Maruderzy

06/06/2022, 10:00 · · · 0

Powiedzieć, że staliśmy się marudni, to jak nie powiedzieć nic. Za nami pierwszy w tym roku Apple Event, a ja już mam wrażenie, że oczekujemy od Apple, aby całkowicie zmieniło profil działalności, stając się firmą dla nerdów. Nie tędy droga.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2022


„Telefon z 2014 roku – skandal”

Mniej więcej tak brzmiała spora część komentarzy po zaprezentowaniu przez Apple iPhone’a SE 5G. Ja doskonale rozumiem, że na świecie są ludzie (klienci Apple), którzy nie pamiętają innego iPhone’a niż ten, który wygląda jak SE. Urodzili się, gdy ta bryła była już na rynku. Jestem w stanie pojąć, że użytkownik PRO oczekuje sporo więcej. Tylko że to nie dla niego Apple produkuje ten telefon.

Dla większości osób, które dopiero zaczynają przygodę z marką, iPhone ze wsparciem dla 5G, procesorem z modelu PRO oraz niekosztujący więcej niż 2500 zł (w sensownej konfiguracji), jest spełnieniem marzeń. Trudno w tym przedziale cenowym znaleźć bardziej wydajny telefon na rynku. „No, ale mogli dać przecież bryłę iPhone’a mini!” – sam uważam, że zrobią to dokładnie za dwa lata, kiedy mini zniknie z rynku. O tym mówi się zresztą od dawna. Jeśli wówczas Apple uda utrzymać się podobny do dzisiejszego poziom cenowy – będzie bosko.

Tymczasem schodząc na ziemię, na ten model czekali użytkownicy, dla których liczą się trzy parametry – prędkość, bateria i cena. Ekran jest drugorzędną sprawą i znając osoby, które użytkują po dziś dzień poprzedni model SE, wierzcie mi, że spora część z nich nawet nie ma pojęcia o tym, czym jest Pro Motion.

Studio Display

Drugim produktem, który już część naszej drogiej społeczności zdarzyła nazwać „wybrakowanym”, jest nowy monitor od Apple. „Nie ma Pro Motion, 1000 nitów i HDR” – słowem: nie jest Pro Display XDR. Fakt, nie jest, ponieważ to monitor dla zupełnie innej grupy docelowej. Jakoś nikt w tego typu dyskusji nie narzeka na to, że Pro Display XDR nie ma nawet kamery.

Presja użytkowników (ogółem) na to, aby Apple zaprezentowało swój własny monitor, który nie będzie kierowany do klientów z segmentu Pro, była ogromna. W końcu zrobili to tak, że trudno znaleźć na rynku inny monitor, który miałby podobne głośniki (żaden nie ma i długo mieć nie będzie, choćby ze względu na wsparcie dla Spatial Audio), kamerę i w końcu – design.

„Ale to jest ekran z iMaca 5K!”. Przypomnę, że kiedy ten ekran debiutował, pisaliśmy, że jest „wspaniały”, a osoby korzystające z tych maszyn do dziś raczej nie narzekają. To ekran lepszy od tego, który znajdziemy w aktualnym (jedynym dostępnym obecnie) iMacu – choćby ze względu na jasność.

Chcieliśmy większego iMaca – sam chciałem. I naprawdę nie oczekiwałem, że zobaczę w nim ekran Pro Display XDR. Dziwi mnie dlatego, że teraz większość komentatorów sprawia wrażenie, jakby dokładnie tego oczekiwała. Większość tych samych osób, które przez miesiące prosiły o „konsumencki monitor” od Apple.

Czyli wszystko jest cudowne?

Nie jest. Apple nadal potrafi dodać do sklepu przewód Thundertbolt 4 kosztujący 800 zł, doliczyć 100 zł extra za czarny kolor klawiatury, myszki czy gładzika albo zaprojektować monitor tak, abyśmy na początku musieli raz na zawsze zdecydować o tym, jaką nóżkę lub mocowanie będzie miał, płacąc za to dodatkowo 2000 zł. Na tyle wyceniono zdrowie naszego kręgosłupa. iPad Air też jest niezłym przykładem dziwnej decyzji, bo trudno mi sobie wyobrazić, dla kogo on dziś jest. Osoba, która ma kapitał na zakup Aira, raczej dopłaci 800 zł do modelu Pro. Dla kogo jest zatem Air?

Dziwnych decyzji zatem nie brakuje i myślę, że przez dłuższy czas będziemy jeszcze nie raz świadkami kolejnych. Pytanie tylko, czy w pewnym momencie nie przestaniemy zauważać nawet ich, oczekując kosmicznych maszyn „tylko dla profesjonalistów” w cenach przeciętnego sprzętu z elektromarketu. Apple porządkuje swoje portfolio i zaczyna być ono spójne, jak nigdy wcześniej.



0

Krzysztof Kołacz

👨🏻‍💻 Technologia, kawa i my sami. 🎙 W podcaście „Bo czemu nie?”. 📰 W newsletterze „The Menu Bar” oraz tutaj. Kocham 🏃🏻‍♂️ i ☕️ specialty.