Kim jest współczesny Leonardo da Vinci?

10/09/2021, 18:53 · · · 0

W iMagazine 6/2019 ukazała się recenzja najnowszej biografii Leonarda da Vinci, autorstwa Waltera Isaacsona. Chwilę potrwało, zanim ją zakupiłam, kolejną „chwilę”, zanim ja przeczytałam, choć słyszałam o takich, co „łyknęli” te ponad 700 mięsistych stron w jeden weekend. A zajęło mi to dłużej nie tylko z braku czasu, ale i chęci głębszego zrozumienia, jak i po co Leonardo łączył naukę ze sztuką. Jak wykorzystywał znajomość matematyki, anatomii czy geografii do namalowania pięknych, proporcjonalnych i poruszających scen i postaci.

Tą fascynację różnymi światami można też znaleźć u córki Lorda Byrona – Ady Lovelace, która przeżywszy zaledwie 36 lat, zapisała się na kartach historii jako pierwsza programistka i pionierka informatyki. Jako córka genialnego poety, a równocześnie uzdolniona matematyczka, wierzyła, że intuicja i wyobraźnia są kluczowe do efektywnego korzystania z matematycznych i naukowych konceptów. Uważała się równocześnie za analityka i metafizyka, a osiągała to, łącząc w swoich pracach poezję z matematyką. Podobno uważała, że maszyny będzie można wykorzystywać nie tylko do obliczeń, ale i tworzenia muzyki i dzieł sztuki, pod warunkiem dostarczenia im odpowiednich danych i algorytmów.

Coś, co prawie 200 lat temu brzmiało jak science fiction, dziś jest faktem, a Adę można uznać nie tylko za prekursorkę programowania, ale też arttechu, rozumianego jako łączenie sztuki i nowych technologii. Najwięcej medialnego szumu było dotychczas wokół informacji o sprzedaży „Portretu Edmonda de Belamy”, autorstwa francuskiego kolektywu Obvious za sensacyjną kwotę 432 500 dolarów. W miejscu podpisu artysty widniał algorytm, świadczący o tym, że obraz jest dziełem nie człowieka, ale AI. Dziwnie to wygląda, czego mogłam doświadczyć, widząc inny z serii 11 „Portretów rodziny de Balamy” na paryskich targach sztuki w październiku tego roku. Z estetycznego punktu widzenia nie rzucał na kolana. Natomiast kwota podana przez galerię, choć zdecydowanie niższa od tej nowojorskiej, robiła wrażenie.

La Duchesse De Belamy (Men are weak. An opportunity to bring order and harmony cannot be thrown away under the pretext of few fools advocating for scattered agitation), OBVIOUS

Czy bezpiecznie mieć swój opis w Wikipedii?

W całej Europie, łącznie z Polską, rośnie liczba wystaw i instalacji z szeroko rozumianej kategorii digital artu. Mają one dwa wymiary. Z jednej strony prezentowane są eksponaty czy instalacje, do których powstania lub wystawienia artyści wykorzystali nowoczesne technologie, w szczególności: sztuczną inteligencję (AI), wirtualną (VR) czy rozszerzoną (AR) rzeczywistość. Z drugiej prezentowane – niezależnie od techniki wykonania – są prace, które próbują nam uświadomić, dokąd prowadzi rozwój nowoczesnych technologii. Ciekawym połączeniem tych obu kategorii była wystawiona w tym roku na wystawie o AI w bazylejskim Haus de elektronischen Kuenste (HeK) praca belgijskiego artysty Driesa Depoortera. W swojej instalacji „Surveillance Paparazzi” artysta zhakował ponad 1000 niezabezpieczonych kamer monitorujących na całym świecie. Na ekranie instalacji, w czasie rzeczywistym, widać było kolejne osoby identyfikowane przez „system”. A system bazował na dopasowaniu twarzy zmonitorowanej osoby do jej zdjęcia w sieci i opisu na Wikipedii… Niby podobne sytuacje znamy z Netfliksowego „Czarnego lustra” czy z doniesień z Chin, gdzie skanowanie twarzy już od dawna jest poza fazą eksperymentu. Jednak zobaczenie takiej instalacji na wystawie sztuki, w dodatku w otoczeniu dwudziestu innych podobnych „dzieł sztuki” nie pozwala przejść obok niej obojętnie.

Driesa Depoortera, Surveillance Paparazzi, instalacja prezentowana w HeK podczas wystawy „AI: Entangled realities — living with Artificial Intelligence”

„Dolina niesamowitości”, czyli kiedy człowiek boi się robota

Powtarzającym się motywem łączącym różne wystawy jest pojęcie „Uncanny valley”, które nawiązuje do przeprowadzonego w 1970 roku przez japońskiego inżyniera i konstruktora robotów Masahiro Mori badania dotyczącego emocjonalnej reakcji ludzi na wygląd zewnętrzny robotów. Im robot był bardziej podobny do człowieka, tym sympatyczniejszy się wydawał. Jednak w pewnym momencie ta tendencja się zmienia i okazuje się, że roboty najbardziej zbliżone do człowieka wywołują w nim uczucie dyskomfortu, a nawet strachu. Ostatnio miałam „przyjemność” doświadczyć namiastki tego, co opisywał M. Mori na krakowskim AGH, w bezpośrednim kontakcie z SENSTEREM. Ten 5-metrowy twór na czterech nogach został zaprojektowany w latach 60. XX wieku przez polskiego artystę-inżyniera Edwarda Ihnatowicza. W latach 70. był prezentowany w pawilonie wystawowym Evoluon, należącym do firmy Philips, koncernu, który wsparł powstanie pracy. Później przez kilkadziesiąt lat uznawany był za zaginiony, aż do momentu jego odnalezienia przez pracowników AGH. Następnie został sprowadzony do Krakowa, gdzie aktualnie jest rekonstruowany.

RE:SENSTER, Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie (październik 2019)

Projekt RE-SENSTER jest nadal w toku, chociaż rzeźba była już prezentowana na wrocławskim Festiwalu WRO w 2019 roku, a jej kolejny pokaz planowany jest w warszawskiej Zachęcie w połowie 2020. Jest to bezsprzecznie niezwykły przykład dzieła sztuki robotycznej, tym bardziej, że była to pierwsza na świecie rzeźba sterowana przez komputer, reagująca na dźwięki i ruchy odbiorców. Do dzisiaj zachowały się nagrania video z lat 70., w których widać ją w pełnej okazałości.

AI w sztuce na globalnym radarze

W tym roku dużo się działo wokół sztucznej inteligencji. Osobiście miałam okazję być na dwóch bardzo ciekawych wystawach zbudowanych wokół tematu AI w Bazylei i Wiedniu. Inna, z pewnością nie mniej ciekawa, patrząc po eksponatach i artystach – była w Londynie. Również tegoroczna edycji Art+Tech Summit zorganizowana przez jeden z największych domów aukcyjnych na świecie – Christie’s, poświęcona była sztucznej inteligencji. Ponieważ organizatorzy mają misję dzielenia się wiedzą, pełne nagranie tej konferencji dostępne jest na Youtube.

Choć całość trwa ponad 5 godz., warto poświęcić ten czas, aby posłuchać, co już w tym obszarze się dzieje i jakie są perspektywy jego rozwoju dla instytucji kultury oraz rynku sztuki. A okazuje się, że jest wiele oczywistych, jak i nieoczywistych obszarów zastosowania AI. Co ciekawe, pierwszy Art+Tech Summit poświęcony był blockchainowi, a najbliższy – w Hong Kongu w listopadzie 2019 – Mixed Reality. Wystąpi na nim m.in. współzałożyciel DSL Collection, Sylvain Levy, którego miałam przyjemność posłuchać podczas tegorocznej edycji paryskich targów współczesnej sztuki azjatyckiej ASIA NOW w dyskusji na temat tego, czy technologia zmienia to, jak doświadczamy sztuki. Wszyscy rozmówcy zgodzili się w zasadzie co do tego, że ludzie coraz częściej szukają doświadczeń niż obiektów. Stąd np. rosnące znaczenie rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości w sztuce jako środka przekazu i poszerzania pola doświadczeń. Wśród prezentowanych przykładów VR znalazł się m.in. „Bridge” Nikity Shalenny’ego, którego doświadczałam w wirtualnej rzeczywistości w TR Warszawa podczas tegorocznej bardzo ciekawej edycji Digital Cultures w Warszawie. Przy okazji wspomnianej dyskusji poznałam jeszcze jedną ciekawą postać współczesnej sceny arttechowej, tj. chińską artystkę Liu Wa. W swojej sztuce wykorzystuje ona zdobycze neurobiologii, tworząc wizualne ścieżki między emocjami publiczności a środowiskiem fizycznym. Przykład takiej instalacji prezentowany był na ASIA NOW – widz z urządzeniem do badania fal mózgowych na głowie wpływał na kolor obrazu, na który patrzył.

Dyskusja “Does Technology Change How We Experience Art?” podczas ASIA NOW 2019 w Paryżu (Liu Wa , pierwsza z prawej) + doświadczenie sztuki prezentowanje na targach: „LIU WA, Glimpse: a Passing Look, 2018. Painting that changes under the light of a digital color system, acrylic on canvas, 170x200cm. image courtesy of the artist and Gallery SABSAY.

Co jeszcze łączy Leonarda z Adą?

Wokół Ady Lovelace narosły liczne kontrowersje, podważające jej pionierstwo w obszarze programowania. Podobnie w przypadku da Vinciego istnieje wiele dzieł, co do których historycy sztuki nie mogę rozstrzygnąć, na ile są jego autorstwa, a na ile innych artystów, z którymi współpracował. Bo właśnie słowem-kluczem jest tutaj „współpraca”. Zarówno Ada, jak i Leonardo, nie rozwijali swojego geniuszu w zaciszu swoich pracowni, lecz rozwijali siebie i swoje pomysły podczas licznych interakcji z innymi ludźmi. Nie chodzi więc o to, aby wszystko samemu odkryć tylko, żeby tak „połączyć kropki”, aby nowe odkrycie było przełomowe.


Magdalena Żuk – Some more of my thoughts (from the “meantime”): https://medium.com/@mzuk_fineart/ai-a-new-buzzword-in-the-world-of-art-f09bc822a2aa


Ciekawe linki:

http://senster.agh.edu.pl

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_niesamowitości

https://www.youtube.com/watch?v=hoZb5MTKzQc (Senster, lata 70-te)

https://wrocenter.pl/pl/wro2019/

https://obvious-art.com/gallery.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ada_Lovelace

https://driesdepoorter.be/surveillance-paparazzi/

https://www.youtube.com/watch?v=_NYaY8rU3h8

https://www.asianowparis.com

 https://www.asianowparis.com/en/2019/chatroom/sylvain-levy-faurschou-foundation-liu-wa-benot-baume

http://digitalcultures.pl/pl/wydarzenia-towarzyszace/vr-showcase


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2019



0