Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Dlaczego nie wytrzymałem z Apple Watchem Ultra?

Dlaczego nie wytrzymałem z Apple Watchem Ultra?

0
Dodane: 2 miesiące temu
fot. Dominik Łada

Spędziłem pół roku z Apple Watchem Ultra 1 generacji i nigdy wcześniej nie cieszyłem się tak bardzo na premierę nowej, stalowej wersji klasycznego modelu. Co poszło nie tak?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2023


Stal kontra tytan

Na początek jedno, istotne, zaznaczenie – ten tekst jest opisem bardzo subiektywnych wrażeń i zdaję sobie sprawę z faktu, że niektórych wręcz zszokuje. Od lat, także w podcaście, mówię o tym, aby wybierać taką technologię, która jest odpowiednia dla nas – a nie dla kogoś innego – i która nam służy. Tego się trzymajmy i śmiało nie musisz czytać tego tekstu do końca, jeśli uwielbiasz model Ultra.

Zacznę od wyglądu, do którego nie byłem przekonany już od momentu, w którym zobaczyłem ten produkt na wrześniowej konferencji w 2022 r. Wydawał mi się siermiężny i po prostu za duży. Okazało się, że choć wizualnie za duży nie był, to jeśli chodzi o całość konstrukcji modelu Ultra, po prostu okazał się nie dla mnie. Po pierwsze dlatego, że jako biegacz, bardzo dużo ćwiczę w ciągu tygodnia. Zarówno siłowo, jak i z obciążeniem własnego ciała. Przy wykonywaniu ćwiczeń w niskich pozycjach, w których pracują nadgarstki, nie byłem w stanie znaleźć takiej pozycji na ręce, aby Ultra nie robił dwóch rzeczy: nie ranił mi dłoni (dosłownie, ponieważ tytan jest ostry jak brzytwa – o czym jeszcze za moment) oraz nie próbował wzywać pogotowia z każdą wykonaną pompką lub podporem. Żaden elektroniczny gadżet na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat mojego życia nie irytował mnie pod kątem swojego kształtu i wykonania tak, jak Apple Watch Ultra.

Po drugie – wygląd, a raczej – tytan. Rozumiem, że ten materiał może i jest wytrzymalszy, ale z pewnością nie pasują do niego wszystkie paski. Od 2015 roku zgromadziłem ich sporą kolekcję (ponad 20 oryginalnych modeli) i jedynie promil spośród nich pasował do wyglądu modelu Ultra. Reszta wyglądała tak tandetnie, że nie byłem w stanie tego zaakceptować. Sam Apple Watch Ultra nie pasuje kompletnie do casualowego stroju. W mojej ocenie rzecz jasna. Stal tymczasem, zwłaszcza ciemna, broni się i pasuje do wszystkiego – prawie zawsze.

Po trzecie – paski. I mam tutaj na myśli modele wykonane z fluoroelastomeru, których plastikowe zapięcia były dosłownie ścinane, przez tytanową szczelinę, do której wsuwamy końcówkę pasków. Tak, model Ultra niszczy praktycznie każdy oryginalny pasek, wypuszczony przez Apple przed rokiem 2019, a i najnowszy model Pride z tego roku ucierpiał przy pierwszym włożeniu go w kopertę Ultra. Problem jest znany w sieci i kompletnie nie rozumiem, dlaczego te paski trafiły na listę kompatybilności. Na szczęście zniszczyłem całe dwie sztuki z kolekcji, a reszty… nie używałem z rozsądku do czasu premiery Series 9.

W końcu – bateria. Jako osoba, która wykonuje minimum dwa treningi dziennie, a czasami dodatkowo długi trening biegowy z włączonym LTE i GPS-em, nie mam żadnego problemu, aby modele klasyczne (koperta 45 mm) ładować co 1,5 dnia. A robię to i tak codziennie. Dokładnie tak samo wyglądała moja rutyna z modelem Ultra, więc ani razu nie doceniłem większej baterii. Dla mnie Apple Watch nie jest produktem, w którym komfortowo da się spać, a model Ultra pod tym kątem powinien otrzymać zakaz użycia od samego Apple. Można kogoś – dosłownie – zranić w nocy.

Tak, jestem dziwny.

Apple Watch Series 9

Dobrze się jednak stało, ponieważ najnowszy model, ze stalową kopertą w ciemniejszym kolorze trafił do mnie i zastąpił mojego prywatnego, leciwego Series 6 (również stalowego!). I przyznam się, że nigdy nie cieszyłem się z jakiegoś produktu tak bardzo, jak z Apple Watcha Series 9. A pamiętajmy, że wygląda tak samo od wielu lat. To też, w mojej opinii, wiele mówi o modelu Ultra.

Udało mi się zrobić wymianę w dobrym momencie, ponieważ w modelu 9 generacji dostałem nie tylko nowy procesor, ale również ekran o jasności, do której model Ultra zdążył mnie przyzwyczaić i która jest jego niewątpliwą zaletą. Action Button również nią był i trochę mi go brakuje, ale nie na tyle, abym był w stanie zaakceptować wszystko to, co opisałem wyżej.

Jeśli Apple kiedykolwiek zrezygnuje ze stali w przypadku swoich zegarków – ja zrezygnuję z Apple Watch. Możecie to sobie zanotować.

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .