Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Płaczą za spalinową legendą, ale kupują elektryki. Dane Alpine obnażają hipokryzję rynku

Płaczą za spalinową legendą, ale kupują elektryki. Dane Alpine obnażają hipokryzję rynku

0
Dodane: 4 godziny temu

Miłośnicy motoryzacji wylewają w internecie łzy nad nadchodzącym końcem kultowego modelu Alpine A110. Problem w tym, że w prawdziwym świecie niemal nikt go nie kupuje.

Najnowsze dane sprzedażowe Alpine z pierwszego kwartału 2026 roku nie pozostawiają złudzeń. Spalinowy romantyzm bezlitośnie przegrywa z arkuszem kalkulacyjnym, a ciężar utrzymania sportowej marki wzięło na swoje barki małe auto na prąd.

Internetowe lajki nie płacą rachunków

Francuski producent oficjalnie potwierdził, że latem 2026 roku ostatecznie zamyka produkcję legendarnego, spalinowego modelu A110, robiąc miejsce dla nowej generacji. Choć to bezkompromisowe coupe budzi powszechny zachwyt purystów i wciąż zajmuje pozycję lidera w swoim kurczącym się segmencie, od początku roku skusiło zaledwie 545 klientów na całym świecie.

Z kolei bezapelacyjnym hitem sprzedaży zostało nowe, w pełni elektryczne Alpine A290, które w tym samym czasie znalazło aż 2452 nabywców. To właśnie ten miejski samochód zasilany prądem wyciągnął wyniki firmy nad kreskę (zanotował wzrost o 63,9 proc.) i pokazał, że fani marki, zamiast iść do salonu po benzynową legendę, wolą wydać pieniądze na nowoczesnego, zwinnego „elektryka”.

Magia procentów na małych liczbach

Marka w oficjalnym komunikacie chwali się potężnym ożywieniem w Europie. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii sprzedaż skoczyła o abstrakcyjne 1595 procent, a w Niemczech wzrosła ponad dwukrotnie. Kiedy jednak spojrzymy na twarde dane, ten PR-owy balonik szybko traci na objętości. Tysięczne wzrosty na Wyspach oznaczają w praktyce rejestrację 712 aut, a gigantyczny sukces za Odrą to raptem 366 pojazdów. Nie zmienia to jednak faktu, że marka, nawet jeżeli pozostaje niszą wolumenowo na tle gigantów, takich jak choćby bratni Renault, jest na wyraźnej fali wznoszącej.

Łącznie 3246 nowo zarejestrowanych aut w pierwszym kwartale oznacza globalny wzrost o 54,7 proc. w ujęciu rocznym. To daje Francuzom zysk i stabilny grunt pod dalszą, kosztowną transformację w kierunku elektromobilności.

Przyszłość nie potrzebuje benzyny

Klienci głosują portfelami. Model A290 sprzedaje się świetnie dzięki bardzo udanej konfiguracji: oferuje silniki o mocy 180 KM lub 220 KM, baterię o pojemności 52 kWh oraz ładowanie z mocą 100 kW. Alpine idzie jednak za ciosem i wjeżdża z prądem w znacznie wyższe segmenty. Do pierwszych europejskich salonów trafia właśnie mocne Alpine A390 – elektryczny, pięciomiejscowy sportowy fastback. Jego najmocniejsza, 470-konna odmiana z innowacyjnym systemem Active Torque Vectoring (opartym na pracy trzech silników) osiąga „setkę” w zaledwie 3,9 sekundy.

Prawdziwi fani tradycyjnej motoryzacji muszą po prostu pogodzić się z faktem, że w wielu przypadkach przeżycie ich ulubionych marek zależy dziś w stu procentach od sukcesu aut na baterie.

Samochód, który uczy cię jeździć. Alpine A390 dostaje system rodem z gier wideo

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .