Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Wiosenne przebudzenie za kółkiem. Jak dźwięk w Volkswagenie zmienia każdą podróż

Wiosenne przebudzenie za kółkiem. Jak dźwięk w Volkswagenie zmienia każdą podróż

0
Dodane: 8 godzin temu

Wraz z nadejściem wiosny i dłuższych, słonecznych dni, naturalnie budzi się w nas chęć do częstszych podróży. Wsiadamy do auta z zupełnie inną energią. Współczesna motoryzacja doskonale odpowiada na ten stan, a kabina auta to dziś dla wielu tzw. trzecia przestrzeń życiowa – zaraz po domu i biurze. W tej mobilnej strefie relaksu najważniejszym reżyserem Twoich emocji staje się dźwięk.

Zamiast jednak rzucać wyłącznie suchymi specyfikacjami i marketingowymi hasłami, spójrzmy na to holistycznie. Zobaczmy, co dobrej klasy sprzęt audio robi z Twoim mózgiem podczas jazdy i jak imponująca inżynieria za tym stoi. Ponieważ wyjaśnianie rzeczy trudnych najlepiej przychodzi na konkretnym przykładzie, wykorzystałem opisywanego w tym samym numerze iMagazine elektrycznego Volkswagena ID.7 Tourera, by poznać i zrozumieć lepiej współczesne car audio. To nie będzie opowieść o samochodzie, to będzie opowieść o tym, jak fale akustyczne towarzyszące ci podczas podróży szlifują twoje emocje i stanowią dla ciebie wręcz swoistą terapię behawioralną. Zapewniam, będzie ciekawie.

system audio w samochodzie

Dźwięk, który redukuje stres i budzi zmysły

Powszechny mit traktuje muzykę w aucie jedynie jako miłe tło. Tymczasem dźwięk w zamkniętej, wyizolowanej kabinie to jeden z najpotężniejszych modyfikatorów naszego nastroju, motoryki i zachowania na drodze. Wyobraź sobie powrót z pracy w zatłoczonym ruchu miejskim. Dla wielu z nas, zmotoryzowanych, to ponura codzienność. Przebywanie w ciszy sprawia, że irytacja korkiem szybko rośnie, a mózg zaczyna analizować stresujące sytuacje z całego dnia. Tak jesteśmy skonstruowani. W sytuacji stresowej (korek) nasz umysł podświadomie przywołuje dodatkowe stresujące wspomnienia (nieprzyjemne sytuacje w sklepie, w pracy, etc.). To się niebezpiecznie kumuluje… a przecież Ty prowadzisz samochód! Być może
przewozisz swoich najbliższych, którym przecież chcesz zapewnić bezpieczeństwo. Co robić? Przepis jest banalnie prosty.

Włączenie ulubionej muzyki na dobrej klasy sprzęcie ma mierzalny, wręcz kliniczny, fizjologiczny skutek. Dźwięk o odpowiedniej dynamice i pozbawiony zniekształceń stymuluje układ przywspółczulny – obniża tętno, stabilizuje oddech i zauważalnie redukuje poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Korek po prostu przestaje Cię wkurzać. To bezcenne zjawisko, bo realnie podnosi Twoje bezpieczeństwo. Zrelaksowany kierowca to kierowca uważny. Drogi publiczne to zdecydowanie ostatnie miejsce na uwalnianie nagromadzonej irytacji.

Muzyka to także Twój cichy, elektroniczny asystent na długich, monotonnych trasach. Kiedy po kilkudziesięciu minutach jazdy ciągłe analizowanie tego, co dzieje się na drodze, zaczyna męczyć mózg, odpowiedni utwór działa jak podwójne, akustyczne espresso. Psychologia transportu nazywa to efektem „wybudzenia ze zmęczenia”. Odpowiednia fala dźwiękowa dosłownie wyciąga układ nerwowy z letargu, przywracając pełną koncentrację i skracając czas reakcji. Jednak uwaga! Tak jak z kawą nie należy przesadzać, tak w przypadku doboru dźwięków warto uważać na tempo. Badania pokazują, że muzyka powyżej 120 uderzeń na minutę (BPM) sprawia, że podświadomie jedziemy szybciej i agresywniej operujemy pedałami. Dlatego w dobrym nagłośnieniu nie chodzi o to, by grało jak najgłośniej, ale by grało czysto, selektywnie i potrafiło nadać podróży odpowiedni, kontrolowany rytm.

system audio w samochodzie

Harman Kardon, czyli zapomnij o „czterech głośnikach”

Aby te wszystkie psychologiczne i fizjologiczne korzyści mogły w ogóle zaistnieć, źródło dźwięku musi być dobrej jakości. Dziś głośniki ma praktycznie każdy nowy model auta, jednak tani, charczący przy wyższej głośności system audio w jakimś skrajnie budżetowym modelu wywołuje efekt odwrotny do zamierzonego – tzw. zmęczenie akustyczne, które tylko potęguje stres. Inżynierowie niemieckiej marki, której auto miałem okazję testować również pod kątem systemów audio, doskonale to rozumieją. Wielu kierowców wciąż żyje w przekonaniu, że ich samochód ma cztery, no, może w porywach do sześciu głośników w drzwiach i na tym kończy się magia. Nic bardziej mylnego. Zobaczmy jak to wygląda w przypadku lubianej w Polsce marki z Wolfsburga.

Aby przekuć teorię w czystą przyjemność, Volkswagen we współpracy z Harman Kardon stworzył mocne systemy dedykowane dla modeli takich jak nowy Passat, Tiguan czy właśnie wspomniany ID.7 i ID.7 Tourer. Mówimy tu o zestawie, który potrafi zawstydzić niejedno drogie, domowe stereo. W topowych konfiguracjach kabina zamienia się w salę koncertową wyposażoną w aż 12 precyzyjnie rozmieszczonych głośników (w tym potężny subwoofer ukryty tak, by nie zabierać przestrzeni bagażowej). Całość napędzana jest wielokanałowym wzmacniaczem o imponującej mocy 700 W.

Tutaj ważne wyjaśnienie. Po co aż tyle watów w samochodzie? Bynajmniej nie po to, by robić dyskotekę na światłach. W świecie audio duża moc oznacza tzw. „headroom”, czyli zapas dynamiki. 700-watowy system potrafi odtworzyć najdelikatniejsze szarpnięcie struny gitary akustycznej równie precyzyjnie, co monumentalne uderzenie w kotły w orkiestrze symfonicznej – i robi to z absolutną lekkością, bez ułamka procenta zniekształceń. Właśnie po to jest ta moc. Ale ona sama nie wystarczy.

Prawdziwa magia tkwi w oprogramowaniu i inżynierii dźwięku przestrzennego. Wnętrze auta, pełne szyb, plastików i zróżnicowanych, chłonnych materiałów, to akustyczny koszmar. Harman Kardon radzi sobie z tym za pomocą inteligentnych algorytmów (m.in. technologii Fraunhofer Sonamic Panorama). Oprogramowanie to precyzyjnie analizuje utwór i cyfrowo rozmieszcza źródła dźwięku w kabinie, budując przed tobą trójwymiarową, wirtualną scenę muzyczną. Efekt? Masz wrażenie, że wokalista stoi na środku deski rozdzielczej, a nie śpiewa z okolic Twojej lewej kostki.

System oddaje również pełną kontrolę użytkownikowi nad charakterem brzmienia. Tryb „Relax” celowo łagodzi ostre dźwięki i delikatnie rozmywa scenę, dając bezwysiłkowe doświadczenie idealne do uspokojenia nerwów po ciężkim dniu. Jeśli jednak potrzebujesz porannego, wiosennego zastrzyku energii przed ważnym spotkaniem, tryb „Vibrant” natychmiast wyciągnie na wierzch dynamikę i pobudzi Cię do działania. Ważne, by zrozumieć, że predefiniowane w pokładowym systemie inforozrywki tryby akustyczne to coś więcej niż soniczna kosmetyka. One realnie zmieniają to, jak nasz umysł reaguje na muzykę.

system audio w samochodzie

Harman Kardon sound system tweeter integrated in the A-pillar.

Puls miasta

Dla kierowców o bardziej miejskim, dynamicznym stylu życia, wybierających nieco mniejsze, ale równie stylowe modele takie jak Golf czy T-Roc, Volkswagen przygotował rozwiązanie o nieco niższej mocy, ale nie mniej imponujące pod względem brzmienia. Wybierając najnowszego T-Roca możemy doposażyć go również w system audio Harman Kardon zawierający 8 głośników + subwoofer, a całość napędzana jest wzmacniaczem o mocy 480 W.

I tu znów trzeba obalić mit – to, że auto jest stworzone do miasta (T-Roc jest oficjalnie pozycjonowany jako segment B-SUV), nie oznacza, że musisz godzić się na kompromisy w jakości dźwięku. Prawdziwym atutem jest tu znowu surowa technologia. Ten „miejski” system jest nieco uboższy niż w wyżej pozycjonowanych modelach, ale nie ma tylko czterech głośników (co kiedyś było nawet ponadstandardowe w miejskich pojazdach). Dzięki dedykowanemu subwooferowi, zestaw ten potrafi wprawić w ruch spore masy powietrza. Słuchając elektroniki, hip-hopu czy nowoczesnego popu, dosłownie fizycznie czujesz wibracje na ciele. To potężna dawka czystej energii, która w izolacji od szumu ulicy idealnie rezonuje z wiosennym optymizmem i nadaje tempo miejskiej wędrówce.

system audio w samochodzie

Synergia zmysłów, czyli akustyczne płótno

Na koniec rzecz najważniejsza. Nawet najlepszy i najdroższy system audio nie zabrzmi dobrze, jeśli jego tłem będzie ryk silnika, szum toczących się opon i świst wiatru. Cisza to płótno, na którym maluje się dźwięk. Dlatego inżynierowie Volkswagena, starannie wygłuszają kabiny tworzonych przez nich aut, a komunikacja dotycząca każdego nowego modelu marki niemal zawsze zawiera informację o poprawionym wygłuszeniu kabiny pasażerskiej w stosunku do wcześniejszego modelu. Teraz rozumiecie, że nie chodzi tylko o ciszę. Chodzi o doświadczenie. Zastosowanie akustycznych
szyb i zaawansowanych materiałów tłumiących odcina kierowcę od męczącego środowiska zewnętrznego i pozwala w pełniejszy sposób, efektywniej wykorzystywać dźwięk jako mentalną pieszczotę dla umysłu w podróży.

W pełni zintegrowane, holistyczne podejście do komfortu widać chociażby w testowanym przeze mnie modelu ID.7 Tourer. Bezemisyjny, niemal bezszelestny napęd elektryczny stanowi absolutnie perfekcyjną bazę dla systemu Harman Kardon. Kiedy ten krystalicznie czysty dźwięk współpracuje z nastrojowym, personalizowanym oświetleniem ambientowym i nowej generacji fotelami ergoActive (wyposażonymi w zaawansowane programy masażu i wentylacji), auto przestaje być maszyną. Staje się kapsułą relaksu.

Ta harmonia zmysłów sprawia, że nawet po wielogodzinnej, kilkusetkilometrowej trasie wysiadasz z auta wypoczęty, a Twój układ nerwowy nie jest przebodźcowany. Ostatecznie projektowanie audio dobrej klasy sprowadza się do sztuki wywoływania autentycznych emocji. To ten bezcenny moment, kiedy siadasz za kierownicą, zamykasz drzwi i instynktownie wiesz, że przy tej muzyce i w tych warunkach mógłbyś po prostu jechać przed siebie, bez celu, godzinami. W iMagazine tę zależność jakości życia od doświadczania dobrego brzmienia rozumiemy od lat. Tego właśnie życzymy Wam na pierwsze, wiosenne trasy.

Materiał powstał przy współpracy z marką Volkswagen

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .