Hollywood w panice, prawnicy w natarciu. Chiński Seedance 2.0 udowadnia, że kino z AI to już rzeczywistość
Kiedy zachodni giganci tacy jak OpenAI ostrożnie negocjują licencje z wytwórniami filmowymi, chiński ByteDance (twórcy TikToka) postanowił po prostu zrzucić bombę.
Ich nowy model sztucznej inteligencji, Seedance 2.0, zaledwie z kilku słów tekstu generuje iście kinowe sceny akcji – z pełnym udźwiękowieniem i dialogami. W sieci zaroiło się od wygenerowanych przez AI filmów ze Spider-Manem i Deadpoolem, a Disney i Paramount właśnie wytoczyły najcięższe prawnicze działa.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu śmialiśmy się z koślawych, generowanych przez sztuczną inteligencję filmików. Dziś branża filmowa przestała się śmiać. Wersja 2.0 aplikacji Seedance, wypuszczona bez większych zapowiedzi osiem miesięcy po swoim debiucie z połowy 2025 roku, wyznacza zupełnie nowy standard w dziedzinie generatywnego wideo.
Test spaghetti i pełna multimodalność
Tym, co wyróżnia najnowsze dzieło Chińczyków na tle zachodniej konkurencji (takiej jak Sora od OpenAI, Veo Google’a czy Midjourney), jest niemal idealne spięcie w jednym systemie trzech warstw: fotorealistycznego obrazu, zaawansowanej fizyki ruchu oraz zsynchronizowanego dźwięku i dialogów.
Eksperci z branży kreatywnej, tacy jak Jan-Willem Blom ze studia Videostate, przyznają wprost: to już nie wygląda jak dobre wideo z AI, to wygląda jak gotowy fragment wyjęty prosto z profesjonalnej linii produkcyjnej. Aplikacja radzi sobie ze skomplikowanymi sekwencjami akcji tak dobrze, jakby wspierał ją wirtualny operator kamery wyspecjalizowany w kinie akcji.
Nieoficjalnym testem wydajności dla modeli wideo stał się w sieci słynny motyw Willa Smitha jedzącego spaghetti. Pierwsze modele AI tworzyły z tego koszmarne, surrealistyczne potworki. Seedance 2.0 nie tylko generuje przerażająco realistycznego aktora wcinającego makaron, ale pozwala na stworzenie pełnoprawnego trailera, w którym Smith walczy z potworem zbudowanym ze spaghetti – a całość wygląda jak zwiastun letniego blockbustera.
Zderzenie z murem praw autorskich
Technologiczny zachwyt to jedno, ale biznesowa rzeczywistość to drugie. Narzędzie ByteDance stało się ofiarą (choć wielu twierdzi, że z premedytacją) własnego sukcesu. Użytkownicy błyskawicznie zaczęli generować wiralowe filmy z udziałem chronionych prawem autorskim postaci – od Dartha Vadera, przez Spider-Mana, po bohaterów japońskiego anime.
Reakcja była natychmiastowa. Disney i Paramount wysłały do chińskiego giganta wezwania do zaprzestania działalności (cease-and-desist), a japońskie organy regulacyjne wszczęły własne dochodzenie. ByteDance obiecuje „wzmocnienie zabezpieczeń”, ale badacze rynku nie mają złudzeń – to klasyczna zagrywka w stylu Doliny Krzemowej: najpierw zrób szum i złam zasady, a potem przepraszaj.
Kontrastuje to z podejściem zachodnich firm, które po serii bolesnych procesów sądowych z wydawcami prasowymi (jak słynny pozew New York Timesa przeciwko OpenAI) stają się ostrożniejsze. Dla porównania: aby móc legalnie korzystać z wizerunków postaci z uniwersum Star Wars, Pixara czy Marvela w swoim modelu Sora, OpenAI podpisało niedawno z Disneyem gigantyczną umowę licencyjną opiewającą na okrągły miliard dolarów. ByteDance po prostu wziął te dane za darmo, zyskując potężny rozgłos marketingowy.
Rewolucja dla małych budżetów
Podczas gdy Hollywood drży o swoje prawa autorskie, dla mniejszych twórców Seedance to dar z niebios. David Kwok z singapurskiego studia Tiny Island Productions zauważa, że to narzędzie całkowicie zmienia ekonomię rynku mikro-seriali (krótkich formatów wideo szalenie popularnych w Azji).
Do tej pory wyprodukowanie 80 odcinków takiego serialu (każdy poniżej dwóch minut) zamykało się w budżecie około 140 tysięcy dolarów. Z tego powodu twórcy musieli ograniczać się do tanich w produkcji dramatów obyczajowych i romansów. Dziś, dysponując dokładnie tym samym budżetem, ale wspierając się generatywnym AI, azjatyckie studia mogą tworzyć widowiskowe produkcje sci-fi i kino akcji, omijając koszty drogiej scenografii i efektów CGI.
Chiński miesiąc AI
Premiera Seedance 2.0 to kolejny dowód na to, jak potężnych zasobów Chiny używają w technologicznym wyścigu zbrojeń z USA. Po ogromnym, globalnym sukcesie taniego modelu językowego DeepSeek, widać wyraźnie, że Pekin traktuje rozwój AI jako fundament swojej strategii gospodarczej.
Analitycy zwracają uwagę na ciekawy trend kulturowy: okres Święta Wiosny (Księżycowego Nowego Roku) staje się w Chinach nieoficjalnym świętem AI. To właśnie w tym czasie wolnym od pracy – gdy miliony Chińczyków siedzą w domach przed ekranami smartfonów – tamtejsze firmy wypuszczają swoje najbardziej innowacyjne aplikacje, masowo testując je na żywym organizmie. Rok 2026 może być momentem, w którym chińscy twórcy przestaną doganiać Zachód, a zaczną wyznaczać własne standardy w kreatywnej sztucznej inteligencji.





