Tokenowa apokalipsa w korporacjach. Pracownicy marnują budżety na proste zadania, firmy wprowadzają limity
Zachłyśnięcie się darmową lub tanią sztuczną inteligencją w wielkim biznesie właśnie dobiega końca.
Zamiast genialnych programistów tworzących przełomowe oprogramowanie, firmowe budżety na AI najszybciej pożerają pracownicy biurowi. Zlecają oni algorytmom banalne zadania, takie jak automatyczne przerabianie dokumentów. W efekcie korporacje wpadły na rynkowym zakręcie w panikę i masowo wprowadzają ograniczenia w dostępie do technologii.
Wyciek z Accenture odsłania prawdę o kosztach
Skalę problemu obnażyły nagrania z wewnętrznych spotkań konsultingowego giganta Accenture, do których dotarła redakcja 404 Media. Wynika z nich wyraźnie, że to nie zespoły inżynieryjne napędzają lawinowy wzrost zużycia tokenów, czyli jednostek rozliczeniowych w modelach językowych. Prawdziwymi „żarłokami” budżetowymi okazali się pracownicy nietechniczni.
Jedną z najbardziej kosztownych praktyk w firmie stało się masowe konwertowanie ciężkich plików PDF do formatu Markdown lub automatyczne tworzenie z nich gotowych slajdów do prezentacji. Takie operacje wymagają gigantycznej mocy obliczeniowej i wielokrotnego przetwarzania tych samych danych przez zaawansowane modele.
Dla nas, jako użytkowników, to jasny sygnał – era nielimitowanych, tanich abonamentów na zaawansowaną sztuczną inteligencję bezpowrotnie mija. Infrastruktura serwerowa po prostu ugina się pod ciężarem milionów absurdalnych i nieefektywnych zapytań.
Uber i Walmart już zakręcają kurek z prądem
Sytuacja stała się na tyle poważna, że dyrektorzy finansowi (CFO) oraz operacyjni w wielu przedsiębiorstwach zaczęli głośno pytać, czy gigantyczne wydatki na AI przynoszą jakikolwiek zwrot z inwestycji. Koszty w skali makro rosną wykładniczo, a efekty biznesowe bywają całkowicie nieprzewidywalne.
Przykłady radykalnych kroków widać już w całej branży technologicznej. Uber drastycznie ograniczył pracownikom możliwość korzystania z inteligentnych asystentów, takich jak Claude Code czy Cursor. Decyzja ta zapadła chwilę po tym, jak dyrektor ds. technologii (CTO) Ubera przyznał, że firma całkowicie przepaliła swój roczny budżet na AI w zaledwie cztery miesiące. Podobne blokady i limity dla swoich zespołów wprowadził już także handlowy gigant Walmart.
Koniec abonamentów, czas na twarde rozliczenia za tokeny
Dostawcy rozwiązań sztucznej inteligencji również zrozumieli, że model stałej subskrypcji przestaje im się opłacać. Podmioty takie jak GitHub zaczynają rezygnować z płaskich opłat ryczałtowych na rzecz precyzyjnego i bezwzględnego rozliczania klientów biznesowych za każdy pojedynczy, zużyty token.
Wspomniane Accenture, które jeszcze niedawno zmuszało wyższą kadrę zarządzającą do korzystania z AI pod groźbą braku awansu, teraz gorączkowo szuka ratunku. Firma planuje wdrożenie autorskiego systemu „Token IQ”, który ma za zadanie monitorować i ograniczać wydatki na sztuczną inteligencję w czasie rzeczywistym. Era beztroskiego testowania algorytmów na koszt pracodawcy oficjalnie przeszła do historii.
OpenAI szykuje obniżki. Wojna cenowa z Anthropic w przededniu historycznych debiutów na giełdzie






