Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Papier kontra Pencil

Papier kontra Pencil

0
Dodane: 6 godzin temu

Gdy jeden z Czytelników mojego newslettera „Bo czemu nie?” zadał mi pytanie o to, jaką rolę odgrywa u mnie obecnie Apple Pencil, skoro przeszedłem z pisania cyfrowego dziennika na wersję analogową – w mojej głowie powstał pomysł na ten felieton.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2026


Kredki

Zacznę od tego, że iPad Pro jest od dekady moim podstawowym komputerem mobilnym i fakt ten nie jest bez znaczenia. Od zawsze mam go w zestawie z Apple Pencilem i przez wiele lat rola cyfrowego ołówka od Apple mocno się zmieniała. Na początku sama firma reklamowała go właściwie jako narzędzie skierowane głównie do artystów – swoisty przybornik z kredkami ukryty w formie magicznego połączenia sprzętu z oprogramowaniem. Czyli tak, jak u Apple bywa zazwyczaj. Pamiętam, że sam na początku korzystałem z Pencila głównie w procesie tworzenia map myśli i rysowania rozmaitych grafów. To były też zupełnie inne czasy pod kątem zawodowym, a w branży IT Pencil przydawał się na spotkaniach do sporządzania tego rodzaju notatek idealnie.

Później przez pewien czas używałem Apple Pencila jako wskaźnika do iPada – po prostu, zamiast korzystać z dotykowego ekranu, gdy miałem wpiętego iPada Pro do oryginalnej klawiatury Magic Keyboard, korzystałem z Pencila. Już wtedy byłoby to dowodem szukania trochę na siłę zastosowania dla tego gadżetu, ale, rzecz jasna, jako fan marki tłumaczyłem to sobie na dziesiątki innych sposobów.

W końcu nadszedł moment, w którym pojawił się Apple Pencil 2. generacji, a dzięki wsparciu dla niego w aplikacji Ferrite, w której montuję od lat podcasty, Pencil wrócił do łask i przydawał mi się przez dwa lata w tym procesie. Był używany coraz rzadziej, ale w miarę na bieżąco. Aż w końcu Apple wydało wersję Pro swojego ołówka, a przy okazji premiery mojego obecnego iPada Pro z Apple M4 pojawiła się także przebudowana klawiatura Magic Keyboard. Gładzik, który wprowadziło tam Apple, oraz aluminiowa rama sprawiły, że doświadczenie użytkownika iPada wpiętego do tego akcesorium jest dla mnie na równi z tym, które znam z MacBooków.

Z tygodnia na tydzień Apple Pencila Pro używałem coraz rzadziej, aż w końcu przestałem używać go zupełnie i obecnie leży pod moim Apple Studio Display, odgrywając rolę ozdoby. Dlaczego tak się stało?

Pencil kontra stalówka

Myślę, że przyszło to dość naturalnie i zbiegło się z momentem wspomnianego debiutu nowej wersji Magic Keyboard oraz mojego przejścia z pisania cyfrowego dziennika na ten papierowy. Cały proces tej tranzycji opisałem w jednym z wydań newslettera. Kluczowy był i nadal jest tutaj powrót do papieru i bardzo świadomie wybranego długopisu, na który polowałem od lat. Jako orędownik intencjonalnego korzystania z technologii po prostu doszedłem do momentu, w którym ta zaczęła przeszkadzać tak intymnej czynności jak zapisywanie własnych myśli czy wspomnień w osobistym dzienniku. Co więcej, nigdy nie byłem artystą ani grafikiem, więc Apple Pencil nie był przeze mnie wykorzystywany w żadnym tego typu zastosowaniu.

Czy żałuję tej decyzji? Absolutnie nie! Z każdym dniem ją doceniam i wątpię, że kiedykolwiek wrócę do pisania elektronicznym ołówkiem na czymkolwiek. Nawet na tak dobrym jak Tandem OLED, ekranie od Apple. Frajda z odręcznego pisma na papierze i doskonalenia go po latach, w których moja dłoń dosłownie zapomniała, jak się pisze (to bardzo przykre, ale prawdziwe!), jest nie do przecenienia. Do tego odejście od ekranu przy kolejnej z codziennych czynności wspiera moje zdrowie psychiczne i równowagę pomiędzy światem offline a online. Zwłaszcza o poranku, kiedy do określonej godziny nie dopuszczam do siebie świata zewnętrznego. Apple Pencil nie jest mi potrzebny. Po prostu.

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .