Przyczepa z 9 metrów na dach elektryka. Toyota Hilux w teście rodem z Top Gear
Ponad dwie dekady po tym, jak ekipa programu „Top Gear” bezskutecznie próbowała uśmiercić czerwoną Toyotę Hilux, japoński producent postanowił powtórzyć jedno z najbardziej ikonicznych wyzwań w historii telewizji.
Tym razem obiektem próby zrzucenia ciężkiej przyczepy kempingowej stała się całkowicie elektryczna odsłona dziewiątej generacji pick-upa.
W kultowym segmencie motoryzacyjnego show Jeremy Clarkson i James May poddawali Hiluxa kolejnym torturom: topili go w przypływie morskim, taranowali drzewa, uderzali kulą wyburzeniową, a wreszcie zrzucili na niego przyczepę kempingową i posadzili na dachu wieżowca przeznaczonego do wyburzenia. Auto za każdym razem odpalało i jechało dalej.
W 2026 roku, wprowadzając na rynek Hiluxa z napędem elektrycznym, Toyota musiała zmierzyć się z naturalnym sceptycyzmem dotyczącym odporności bateryjnych układów na bezwzględne traktowanie w terenie. Zamiast standardowych deklaracji marketingowych oddano głos internautom.
Wyrok z Reddita: przyczepa z 30 stóp
Brytyjski oddział Toyoty zorganizował głosowanie na platformie Reddit, pytając użytkowników, jakiemu sprawdzianowi powinien zostać poddany Hilux Electric: uderzeniu jednotonową kulą czy zrzuceniu przyczepy. Społeczność jednogłośnie wybrała wariant z latającym domem na kółkach.
Próbę przeprowadzono w kontrolowanych warunkach na dawnym lotnisku Bentwaters w hrabstwie Suffolk. Przyczepę kempingową o masie 760 kg wciągnięto na wysokość 30 stóp (ponad 9 metrów). Ładunek zrzucono centralnie na kabinę stojącego poniżej elektrycznego pick-upa. Po upadku i usunięciu szczątków przyczepy inżynierowie sprawdzili stan pojazdu.
Mimo widocznych wgnieceń poszycia nadwozia, konstrukcja nośna pozostała nienaruszona, systemy wysokonapięciowe nie uległy rozszczelnieniu, a samochód uruchomił się od ręki i o własnych siłach opuścił płytę lotniska.
Pancerny akumulator i ciąg dalszy tortur
Toyota podkreśla, że zrzut z wysokości był jedynie symbolicznym ukłonem w stronę popkultury. W procesie projektowania Hiluxa dziewiątej generacji w wersji BEV inżynierowie skupili się na zabezpieczeniu newralgicznych punktów układu napędowego.
Pakiet akumulatorów został zamknięty w pancernej obudowie zintegrowanej z ramą podwozia, co sprawdzano m.in. podczas prób brodzenia w głębokiej wodzie oraz symulacji pełnego zanurzenia baterii. Na polskim rynku wariant w pełni elektryczny stanowi uzupełnienie oferty obejmującej jednostki spalinowe ze zelektryfikowanym układem Mild-hybrid 48V.
Egzemplarz, który przetrwał uderzenie przyczepą, nie trafi jednak do muzeum. Toyota oficjalnie przekazała obite auto obecnej ekipie internetowego kanału Top Gear, która zapowiedziała dla elektrycznego Hiluxa serię kolejnych, autorskich prób zniszczenia.
Nowa Toyota Hilux wjeżdża do salonów. Koniec surowego woła roboczego, debiut wersji na prąd










