iMagazine

Siedzimy w wielkiej rakiecie

Ilekroć wśród znajomych – bliższych lub dalszych – powiem wprost, że wyścigi F1 to sport, którego obserwowanie daje mi niespożyte pokłady motywacji i pomaga w bieganiu – tylekroć pada wiązanka mniej lub bardziej stonowanych komentarzy. Ich wydźwięk jest spójny i mieści się w zdaniu: „Przecież F1 to nie sport!”. To dziś krótko o tym.

czytaj

Dostępni

Jak się macie w 2020? Do napisania tego felietonu skłonił mnie dawno zapomniany okres świąteczno-noworoczny. Okres, w którym wielu wybrało tzw. detoks od świata. Czytaj: detoks od życia. Czytaj (niestety coraz częściej): detoks od ludzi wokół. Tak sobie myślę, że z roku na rok dajemy się łatwiej złapać na bycie niedostępnymi dla pracy, stając się niedostępnymi dla siebie nawzajem.

czytaj

Małomiasteczkowy

Idealnie przystrzyżony rząd begonii, które zdobią maleńki skwer, nazwany przez kogoś rondem. Inny ktoś wpadł na pomysł, żeby w ogóle to rondo zbudować, bo piętnaście samochodów w kolejce między siódmą a dziewiątą to już korek. Ba, nawet zator. Licho wie.

czytaj

FOMO, JOMO i co jeszcze?

Czyli co, znowu o tym samym u Kołacza? I tak, i nie. Bo widzisz, do szewskiej pasji doprowadzają mnie w ostatnim czasie coraz to nowsze próby wyjaśniania sobie nawzajem tego, że czasami po prostu warto żyć. Brzmi irracjonalnie? Dziś chcę Ci opowiedzieć o trzech sytuacjach, które uświadomiły mi, że ta irracjonalność – o zgrozo – zaczyna być codziennością.

czytaj

Stan umiarkowanego zdziwienia

W kwietniowym wydaniu iMagazine.pl, Kinga – tak, ta Kinga – popełniła kolejny ze swoich felietonów, który nosił tytuł „Stan umiarkowanego braku optymizmu”. Po jego przeczytaniu obiecałem publicznie, że odniosę się do słów @santee76. Dlaczego? Otóż popadłem w stan umiarkowanego zdziwienia po przeczytaniu słów Kingi.

czytaj

Krótka smycz

Słowo „telewizja” pochodzi od greckiego tele, oznaczającego „daleko” oraz łacińskiego visio– „widzenie”. Spróbujmy zatem potraktować sprawę literalnie, oczekując od telewizji tego, aby pozwalała nam sięgać – cytując wieszcza – „gdzie wzrok nie sięga”. Przy okazji Wielkanocy łatwo sprawę zweryfikować, goszcząc u rodziców, w których domu nadal mieszka kablówka/telewizja naziemna lub satelitarna. Na ogół – telewizja sensu stricto.

czytaj