Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Dyspozycja w Apple Watch. Trzy tygodnie później uważam, że Apple zrobiło to najlepiej

Dyspozycja w Apple Watch. Trzy tygodnie później uważam, że Apple zrobiło to najlepiej

0
Dodane: 14 godzin temu

Minęły trzy tygodnie odkąd korzystam z Dyspozycji w Apple Watch Ultra 4 i mam już dość jasne zdanie: Apple zrobiło to po prostu bardzo dobrze.

A właściwie genialnie prosto.

Od lat korzystam również z Garmina i Amazfita, więc dobrze znam wszelkiego rodzaju wskaźniki regeneracji, gotowości, obciążenia, stresu i „energii organizmu”. Garmin ma Body Battery, Amazfit rozwija swoje rozwiązania wokół BioCharge i HybridCharge. Dane są świetne, algorytmy coraz lepsze, tylko że czasem zaczynamy dochodzić do absurdu.

Mam dzisiaj 87 punktów. Dlaczego nie 93? Wczoraj było 54. Czy 72 to już dobrze? A może dopiero od 80 mogę zrobić mocniejszy trening? I człowiek zamiast iść na rower albo odpocząć, zaczyna analizować cyferki.

Apple powiedziało: 1–10.

I nagle okazuje się, że więcej naprawdę nie potrzeba.

Jeden rzut oka

Patrzę rano na zegarek i widzę Dyspozycję 8. Wszystko jasne. Organizm jest gotowy, można działać. Mam 4? Może warto dzisiaj trochę odpuścić. Jest 2? Nie muszę analizować kilkunastu wykresów, żeby zrozumieć, że mój organizm najwyraźniej potrzebuje odpoczynku.

To jest dokładnie ten rodzaj rozwiązania, który Apple robi najlepiej. Bierze coś, co inni rozwijają od lat, a następnie zastanawia się, jak przedstawić to człowiekowi w sposób możliwie najbardziej czytelny.

Co ważne, Dyspozycja nie jest też liczbą wyliczaną rano i zamrażaną do następnego dnia. Ona reaguje na to, co robimy. Zrobię trening – może spaść. Odpocznę – może się poprawić. Nawet drzemka w ciągu dnia potrafi podnieść wynik. I nagle faktycznie zaczynam traktować tę liczbę jako żywy wskaźnik tego, co dzieje się z organizmem, a nie kolejny wynik, który rano trzeba odhaczyć.

Nie muszę już wszystkiego analizować

Podoba mi się również sposób pokazania składowych Dyspozycji. Apple nadal pozwala zobaczyć, co wpłynęło na wynik – sen, parametry życiowe, aktywność czy obciążenie – ale nie zmusza użytkownika do samodzielnego składania całej tej układanki.

I chyba właśnie o to chodzi. Apple Watch od lat zbierał mnóstwo bardzo dobrych danych. Tętno, HRV, sen, temperaturę, aktywność, obciążenie treningowe. Tylko później użytkownik musiał jeszcze wiedzieć, co z tym wszystkim zrobić.

Teraz dostaje odpowiedź. Dzisiaj możesz cisnąć. Dzisiaj lepiej trochę odpuść.

Oczywiście bardziej zaawansowani sportowcy nadal będą zaglądać w każdy parametr osobno. Będą analizować HRV, Body Battery, obciążenie treningowe, sen, stres i kolejne wykresy. I bardzo dobrze. Takie dane powinny być dostępne.

Tylko coraz częściej zadaję sobie pytanie: po co?

Najlepsze rozwiązanie na rynku?

Po trzech tygodniach uważam, że Dyspozycja jest obecnie najlepszym rozwiązaniem tego typu dla zdecydowanej większości użytkowników. Zarówno tych całkowicie zwykłych, którzy po prostu chcą wiedzieć, jak się dzisiaj czują, jak i trochę bardziej zaawansowanych, którzy regularnie trenują i chcą rozsądnie zarządzać wysiłkiem.

Profesjonalni sportowcy zapewne zostaną przy kilkudziesięciu wskaźnikach i wielogodzinnej analizie danych.

Ja coraz bardziej doceniam to, że mogę spojrzeć na nadgarstek, zobaczyć 7 i po prostu wiedzieć, na czym stoję.

Czasem największą innowacją nie jest dodanie kolejnych danych. Czasem trzeba po prostu wiedzieć, które z nich wyrzucić z ekranu.

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .