Nowe Renault 5 na chwilę pojawiło się w Polsce – godny następca legendy?
Specjalnie z Paryża sprowadzono na krótki czas do Polski egzemplarz najnowszego, w pełni elektrycznego Renault 5. To nie jest restomod, choć historyczne konotacje są widoczne natychmiast. To w pełni produkcyjne auto, oficjalne ceny w listopadzie, pierwsze egzemplarze w salonach w lutym 2025, moje zdjęcia już teraz.
Skorzystałem z zaproszenia francuskiej marki na statyczną prezentację nowego, elektrycznego Renault 5. Nie będę komentował wyglądu, sami możecie go ocenić na moich zdjęciach. Mnie osobiście auto bardzo się podoba, wygląda świetnie.
Mamy tu do czynienia z autem typowo miejskim, niespełna 4-metrowym, zbudowanym na platformie AmpR Small, opracowanej pod kątem aut elektrycznych z segmentu B. Pod względem gabarytów ten hatchback jest nieco mniejszy od aktualnego Renault Clio, ale ponieważ jest elektryczny, nie oznacza to wcale większej ciasnoty w kabinie.
Stylistyka czerpie całymi garściami z historycznego pierwowzoru, reflektory nie są zupełnie prostokątne, ale ledy wewnątrz – już tak.
Otwieram drzwi, na boczkach interesujące stylistycznie wykończenie, oczywiście olbrzymia ilość materiałów użytych w tym aucie pochodzi z recyklingu.
Stylowo prezentuje się również wnętrze. Przed pasażerem obita ekoskórą z zółtymi, pionowymi przeszyciami deska z błyszczącym panelem z podświetlanym logo modelu.
To właśnie najbardziej z tyłu widać nawiązania do historycznego, kultowego modelu R5 sprzed kilkudziesięciu lat. Poprzednika wyprodukowano ponad 5,5 mln egzemplarzy. Czas pokaże, czy nowe Renault 5 powtórzy ten rynkowy sukces.
Sprowadzony egzemplarz stał na 18-calowych alufelgach, a mimo to profil opony jest tu normalny, 55. Mimo bardzo dużych nadkoli jak na tak nieduży pojazd, całość prezentuje się nad wyraz proporcjonalnie.
Charakterystyczny i bardzo nawiązujący do historycznego pierwowzoru pionowy układ tylnych ledowych lamp.
Na klapie bagażnika kolejny akcent podkreślający z jakim modelem mamy tu do czynienia. Gdy tę klapę uchyliłem zobaczyłem całkiem przestronny (jak na ten segment) bagażnik, który według przedstawicieli producenta ma pojemność 326 litrów. Pod składaną podłogą jest schowek na kable, pod maską frunka brak.
Model ten ma być oferowany na rynku z dwoma wariantami pojemności akumulatorów: 40 kWh oraz 52 kWh. W obu przypadkach są to ogniwa niklowo-manganowo-kobaltowe (NMC).
Fotografowany przeze mnie egzemplarz był wyposażony w większą z dwóch odmian baterii. Jak widać przy poziomie naładowania 74% komputer pokładowy francuskiego kanarka prezentował pozostałe 286 km zasięgu.
Minimalistyczny retrofuturyzm to również styl panujący we wnętrzu tego pojazdu. Fotele są wygodne, wiem, bo się przymierzyłem, nieźle też trzymają boczki, ale i tak najlepszy jest tu wygląd.
Kokpit R5 to układ znany już z nowego Megane E-Tech elektrycznego i nowego Scenica E-Tech (także na prąd). Dwa ekrany, w prezentowanej wersji oba po 10″, na pokładzie kod OpenR link oparty na Android Automotive OS.
Model ten ma być oferowany w dwóch wariantach mocy elektrycznego napędu: 90 kW (120 KM) i 110 kW (150 KM). Wersja najmocniejsza łączona jest z większym akumulatorem. Słabsza z mniejszą baterią.
Auto może być ładowane z mocą do 80 kW w przypadku mniejszej baterii i do 100 kW dla odmian z większym akumulatorem. Co ciekawe, wreszcie będzie to elektryczne Renault z dwukierunkowym przesyłem energii (V2L, V2G) o mocy do 11 kW. Plotki krążą, że auto ma być może nawet tańsze od elektrycznego Fiata 500e (aktualnie od 131 400 zł), ale jak będzie naprawdę, dowiemy się w listopadzie br. Wówczas marka opublikuje cennik tego sympatycznego mieszczucha w Polsce.