Pięć seriali Apple TV, które warto nadrobić w wakacje
Wakacje to jedyna pora roku, kiedy bez wyrzutów sumienia można usiąść wieczorem i bez pośpiechu nadrobić zaległości serialowe. Jeżeli macie subskrypcję Apple TV w ramach Apple One lub osobno, to mam dla was pięć tytułów, które nie tylko warto zobaczyć, ale które – ośmielę się napisać – powinniście zobaczyć. Każdy z innego powodu.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026
Shrinking, czyli rodzinna terapia bez trzymanki
Zaczniemy od serialu, który dosłownie kilka tygodni temu doprowadził mnie do napisania całego wydania newslettera o życiowych bliznach. Bo kiedy finał trzeciego sezonu kończy się sceną, po której przez chwilę nie wiadomo, co zrobić ze sobą na kanapie – to jest znak, że mamy do czynienia z czymś więcej niż z serialową rozrywką.
„Shrinking” to historia psychologa, który po stracie żony postanawia porzucić terapeutyczny protokół i po prostu mówić pacjentom wprost, co myśli. Brzmi jak przepis na katastrofę i tak też to się zaczyna. Jason Segel jest tu świetny, ale sercem całej produkcji jest Harrison Ford jako serialowy Paul – starszy terapeuta i mentor, który sam skrywa więcej, niż komukolwiek zdradza. Jeżeli ktoś mi mówił, że Ford nie potrafi być śmieszny, „Shrinking” skutecznie obala ten mit. A przy okazji – jest to ostatnia rola Forda przed zakończeniem aktorskiej kariery, co on sam potwierdził. Powód wystarczający, żeby nie odkładać tego tytułu na później.
To serial o tym, że uzdrowienie innych i uzdrowienie siebie to bardzo często ta sama droga, tyle że przebyta w odwrotnej kolejności. I że blizny mogą być równie dobrze ozdobą, jak i ciężarem – zależy, co z nimi zrobimy.
Trzy sezony, każdy lepszy od poprzedniego, a zdjęcia do kolejnego właśnie się rozpoczęły.
Ted Lasso, bo na niego zawsze jest dobry moment!
Jest pewna kategoria seriali, które ogląda się po raz drugi lub trzeci i za każdym razem wychodzi się z nich w lepszym nastroju niż przed. „Ted Lasso” należy do niej bezapelacyjnie. Jeżeli jeszcze nie widzieliście – macie prawdziwy skarb przed sobą. Jeżeli widzieliście – wakacje to idealny moment na powrót, ponieważ w duecie ze „Shrinking” te dwa seriale dają więcej wglądu w siebie samego niż niejedna, długa książka o samorozwoju.
Ted Lasso to trener futbolu amerykańskiego z Kansas, który niespodziewanie trafia na fotel trenera angielskiego klubu piłkarskiego AFC Richmond. Nie zna się na piłce nożnej. Za to zna się na ludziach. I na tym – w dużym skrócie – polega cały urok tej historii. Nawet osoby, które kompletnie nie interesują się piłką nożną, po obejrzeniu pierwszego sezonu po prostu nie mogą się oderwać od kolejnych, stwierdzając jednogłośnie, że „to nie jest serial o piłce!”. Lepiej bym tego nie ujął.
„Ted Lasso” wygrał Emmy tyle razy, że już nawet w Apple przestali to chyba liczyć. Ale nie o nagrody tu chodzi! Chodzi o to, że to serial, który w dobie pesymizmu serwowanego nam ze wszystkich stron – jest uparcie optymistyczny. I robi to bez cienia naiwności. Trzy sezony. Czwarty zadebiutuje na platformie w sierpniu, a zanim się pojawi, warto być na bieżąco.
Prehistoric Planet, czyli David Attenborough ma 100 lat
8 maja 2026 roku David Attenborough skończył 100 lat. Świat świętował to zdarzenie jak się należy – koncert w Royal Albert Hall w Londynie, tribute od Hansa Zimmera i Phoebe Waller-Bridge, 100 błękitnych motyli wypuszczonych na wolność, nowy gatunek osy pasożytniczej nazwany na jego cześć. Sto lat i wciąż w doskonałej formie – BBC zapowiedziało, że Attenborough będzie narratorem „Blue Planet III”.
Tymczasem na Apple TV od 2022 roku dostępny jest „Prehistoric Planet” – dokument przyrodniczy, który jest właściwie niemożliwy. Dinozaury odtworzone z pomocą najnowszej wiedzy paleontologicznej i efektów wizualnych na poziomie technologii, do której mają dostęp nieliczni (w tym Apple TV) trudno odróżnić od żywego planu filmowego. A nad tym wszystkim – głos Attenborough. Ten, który towarzyszył nam przy „Planecie Ziemi”, „Błękitnej planecie” i „Naszej planecie” – tu opowiada o świecie sprzed 66 milionów lat z taką samą spokojną precyzją, jakby relacjonował życie żyrafy na sawannie.
Dwa sezony, każdy odcinek to kilkanaście minut czystej przyjemności. Idealny format na wakacyjne wieczory, gdy nie chce się angażować w kolejną wielosezonową historię. A przy okazji – najlepszy sposób, żeby uczcić stulecie człowieka, który przez dekady uczył nas patrzeć na świat z otwartymi oczami.
Severance
Jeżeli jest jeden serial, który w ostatnich latach wywołał więcej rozmów niż cokolwiek innego na Apple TV – to właśnie „Severance”. Drugi sezon wrócił po długiej przerwie i udowodnił, że to nie był przypadek. To jedna z najoryginalniejszych rzeczy, jakie pojawiły się w streamingu w ogóle – nie tylko na Apple TV.
Premia Lumon Industries oferuje swoim pracownikom coś unikalnego: chirurgiczny podział osobowości na tę w pracy i tę poza nią. Twoje „ja” w biurze nie wie nic o twoim życiu prywatnym. I odwrotnie. Brzmi jak korporacyjna utopia – do momentu, gdy jeden z pracowników zaczyna zadawać pytania, których zadawać nie powinien. Produkcja, która pokazuje, że czasami nasze życzenia i starania dotyczące idealnego work-life balance warto zderzyć z konsekwencjami ukrytymi po obu stornach tego mostu.
„Severance” to serial, który ogląda się z uczuciem narastającego niepokoju i jednocześnie nie można się od niego oderwać. Adam Scott, Patricia Arquette, John Turturro i Britt Lower tworzą jeden z lepiej dobranych zespołów aktorskich na małym ekranie ostatnich lat. Dwa sezony do nadrobienia – z tym że, ostrzegam, po ostatnim odcinku każdego z nich będziecie żałować, że nie ma więcej.
Dobrze, że wakacje są długie.
Your Friends & Neighbors
Jon Hamm po „Mad Men” przez lata był aktorem, którego widzowie kojarzyli z Donem Draperem i czekali, aż zagra kogoś równie złożonego. „Your Friends & Neighbors” – w Polsce emitowane pod tym samym angielskim tytułem – jest właśnie tą odpowiedzią.
Coop to finansista, który w jednej chwili traci pracę i żonę. Zamiast szukać nowego etatu, zaczyna okradać bogatych sąsiadów. Nie z biedy – z potrzeby kontroli, adrenaliny i złudnego poczucia, że wciąż jest kimś. Serial zadebiutował w 2025 roku, a drugi sezon pojawił się na Apple TV w kwietniu 2026 – i już zdążył przyciągnąć sporą widownię.
To czarna komedia, dramat i thriller w jednym. Twórca Jonathan Tropper stworzył historię, która z jednej strony jest wciągająca niczym dobry kryminał, z drugiej – zadaje pytania o to, czym tak naprawdę jest status, przynależność i tożsamość w świecie, gdzie wszystko ma cenę. Hamm jest tu znakomity, Amanda Peet i Olivia Munn mu sekundują, a dołączający w drugim sezonie James Marsden tylko podnosi poprzeczkę.
Dwa sezony, łącznie prawie dwadzieścia odcinków. Wejdzie w wakacje jak ulał.
Pięć seriali, pięć różnych powodów, które nie są pustą rozrywką, ale skłaniają do głębszej refleksji. Czasem to jest właśnie to, czego potrzebujemy.






