Odkrywanie nie ma końca

19/11/2022, 20:36 · · · 0

Czy macie czasem wrażenie, że w muzyce znaleźliście już wszystko, co Was interesowało i zaczynacie się kręcić w koło? Ja mam je dość regularnie i czasem sprawia to, że naprawdę jest mi smutno. Może przesadzam, ale wiecie, o co mi chodzi – muzyka to moja największa pasja, to coś, co towarzyszy mi praktycznie przez całe życie i ta myśl, która brzmi: „Już nic nowego nie odkryjesz” jest absolutnie nieznośna i czasem nie pozwala się po prostu cieszyć tym, co w głębi duszy tak bardzo kocham.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2022


Na szczęście co jakiś czas przychodzi ten moment, gdy odkryję coś nowego – no właśnie, ale czy jest to muzyka nowa, czy jest to po prostu coś, co mnie ominęło? Ostatnio zdecydowanie częściej jest to coś, co mnie ominęło. To o tyle niesamowite, że przecież mam od dłuższego czasu w głowie zakodowane, że znam tyle muzyki i słyszałem już wszystko. Wtem wchodzi cały na biało jakiś znajomy lub bliska mi osoba i uświadamia mi, że nie słyszałem jeszcze tego czy tego i może warto byłoby spróbować i posłuchać.

Tak trafiłem na Tool, A Perfect Circle. Nie zrozumcie mnie źle – zespoły znałem, ale nigdy ich nie słuchałem i właśnie mam wrażenie, że właśnie przyszedł w moim życiu na nie moment. Cieszę się jak dzieciak, gdy słucham płyt „10,000 Days” czy „Mer De Noms” zespołów, które w przeszłości omijałem naprawdę szerokim łukiem. To, w jaki sposób ta muzyka mi siadła, tak mnie zaskoczyło, że zacząłem się zastanawiać, jakim cudem przeszedłem obojętnie obok niej wszystkiego?

Szczerze mówiąc, nie mam na to pytanie prostej odpowiedzi. Z jednej strony myślę sobie: to nie był ten czas, nie byłem aż tak otwarty, jak myślałem, wlazłem do innej bańki i to pominąłem. Z drugiej strony myślę, że jest to o tyle piękne, że będąc już dorosły i czując ciężar tej dorosłości coraz bardziej, ciągle jest szansa na to, żeby dotknąć czegoś nowego, dobrego i po prostu przeżyć ten zachwyt po raz pierwszy.

Uświadomiło mi to też, że dobrej muzyki są całe tony i jedynym problemem jest jej odkrycie, dotarcie do niej – zwłaszcza w dobie algorytmów i wszelkiej maści streamingów. Po prostu musimy znaleźć moment czy mieć szczęście i znów możemy poczuć się jak 15-latek, który zatapia się w dźwiękach swojego nowego ulubionego zespołu czy wykonawcy. Naprawdę jest to możliwe.

Mam nadzieję, że dobrze odebraliście ten tekst, ponieważ miał być on pozytywny. W końcu myśl, jaka mi przyświecała przy jego pisaniu, to: „Hej, przecież wszyscy możemy się czuć młodzi, wystarczy tylko otwarta głowa, serce i wszystko jest możliwe” – tego Wam życzę – wiecznie młodego serca i głowy!



0

Maciej Szamowski

Musician, gamer, audiophile