Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Auto tygodnia #69 – Jetour Dashing 1.6T (197 KM). Kosmiczny design, gadżety i… spory apetyt [galeria]

Auto tygodnia #69 – Jetour Dashing 1.6T (197 KM). Kosmiczny design, gadżety i… spory apetyt [galeria]

0
Dodane: 2 godziny temu

Dziś na warsztat biorę model, który z miejsca przyciąga wzrok i budzi skrajne emocje. Jetour Dashing to nowa propozycja z Państwa Środka, która wjeżdża na nasz rynek z ogromnymi ambicjami i ceną, obok której trudno przejść obojętnie.

Do testu otrzymałem egzemplarz pokryty wyrazistym, jasnoniebieskim, (wybaczcie, nazwałem go „majtkowym”), lakierem. Sprawdziłem, jak ten kompaktowy SUV wypada w codziennym użytkowaniu, co oferuje wewnątrz i czy warto zwrócić na niego uwagę.

Jetour Dashing 1.6T

Proporcje z lekkim przymrużeniem oka

Zacznijmy od nadwozia. Jetour Dashing mierzy blisko 4,6 metra długości i z zewnątrz prezentuje się naprawdę bojowo. Przód z wąskimi, ostro narysowanymi światłami do jazdy dziennej i potężnym grillem z wkomponowanymi reflektorami głównymi budzi skojarzenia z samochodami o znacznie wyższym rodowodzie. Tył również prezentuje się zgrabnie, głównie za sprawą lamp ze świetlnym motywem szachownicy i bardzo ciekawie zaprojektowanego, trzeciego światła stopu ukrytego w sportowym daszku.

Auto mi się naprawdę podobało, choć muszę przyznać, że ma minimalnie skrzywione proporcje. Mimo że egzemplarz testowy poruszał się na opcjonalnych, ogromnych 20-calowych felgach aluminiowych, na żywo wydają się one wciąż nieco za małe w stosunku do przepastnych, mocno rozdmuchanych nadkoli. Niemniej, Dashing to wóz poprawnie narysowany, w modnym dziś stylu SUV-a/crossovera, który skutecznie przyciąga spojrzenia na ulicy, nawet jeżeli wynikają one nie tyle z poczucia estetyki, co zwykłej ciekawości.

Jetour Dashing 1.6T

Lata 90. spotykają erę smartfonów

Zaskoczenie czeka po otwarciu drzwi (których klamki chowają się w nadwoziu). Wnętrze Dashinga zaskakuje przede wszystkim ogromem przestrzeni. Miejsca jest tu naprawdę bardzo, bardzo dużo – z tyłu z powodzeniem usiądzie obok siebie rosły koszykarz i zawodnik sumo, i obaj będą mieli wygodnie, nie ma też problemu z miejscem na stopy przy maksymalnie opuszczonych przednich fotelach. Z tyłu znajdziemy też gniazdo USB-A, gazetowniki w oparciach i rozkładany podłokietnik z uchwytami na napoje.

Z przodu deska rozdzielcza uderza modnym dziś minimalizmem. W oczy rzuca się potężny, 15,6-calowy ekran centralny, który przejął właściwie 99% funkcji sterowania pojazdem. Jedynym fizycznym przyciskiem w kabinie jest włącznik świateł awaryjnych, umieszczony bardzo wygodnie w centralnym tunelu pod prawą ręką kierowcy.

To, co skradło moje serce, to cyfrowy zestaw wskaźników przed kierowcą. Niby to kolejny ekran, ale zaprojektowano go w stylu… wyświetlaczy segmentowych z wież Hi-Fi premium z lat 90. XX wieku. Wygląda to nostalgicznie, ale jest przede wszystkim czytelne. Drugim gadżetem, którego na próżno szukać u europejskiej konkurencji, jest dodatkowy mały wyświetlacz (również „segmentowy”) umieszczony na boczku drzwi kierowcy. Zerkając w lewo, widzimy temperaturę zewnętrzną oraz pomiar jakości powietrza w kabinie (wskaźnik PM2.5). Bajer? Owszem. Ale jakże oryginalny!

Na uwagę zasługuje również wysunięta z deski rozdzielczej „wyspa” z nawiewami, wykończona paskiem świetlnym LED. Potrafi on pulsować w rytm muzyki z bezprzewodowego Apple CarPlay / Android Auto, a także sygnalizuje włączenie kierunkowskazów. Pomiędzy fotelami znajdziemy dwupoziomowy tunel kryjący chłodzony schowek, chłodzoną ładowarkę indukcyjną oraz gniazda USB. Uroczy detal to magnetyczny paseczek w drzwiach kierowcy, który wraz z wąską wnęką idealnie nadaje się do przytrzymania np. małej parasolki.

Jetour Dashing 1.6T

Wady też znalazłem

Jakie? Ergonomia wymaga nauki. Na dobrze leżącej w dłoniach kierownicy umieszczono dwa wielofunkcyjne kółka-rolki (niczym w Tesli). To, do czego służą w danej chwili (np. regulacja lusterek czy głośności), zależy od opcji wybranej wcześniej na ekranie centralnym. Brakuje też polskojęzycznego interfejsu systemu. Ponadto, pozycja za kierownicą jest specyficzna – siedzimy dość wysoko, wręcz krzesełkowato, co wyższym osobom może nieco ograniczać widoczność.

Bagażnik jest przyzwoity – oferuje 486 litrów i ma podwójną podłogę. Wyróżnić trzeba świetne oświetlenie w postaci dwóch lampek LED umieszczonych po obu stronach burty, dzięki czemu bagaże nigdy nie zasłaniają w nocy całego źródła światła. Nie zabrakło haczyków do mocowania siatek, natomiast nie znalazłem np. gniazdka elektrycznego (choćby tylko 12V), co w konkurencyjnych SUV-ach z tego segmentu można już spotkać.

Jetour Dashing 1.6T

Komfortowy krążownik, który nie omija stacji benzynowych

Pod maską testowanej wersji znajduje się topowy motor (w gamie modelu) 1.6T o mocy 197 KM i 290 Nm momentu obrotowego, sprzęgnięty z 7-biegową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną. Dashing prowadzi się przewidywalnie i miękko, nastawiając się na spokój i wygodę, a nie sportowe harce. Sama skrzynia podczas płynnej jazdy działa gładko, jednak przy powolnych manewrach parkingowych czy nagłej potrzebie redukcji potrafi złapać wyczuwalną zadyszkę i chwilę się zawahać. Układ kierowniczy jest za to dość precyzyjny.

Na autostradzie daje o sobie znać aerodynamika nadwozia – wyciszenie kabiny jest przyzwoite do prędkości ekspresowych, jednak przy 140 km/h szum opływającego powietrza staje się już słyszalny. Na pokładzie nie zabrakło pakietu asystentów kierowcy (ADAS). Działają one poprawnie i na szczęście nie ingerują w prowadzenie tak brutalnie, jak ma to miejsce u niektórych azjatyckich konkurentów (choćby GAC AION V, którego miałem już okazję dla was opisywać).

Auto tygodnia #61 – GAC AION V Luxury: ma zamrażarkę, ale to nie koniec zalet [galeria]

Niestety, spora moc i gabaryty oznaczają częstsze wizyty na stacjach. Producent uczciwie podaje, że średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym dla tej wersji to aż 11,2 l/100 km. W moim teście na dystansie mieszanym uzyskałem średnią 10,2 l/100 km, a najniższy wynik przy ekologicznej jeździe poza miastem zamknął się w 8,4 l/100 km. Z kolei na autostradzie, zwłaszcza pod wiatr, komputer pokaże wartości ocierające się o 14,5 l/100 km. Jetour Dashing po prostu lubi wypić. Dużo.

Jetour Dashing 1.6T

Podsumowanie

Jetour Dashing w topowej wersji 1.6T 7DCT kosztuje 129 900 zł. W zamian dostajemy świetnie wyglądającego, bardzo przestronnego i bogato wyposażonego SUV-a. To cena bardzo konkurencyjna na tle innych modeli z porównywalnego segmentu. Czy ten samochód realnie zmieni postrzeganie chińskich marek w Polsce? Jako pełnoprawny, dobrze wyposażony produkt z aż 7-letnią gwarancją udowadnia, że producenci z Państwa Środka przestali jedynie kopiować, a zaczęli kreować własny, ciekawy styl. To bardzo mocna oferta dla tych, którzy nie robią gigantycznych przebiegów (to nie diesel, krótkie dystanse mu nie zaszkodzą), a szukają wyróżniającego się z tłumu auta.

Ocena ogólna Jetour Dashing 1.6T 7DCT: 4/6

  • Design: 5/6
  • Jakość wykonania: 4,5/6
  • Oprogramowanie: 3/6 (brak języka polskiego)
  • Wydajność: 3,5/6 (niezła dynamika, ale bardzo wysokie spalanie)

Plusy:

  • Imponująca ilość przestrzeni na nogi dla pasażerów obu rzędów.
  • Znakomita cena (129 900 zł) za 197-konnego SUV-a z niemal pełnym wyposażeniem.
  • Czytelny, nostalgiczny ekran kierowcy i innowacyjne pomiary w boczkach drzwi.
  • Miękkie, ale poprawnie zestrojone zawieszenie i dość cicha praca podwozia na nierównościach.
  • Sprytne rozwiązania w bagażniku (dwustronne LED-y, zgrabna podwójna podłoga).

Minusy:

  • Apetyt na paliwo (średnio w okolicach 10-11 l/100 km, na autostradzie zauważalnie wyżej).
  • Skrzynia biegów potrafi się zawahać przy manewrach parkingowych i szybkich redukcjach.
  • Zbyt wysoka, „krzesełkowa” pozycja za kierownicą (choć wielu kierowców to lubi).
  • Brak polskiego języka w ogromnym interfejsie 15,6-calowego ekranu.

Jetour Dashing 1.6T 7DCT – galeria

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .