Czy nie przesadzamy?

11/04/2021, 15:53 · · · 8

Przyznam się Wam do czegoś. Mam pewne muzyczne natręctwa, z którymi walczę. Nazywa się to „ciągoty audiofilskie” – lubię dobry, jakościowy dźwięk. Oznacza to, że co jakiś czas walczę sam ze sobą, szukając coraz to lepszych źródeł dźwięku (głównie cyfrowych), które mają dobrą jakość, nie mają kompresji i zawierają dużo informacji.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2021

W taki sposób trafiłem na Tidal Masters, a wcześniej na Qobuz. W tym momencie muszę się na chwilę zatrzymać i wytłumaczyć Wam, o co tak naprawdę chodzi. Jak wiecie, najpopularniejszy niegdyś format zapisu muzyki – mp3 – to format stratny, skompresowany. Podobnie rzecz się ma ze streamingiem muzyki, który oferuje muzykę w jakości stratnej, skompresowanej, przez co można odnieść wrażenie, że słucha się wersji jakościowo gorszych w porównaniu do płyty CD. Tak rzecz wygląda, jeśli popatrzymy na wszystkie najpopularniejsze usługi streamowania muzyki. Inaczej rzecz się ma, gdy zerkniemy na Tidal Masters i Qobuz.

Qobuz oferuje jakość bezstratną, porównywalną z jakością płyty CD – powiem szczerze, że jak o tym usłyszałem, byłem zachwycony. Pomyślałem sobie: kurde, super. W końcu serwis dla mnie! Natomiast potem okazało się, że a to brakuje niektórych płyt, a to nie jest intuicyjnie, a to jednak nie brzmi to aż tak dobrze, jak myślałem.

Pod względem interfejsu i samej użyteczności Tidal wyprzedza o lata świetlne Qobuz, natomiast ciągle odstaje pod kątem społeczności, podcastów itd.

Czas mijał, a ja słuchałem muzyki na Spotify lub na Apple Music, gdy nagle gdzieś na horyzoncie pojawił się Tidal i jego wersja Masters. Powiem Wam szczerze, znowu pomyślałem: O kurde. W końcu coś dla mnie! Muzyka w jakości wyższej niż CD! Ściągnąłem Tidala, odpaliłem subskrypcję i ruszyłem do słuchania. Pod względem interfejsu i samej użyteczności Tidal wyprzedza o lata świetlne Qobuz, natomiast ciągle odstaje pod kątem społeczności, podcastów itd. Z Tidalem byłem związany przez 1,5 miesiąca i mogę powiedzieć, że jakościowo jest to zdecydowanie wybór numer jeden.

Po prostu pod względem jakości muzyki nie ma nic lepszego na rynku. Pozostały jednak problemy, o których wspomniałem już wcześniej – braki w bibliotece, nikt ze znajomych nie korzysta z Tidal, więc ciężko jest podzielić się jakąś piosenką, brakuje też dostępu do podcastów czy czegoś na wzór AirPlay2 lub Spotify Connect. I tak byłem w tym świecie muzyki w świetnej jakości zanurzony po uszy – taka była prawda. Muzyki słuchałem wszędzie i na wszystkim, przez cały czas powtarzając, że to jest prawdziwa jakość i w końcu ktoś to zrobił, w końcu ktoś traktuje słuchaczy poważnie – za takie podejście warto dopłacić te 20 zł miesięcznie.

Zamknąłem się za kratami złotej klatki i tkwiłem w swoim świecie, nie mogąc przeżywać tych muzycznych uniesień z moimi znajomymi. Pomyślałem wtedy, że chyba nie o to chodzi w muzyce.

Mankament był tak naprawdę jeden: byłem w tym sam. Zamknąłem się za kratami złotej klatki i tkwiłem w swoim świecie, nie mogąc przeżywać tych muzycznych uniesień z moimi znajomymi. Pomyślałem wtedy, że chyba nie o to chodzi w muzyce. Nie o to chodzi w słuchaniu. Czy słyszę różnicę pomiędzy Spotify a Tidal Masters? Tak. Czy imponuje mi dźwięk klarowny, jakościowy, bez strat w kompresji? Owszem, to sprawia, że moje serce bije szybciej. Równie ważne jednak – lub nawet ważniejsze – jest przeżywanie muzyki wspólnie ze znajomymi i najbliższymi – to, co dają popularniejsze platformy, to również ten aspekt społecznościowy, towarzyski, który sprawia, że muzyka nie jest już tylko nasza, ale jest po prostu rzeczą wspólną, w której razem możemy uczestniczyć.

Jest to o tyle ważne, że w obecnych czasach izolacji i ogólnego odosobnienia powinniśmy raczej szukać platform i pomysłów, które łączą, a nie oddalają nas od naszych bliskich. Dlatego też wybrałem powrót, na łono „niejakościowej” muzyki. Może gra trochę gorzej, ale jest wspólna, nasza i nikt nie musi przeżywać jej w samotności.

Muzyka i sztuka służą do tego, żeby się nimi dzielić, przeżywać je wspólnie i cieszyć się razem z tego, co udało nam się usłyszeć lub zobaczyć. Nie powinniśmy o tym zapominać, nawet jeśli w samotności możemy dostrzec więcej. Nie zmieni to faktu, że nadal jesteśmy samotni.



8

Maciej Szamowski

Musician, gamer, audiophile