Dlaczego traktuje się nas jak głuchych?

13/11/2022, 14:34 · · · 0

Stało się. Pojechałem na koncert. Ba od razu byłem na koncercie pod chmurą i to jeszcze na festiwalu. Niesamowite uczucie wrócić tam po ponad 2 latach i zobaczyć, jak to teraz wygląda.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2022


Zasadniczo wygląda to dokładnie tak samo, jak te kilka lat temu, nic się nie zmieniło. Nadal mamy lineup, nadal mamy piwo i jedzenie, nadal jest głośno. Miałem jednak nadzieję, że coś się zmieniło, a mianowicie jakość dźwięku na rzeczonych koncertach. Niestety, tutaj się zawiodłem i to sromotnie.

Nie wiem dlaczego, ale w czasie trwania prawie całego festiwalu – z grzeczności nie będę wymieniał jego nazwy – dźwięk był fatalny. Nie rozumiałem słów, gdy śpiewali, nie rozumiałem słów, gdy rapowali, a w końcu wykonawcy byli przedstawicielami największego narodu w historii. Narodu polskiego. I wtem przerwa, idziemy na siku, do baru i wracamy na koncert zespołu z zagranicy.

Wtem okazuje się, że wszystko słychać, że rozumiem tekst, że nie tylko widzę, ale też słyszę gitary, klawisze, których nie zasłania dźwięk basu oraz perkusyjnej stopy. Zaczynam sobie zadawać pytanie: Czy naprawdę nie ma w Polsce dobrych realizatorów dźwięku? Przecież wiem, że są. To dlaczego zawsze, jak mamy na czymś oszczędzić w naszym cudownym kraju, to oszczędzamy właśnie na nich? Dlaczego nigdy dźwięk nie jest dla nas priorytetem, nawet jeśli chodzi o koncert. Na to pytanie nie mam niestety odpowiedzi, która brzmiałaby inaczej niż: Po prostu uważa się, że jesteśmy głusi.

Tak. To tak proste, po prostu ktoś uznał, że nam tutaj na tym dźwięku jakoś bardzo nie zależy, ale za to ważne jest, żeby w okolicy można było się napić piwka. Nie zrozumcie mnie źle, nie ma w tym nic złego, ale jednak w przypadku tego typu imprezy powinny być jakieś jasne priorytety. A tu ich po prostu nie ma.

Sięga to tak głęboko, że gdy o tym myślę, głowa mnie zaczyna naprawdę boleć. Filmy, koncerty, sale koncertowe i w końcu stadiony koncertowe, tj. narodowe – przecież to jest jakieś nieporozumienie.

Dlatego mogę powiedzieć jedno – chodzenie na koncerty polskich wykonawców jest bezcelowe – lepiej zostać w domu. Chcecie posłuchać fajnie zagranej i dobrze brzmiącej muzyki, polecam płytę. Ja niestety też zostanę w domu, bo to, co się dzieje pod względem audio na polskich koncertach, woła o pomstę do nieba.

Na szczęście nikt nas do niczego nie zmusza. Dobrego dźwięku Wam życzę z całego serca!



0

Maciej Szamowski

Musician, gamer, audiophile