puszkach

Temat kondensacji wody opisałem szczegółowo na stronie iMagazine i po dwóch tygodniach jeszcze nie zauważyłem tego problemu u mnie.

Co osoba, to opinia

Przeczytałem i obejrzałem wiele recenzji AirPods Max, będąc ciekawy zdania audiofilów i specjalistów od dźwięku. Jak się okazało, opinii jest tyle, co osób – mogłem się tego spodziewać. To w wielu przypadkach indywidualna kwestia i o ile mnie bardzo AirPods Max odpowiadają dźwiękowo, to obawiam się, że powinniście wykonać własne testy. Przypominam, że kupując przez internet, macie 14 dni na zwrot, jeśli jednak stanie się najgorsze.

Warte swojej ceny?

Po pierwsze, AirPods Max mogę polecić wyłącznie osobom, które planują je wykorzystywać z iPhone’ami, iPadami, Macami i Apple TV. Jeśli macie Androida, to szukajcie czegoś innego – zapraszam do naszych recenzji, znajdziecie tam naprawdę duży przekrój ciekawych propozycji.

Po drugie, jeśli szukacie słuchawek, które łączą się z większą liczbą źródeł niż dwa, jak to zazwyczaj jest w przypadku słuchawek BT, np. z iPhone’em, iPadem i Makiem, to docenicie AirPods Max za wygodę. Fakt, niektórzy raportują, że automatyczne przełączanie się pomiędzy urządzeniami nie zawsze działa prawidłowo, ale wtedy wystarczy tylko wybrać je jako źródło ręcznie – parowanie nie jest konieczne.

Po trzecie, wiele osób nie dostrzeże różnicy w jakości pomiędzy AirPods Max a tańszymi odpowiednikami. Podejrzewam, że większość osób będzie więcej niż zadowolona z takich pozycji jak wspomniane Bose NC700, Sony WH-1000XM4 (recenzja w iMagazine 12/2020), Audio-Technica ATH-ANC900BT, wszelkich B&O, Sennheiserów czy co tam tylko wybierzecie, a reszta będzie preferowała znacznie tańsze alternatywy na kablu, jak ogólnie polecane Beyerdynamics DT770 Pro czy Sennheisery HD660S.

Zatem pozostaje mi powiedzieć, że nie do końca są warte swojej ceny. Są drogie – tego nie da się ukryć – ale jednocześnie grają naprawdę dobrze. Może gdyby w komplecie znalazł się używalny pokrowiec i kabel Lightning do 3,5 mm, to miałbym inną opinię. Jednocześnie, jeśli szukacie absolutnie najwyższej jakości, to powinniście zgłębić temat wzmacniaczy i takich słuchawek jak Audeze LCD-2, Focal Utopia, Sennheiserów HD800S lub HD820, Hifiman Ananda i wielu innych. Sam preferuję wygodę i lubię mieć wszystko w jednym, więc decyduję się po prostu na kompromis.



2

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.