Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Dlaczego wracamy do retro rzeczy

Dlaczego wracamy do retro rzeczy

0
Dodane: 22 godziny temu

Podczas gdy dookoła sporo mówi się o tym, że dziejąca się na naszych oczach rewolucja AI całkowicie zmienia nasz sposób używania elektroniki użytkowej, w bańce technologicznej od dobrych pięciu lat obserwuję, jak ochoczo szukamy tego, co z elektroniką ma niewiele wspólnego.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2026


Moda na retro czy retro ratunek?

Jak zaczęła się wasza przygoda ze światem komputerów? Albo szerzej – elektroniki? Pamiętacie jeszcze swoje pierwsze gadżety? Ten retro zryw jest chyba jednym z najlepszych dowodów na to, jak bardzo mamy dość komplikowania sobie cyfrowego życia.

„Kiedyś było inaczej” – cytując słowa hip-hopowej piosenki sprzed dekad. I jasne, można stwierdzić, że moda na retro graty, retro wspomnienia i retro życie to nic innego jak efekt znudzenia ludzi po trzydziestce czy w kryzysie wieku średniego. Albo fatalny pomysł na starzenie się w stylu dziadersów. Ja wolę zapytać o powody tego zjawiska, ponieważ gdy ich poszukamy, sytuacja i perspektywa zmieniają się dość znacznie. Zresztą po przeprowadzeniu dziesiątek rozmów z moimi SłuchaczamiCzytelnikami dochodzę do wniosku, że wszystko z nami w porządku. Po dekadach życia w rytmie znaczących technologicznych przełomów (internet, telefonia komórkowa i słynna Nokia, o której przecież chętnie czytamy materiały takie jak ten, potem iPod, iPhone, płatności zbliżeniowe, asystenci głosowi, AirPods i w końcu AI), mówimy: stop. Gdy ten ostatni przełom, a więc generatywna sztuczna inteligencja, okazał się największy i pochłonął właściwie wszystkie poprzednie, tworząc początek nowego świata – reagujemy. Wiecie, dlaczego tak chętnie słuchamy i czytamy o początkach internetu w Polsce, choć obiektywnie nic przyjemnego w liczeniu impulsów Neostrady nie było?

Dlatego, że tamte czasy pamiętamy jako okres, w którym posiadaliśmy jako taką kontrolę nad technologią.

Wstawało się z kanapy, brało do ręki pilot i włączało wieżę stereo. Jak chciałeś konkretny album, musiałeś jeszcze włożyć kasetę lub płytę. Jak chciałaś posłuchać radia, to wybierałaś ulubione, prawda? Gdy pojawił się iPod, dał nam kontrolę nad muzyką – tysiącem piosenek w kieszeni, ale piosenek wybieranych przez nas. Playlist układanych przez nas, jak dawniej składanki na płytach dla ukochanej osoby. To właśnie ten sentyment prowadzi nas do eksperymentów z odstawieniem streamingu na jakiś czas, o czym wspominałem przed tygodniem. iPhone połączył iPoda, internet i telefon, przenosząc komputer do kieszeni. Ten komputer dał nam sieci społecznościowe zamknięte pod jedną ikoną aplikacji. Instagram w swojej pradawnej formie był miejscem, gdzie robiliśmy jedną rzecz: podziwialiśmy swoje zdjęcia. Na Twitterze pisaliśmy o tym, co u nas słychać i co jedliśmy na śniadanie, ponieważ niepojęte wydawało się, że ktoś z drugiego końca Ziemi może to przeczytać w tej samej chwili, gdy wciśniemy „Opublikuj”. I odpowiedzieć. Potem Facebook, który połączył nas i naszych znajomych w ramach internetowej społeczności, pozwolił nawiązywać kontakty o wiele szybsze niż te z internetowych forów tematycznych, ale też o wiele mniej trwałe.

A potem efekt cyfrowej kuli śniegowej rozpędził się tak bardzo, że właściwie dopiero teraz zaczynamy zastanawiać się, kiedy ta pędząca, elektronowa kula zdążyła wchłonąć tamten telewizor, prostą konsolę, magnetofon, kasety, płyty, przewody od telefonów, umawianie się na pogaduchy na ławce pod blokiem w sobotę o 12:00, listy, pocztówki, treningi bez Stravy i pomiaru każdego parametru naszego organizmu, spacery dla spacerów, zdjęcia dla zdjęć, a nie dla algorytmów.

Jutro będzie inaczej

Nostalgiczne wspomnienia fanów technologii – albo szerzej – nas – współczesnych ludzi w tych technologii po uszy zanurzonych, biorą się stąd, że chcemy wspomnianą kontrolę odzyskać. Choć trochę. I wy, i ja. Choć każdy z nas zapewne w nieco innym obszarze. Próbujemy i będziemy próbowali – czy to usuwając konta w serwisach, w których obecność była dla nas jeszcze pięć lat temu tak oczywista i obowiązkowa jak kawa w poniedziałek rano. Usuwamy, omijamy i otwarcie o tym mówimy, a zaraz przestaniemy w ogóle informować innych, że już nas nie znajdą w tym czy innym cyfrowym miejscu. Dlaczego? Bo coraz lepiej jako społeczeństwo pamiętające komputerową i internetową rewolucję zdajemy sobie sprawę z faktu, iż mało kogo to obchodzi. Wracamy (i to widać!) do spotkań w domach, dążymy do utrzymywania jakościowych, a nie ilościowych przyjaźni i relacji, a nawet o nich marzymy. Tak, marzymy o człowieku. I słyszę to coraz częściej – wy też, prawda? Takim żywym, przed wami. Na kanapie. I jasne, że niewielu chciałoby wrócić do czasów wspomnianej Neostrady czy telefonów z przewodami, co jest normalne! Z technologii chcemy nauczyć się na nowo korzystać, a nie porzucać ją na dobre – i ten kierunek dla mnie jest właśnie innym jutrem.

Innym, ponieważ będziemy musieli nauczyć się oczywiście żyć wespół ze sztuczną inteligencją (tą prawdziwą, nawet nie AGI, ale jeszcze piętro wyżej) w codzienności, przy czym dla mnie ta codzienność będzie miała o wiele wyraźniejsze granice, niż dziś myślimy. Nie znajdziemy takiej wizji w prospektach inwestycyjnych start-upów, a właśnie ona jest kluczowa. Zapewne to głos mojego i poprzedniego pokolenia, który jest przeterminowany już na starcie w 2026 roku, niemniej trochę jeszcze te nasze retro pokolenia na świecie pożyją. Między innymi dlatego, gdy widzę kolejny artykuł z nagłówkiem „AI zmieni życie wszystkich!”, coraz częściej uśmiecham się pod nosem, biorę łyk własnoręcznie zmielonej i zaparzonej w dripperze kawy, siadam na kanapie i biorę do ręki książkę albo papierowy dziennik. Odkładam ekran. Idę pobiegać bez podcastu czy muzyki.

Jestem.

To „bycie” doceniam każdego dnia, uważnie obserwując, co się dookoła dzieje. Nie wypieram zmian, ale wybieram te zmiany. Moje zmiany. O nich piszę na bieżąco tutaj.

Wy spróbujcie ze swoimi. Warto!

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .