Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Broadcom zostaje z Apple do 2031, a Mac mini staje się ulubioną maszyną dla agentów AI

Broadcom zostaje z Apple do 2031, a Mac mini staje się ulubioną maszyną dla agentów AI

0
Dodane: 4 godziny temu
fot. Apple

Broadcom przedłużyło umowę na dostawy chipów z Apple aż do 2031 roku. Przy okazji Doug Brooks z zespołu Apple Silicon zdradza, dlaczego Mac miniMac Studio stały się nieoczekiwanie ulubionym sprzętem do uruchamiania agentów AI.

Dwie wiadomości pozornie niezwiązane, a jednak obie mówiące sporo o tym, jak bardzo strategia sprzętowa Apple zmieniła się pod wpływem sztucznej inteligencji.

Zacznijmy od tej bardziej biznesowej. Broadcom zgodził się przedłużyć swoje partnerstwo chipowe z Apple aż do 2031 roku, jak informuje Reuters. Rozszerzona umowa obejmuje rozwój i dostawy szerokiej gamy niestandardowych układów — Apple, mimo że od lat systematycznie przenosi projektowanie chipów do własnego, wewnętrznego zespołu (czego najlepszym przykładem są modemy komórkowe C1 i C1X), wciąż w dużej mierze polega na komponentach Broadcoma odpowiadających za łączność bezprzewodową: Wi-Fi, Bluetooth i niestandardowe układy częstotliwości radiowej, obecne właściwie w każdym urządzeniu z logo jabłka. Apple stanowi dla Broadcoma ok. 20% rocznych przychodów, co czyni go jednym z największych klientów firmy — nic dziwnego, że akcje Broadcoma zyskały niemal 4% na wieści o przedłużeniu współpracy. Kontrakt buduje na wieloletniej relacji obu firm, w tym na wartej miliardy dolarów umowie z 2023 roku dotyczącej komponentów 5G produkowanych w Stanach Zjednoczonych.

Druga historia jest, przyznam, ciekawsza z perspektywy kogoś, kto od lat obserwuje, jak Apple myśli o swoim sprzęcie. Doug Brooks, senior product manager zespołu Apple Silicon, udzielił wywiadu serwisowi The Deep View jeszcze przed czerwcowym WWDC, a opublikowano go dopiero teraz. I Brooks powiedział coś, co być może tłumaczy niedawne, dość nagłe podwyżki cen Mac mini i Mac Studio, o których pisałem przy okazji czerwcowej fali podwyżek: oba te komputery stały się, jego słowami, maszynami z wyboru do uruchamiania agentów AI.

Brooks tłumaczy to dość logicznie. Przy pracy z agentycznymi obciążeniami ludzie chcą systemu, nad którym mają pełną kontrolę, odizolowanego od głównej maszyny roboczej i zdolnego działać dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Mac mini, jak ujął to Brooks, jest do tego znakomity. Dodaje przy tym, że wiele narzędzi AI powstaje najpierw — albo wyłącznie — na Maca, co ugruntowało pozycję tego komputera wśród deweloperów, w tym tych pracujących w czołowych laboratoriach zajmujących się sztuczną inteligencją, gdzie Maki są podobno widokiem codziennym.

„Mac mini to do tego idealny komputer” – dodał.

Najciekawszy fragment rozmowy dotyczy jednak tego, jak Apple w ogóle podchodzi do projektowania chipów pod kątem AI. Brooks twierdzi, że agentyczna sztuczna inteligencja to dziś problem całego układu, nie samego GPU. Nie chodzi już tylko o to, żeby karta graficzna przetwarzała model językowy — chodzi o to, żeby cały chip uczestniczył w różnych fragmentach zadania: wywoływaniu narzędzi i wszystkim, co dzieje się wokół tych procesów. To, jego zdaniem, świetnie wykorzystuje mocne strony architektury Apple Silicon.

Brooks wiąże obecną przewagę Apple z decyzjami podjętymi na długo przed pojawieniem się modeli takich jak ChatGPT — wskazuje na Neural Engine, zaprojektowany pod kątem energooszczędnych obliczeń macierzowych, a także na mniej znane akceleratory neuronowe wbudowane w sam procesor, odpowiadające za zadania wymagające niskiego opóźnienia, jak rozpoznawanie mowy. Ostatnio Apple dodało podobne akceleratory również do GPU, co rozciągnęło możliwości AI na całą linię produktową — od chipów klasy iPhone’a po najpotężniejsze układy w Macu. Kluczem, jak podkreśla Brooks, jest metoda projektowania Apple: chip powstaje z myślą o konkretnym urządzeniu, a sprzęt i oprogramowanie rozwijane są równolegle, nie osobno.

Brooks opisuje też wyraźny zwrot w stronę uruchamiania AI lokalnie zamiast w chmurze — motywowany prywatnością, bezpieczeństwem oraz rosnącym kosztem inferencji, gdy agenci zużywają coraz więcej tokenów. Widzi jednak przyszłość jako hybrydową, w której to sam agent decyduje, co uruchomić lokalnie, a co przekazać do chmury. Wspomina przy tym o tym, co nazywa „przezroczystą AI” na iPhonie i iPadzie — funkcjach rozsianych po systemie i aplikacjach firm trzecich, które po prostu działają w tle, bez ogłaszania się jako sztuczna inteligencja. Jako przykłady podaje Draw Things, generator obrazów działający na iPhonie, iPadzie i Macu, oraz SwingVision, analizujący w czasie rzeczywistym rozgrywkę w tenisa i pickleball przy użyciu kamer iPhone’a.

Tempo rozwoju AI, jak podsumowuje Brooks, jest po prostu szalone — i sam przyznaje, że nie potrafi sobie wyobrazić, gdzie będziemy za rok, za trzy miesiące, a nawet za miesiąc.

Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .