Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Woven City. Projekt rzeczywistości

Woven City. Projekt rzeczywistości

0
Dodane: 5 godzin temu

Kiedy we wrześniu 2025 roku rynek żył kolejnymi premierami smartfonów i zastanawiał się, czy nowe procesory wykręcą lepsze wyniki w benchmarkach, w Japonii, u stóp góry Fuji, działo się coś, co może mieć nieporównywalnie większy wpływ na to, jak będziemy żyć za kilkanaście lat.

Kilkanaście lat temu smartfonów było na świecie znacznie mniej niż dziś. Czy będzie jeszcze więcej za kilkanaście lat? Mam co do tego wątpliwości, ale jednego jestem pewien: wciąż będziemy potrzebowali przestrzeni do życia. Otoczenia zaprojektowanego tak, by zapewnić swoim mieszkańcom bezpieczną, wygodną przestrzeń. Niekoniecznie luksusową. W długofalowej skali to wygoda i bezpieczeństwo stają się luksusem właśnie.

25 września 2025 roku Toyota oficjalnie zainaugurowała działalność Woven City – w pełni funkcjonalnego, inteligentnego miasta, zbudowanego od zera na terenach dawnego centrum technicznego Higashi-Fuji u stóp najsłynniejszego stratowulkanu świata. To coś więcej niż nowa, ultranowoczesna fabryka. Fabryka skupia się na produkcji. Toyota otwarciem wciąż rozwijanego Woven City pokazała coś innego. Globalny gigant motoryzacyjny przestał być tylko największym na świecie producentem samochodów. Stał się dostawcą ekosystemu życia.

Toyota Woven City

71 hektarów przyszłości

Na pierwszy rzut oka ten rozciągający się docelowo na blisko 71 hektarach projekt wygląda jak spełnienie marzeń architektonicznych futurystów. Ale po początkowym zachwycie nad drewnianą architekturą, wszechobecną sztuczną inteligencją i podziemnymi robotami kurierskimi przychodzi czas na chłodną analizę. Bo Woven City to nie jest radosna, otwarta utopia, stanowiąca oś fabuły wielu historii fantastycznonaukowych. To wyceniany na gigantyczne pieniądze, szczelnie zamknięty, technologiczny poligon doświadczalny. W pierwszej fazie wprowadzono tam około 360 mieszkańców (nazywanych Weavers, czyli Tkaczami) – w dużej mierze pracowników koncernu z ich rodzinami, którzy całodobowo testują technologie jutra w warunkach codziennego życia.

Brzmi intrygująco, ale Woven City to nie historia SF, lecz projekt osadzony w naszej rzeczywistości, rzeczywistości, która wymaga zrozumienia szerszego kontekstu. Z pewnością w głowach wielu z was pojawia się pytanie: dlaczego Woven City w ogóle powstało?

Toyota Woven City

Technologia zamiast biurokracji

Zastanówmy się najpierw, po co w ogóle budować własne miasto? Odpowiedź, wbrew pozorom, nie leży wyłącznie w inżynieryjnej wizji, lecz jest do
bólu pragmatyczna: chodzi o uwarunkowania prawne i stan infrastruktury.
W dzisiejszym świecie technologia wyprzedziła legislację o lata. Niezależnie od szerokości geograficznej procedury legislacyjne, certyfikacje i miejska biurokracja trwają… długo. Koncern tej wielkości po prostu nie mógł czekać, aż rządy na całym świecie stworzą ramy prawne pozwalające na swobodne testowanie pojazdów w pełni autonomicznych, latających taksówek czy nawet zautomatyzowanych kurierów na publicznych ulicach. Warto jednocześnie docenić, że Toyota nie zdecydowała się na ruch pewnej firmy z Teksasu, która własnych klientów traktuje jak beta testerów, oferując im za konkretne pieniądze obietnicę autonomii. Dodajmy – wciąż niespełnioną.

Co zrobili Japończycy? Zadziałali z rozmachem. Kupili ziemię, zbudowali własną infrastrukturę i samemu stanowią w tej zamkniętej przestrzeni prawo o ruchu drogowym. W Woven City to właśnie twórcy ustalają zasady, co pozwala na natychmiastowe wdrażanie eksperymentów prosto z deski kreślarskiej. Biorąc pod uwagę, że firma ładuje rocznie w badania i rozwój kwotę 1,3 biliona jenów (równowartość 8,8 mld dolarów), zarządzając 23 ośrodkami R&D na świecie, można zrozumieć ten pośpiech. Woven City to perła w koronie tych inwestycji, mająca dać przewagę rynkową, której nie dogoni nikt, kto musi prosić lokalny zarząd dróg o zgodę na postawienie nowego czujnika na latarni.

Toyota Woven City

Koniec tradycyjnych ulic, czyli separacja ruchu

To bezkompromisowe podejście doskonale widać w koncepcji urbanistycznej. W tradycyjnym mieście zapanowanie nad ruchem to inżynieryjny i planistyczny chaos. Urbaniści w Japonii postanowili ten problem wyeliminować już na etapie wylewania fundamentów, projektując sieć splecionych ze sobą ciągów komunikacyjnych (stąd nazwa Woven – pleciony). Zamiast tradycyjnego podziału na jezdnię i chodnik na powierzchni wprowadzono trzy całkowicie odseparowane typy dróg. Pierwsza to promenady przeznaczone wyłącznie dla ruchu pieszego, przypominające bezpieczne parki. Druga kategoria to przestrzenie współdzielone, gdzie piesi mijają się z urządzeniami mikromobilności – takimi jak na przykład kompaktowe, elektryczne trójkołowce PMV (Personal Mobility Vehicle). Trzecia strefa to absolutne sacrum autonomii – ulice zarezerwowane tylko dla pojazdów autonomicznych, takich jak pojemne, zasilane bateriami busy Toyota e-Palette, które mogą pełnić rolę transportową, mobilnych sklepów czy nawet punktów usługowych. Dzięki takiej rygorystycznej separacji ryzyko potrącenia pieszego przez autonomiczny samochód, z którym borykają się twórcy algorytmów testowanych na zwykłych ulicach, spada tu niemal do zera. To wydaje się dość rozsądne podejście: chcesz wizji „zero wypadków”? Wyeliminuj chaos.

Prawdziwa rewolucja kryje się jednak pod ziemią. Zbudowano tam czwartą sieć dróg – całkowicie podziemną arterię dedykowaną logistyce. To w tych tunelach, bez względu na warunki pogodowe, uwijają się autonomiczne roboty dostawcze, przewożące towary i zaopatrzenie wprost do zintegrowanych szybów technicznych wewnątrz budynków. Zamiast tradycyjnego kuriera pukającego do drzwi autonomiczny system dowozi paczkę windą techniczną i umieszcza ją w specjalnej, wbudowanej w ścianę szafie. Brzmi jak coś z filmu SF, prawda?

Zbudowanie takiego systemu od podstaw na ogromnej, odpowiednio przygotowanej działce to niewątpliwie imponujący wyczyn. Jednak jak te rozwiązania, zwłaszcza potężna i kosztowna infrastruktura podziemna, mają się skalować na żywe, funkcjonujące od setek lat metropolie, które duszą się od braku miejsca i przestarzałej kanalizacji? Próba zaimplementowania podziemnych robotów w zabytkowych europejskich miastach wydaje się na ten moment abstrakcją. Woven City jest sterylne i poukładane, ale świat, do którego te technologie mają ostatecznie trafić – taki nie jest. Mam wrażenie, że Toyota doskonale to rozumie. Woven City nie jest czymś na kształt prototypu infrastrukturalnego produktu z półki. To nie jest uniwersalny szablon, który może u siebie wdrożyć Tokio, Paryż, czy Warszawa. Celem jest coś innego. Zintegrowany ekosystem pozwala zagęścić liczbę testowanych rozwiązań, ale nie łudźmy się: do naszego świata trafi po prostu to, co sprawdzi się najlepiej.

Toyota Woven City

Architektura z drewna i ekonomia wodoru

Same budynki w Woven City również stanowią swego rodzaju manifest. Wzniesiono je przy użyciu tradycyjnej japońskiej sztuki ciesielskiej Sashimono, która polega na łączeniu drewna bez użycia gwoździ. Proces ten oczywiście wspierała zaawansowana robotyka, a wykorzystanie drewna miało na celu zminimalizowanie śladu węglowego miasta. Brak betonu i cementu w budynkach nie jest przypadkowy. Tylko wspomnę, że gdyby przemysł cementowy był państwem, zajmowałby trzecie miejsce na świecie (8% globalnej emisji CO2) pod względem emisyjności zaraz za USA i Chinami. Oczywiście całkowicie betonu uniknąć się nie dało, ale jego obecność w Woven City została ograniczona do miejsc, gdzie jego użycie było technologicznie konieczne.

Trzeba przyznać, że efekt wizualny jest świetny, to architektura, która łączy naturę z cyfryzacją. Każdy z domów, choć zwieńczony systemami fotowoltaicznymi, czerpie jednak swoją główną moc z wodoru. Pod miastem znajduje się rozbudowana sieć rurociągów przesyłających wodór bezpośrednio do domowych ogniw paliwowych, co ma zapewnić bezemisyjną energię cieplną i elektryczną dla mieszkańców.

Toyota Woven City

I znowu – w zamkniętym, w pełni kontrolowanym środowisku, jakie stworzyła Toyota, takie rozwiązanie może istnieć i działa sprawnie. Warto jednak zapytać o makroekonomiczny sens tego przedsięwzięcia w ujęciu globalnym. Pozyskiwanie tzw. zielonego wodoru na masową skalę wciąż jest procesem trudnym, drogim i energetycznie zasobochłonnym. Oparcie całego miasta na wodorze wydaje się potężnym zakładem o to, że globalna gospodarka energetyczna w końcu pójdzie w tę samą stronę. Niestety, biorąc pod uwagę obecne trendy, wcale nie jest to jeszcze takie pewne. Choć, jak wiemy, natura nie negocjuje, a poziom CO2 nie patrzy na legislaturę i normy społeczne.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden fakt, wspomniałem o wodorowych rurociągach. Wodoru nie możemy transportować w „zwykłych” rurach, jak np. gazu ziemnego. Wodór to najmniejsza cząsteczka w układzie okresowym, ucieka przez mikroskopijne nieszczelności oraz powoduje tzw. kruchość wodorową stali (stal staje się krucha jak szkło). Japońscy inżynierowie Toyoty we współpracy z gigantem energetycznym ENEOS ominęli ten problem, projektując kompozytowy system transportowy. W Woven City rury przesyłowe ukryte w podziemnych tunelach są wykonane wielowarstwowo z wewnętrzną powłoką polimerową oraz oplotem z włókna węglowego i aramidowego. Zapobiega to dyfuzji (przenikaniu) cząsteczek wodoru na zewnątrz. Tyle że to… bardzo drogie rozwiązanie. Zielony wodór na potrzeby Woven City jest produkowany przez ENEOS za pomocą elektrolizerów zasilanych energią odnawialną w stacji zlokalizowanej bezpośrednio przy granicy miasta. Rurociąg nie ciągnie się kilometrami przez kraj – zasila jedynie stacjonarne ogniwa paliwowe Toyoty wewnątrz zamkniętego, 70-hektarowego obszaru testowego. Wykonalne? Tak. Skalowalne do rozmiarów całych miast? Nie przy obecnych kosztach tej technologii.

Toyota Woven City

Dlatego w Woven City testuje się również alternatywne rozwiązanie: przenośne kapsuły wodorowe. Ważą ok 5 kg, przypominają duże, poręczne baterie. Transportowane podziemną, autonomiczną siecią „kurierską” trafiają do mieszkańców, którzy mogą je bez problemu wymieniać w swoich urządzeniach. Takie podejście ma, jak się wydaje, większe szanse na komercyjny hit w przyszłości.

Toyota Woven City

Cyfrowy mózg, czyli Arene OS i AI

Nie można mówić o inteligentnym mieście bez zerknięcia w jego oprogramowanie. Zamiast budować infrastrukturę IT z klocków od różnych dostawców, narzucono własny, spójny standard: platformę Arene. System ten, który swój rynkowy debiut miał w nowych generacjach modelu Toyota RAV4 jako oprogramowanie do zarządzania funkcjami auta (wprowadzając je w erę Software Defined Vehicles), w Woven City urasta do rangi potężnego, miejskiego układu nerwowego. Oprogramowanie Arene składa się z trzech komponentów: SDK (czyli narzędzia programistyczne), Tools (środowisko do wirtualnego testowania nowych rozwiązań) oraz Arene Data, modułu odpowiadającego za zbieranie i bieżącą analizę danych.

W tkance miejskiej to oprogramowanie współpracuje z modelem Woven City AI Vision Engine – systemem sztucznej inteligencji typu Vision Language, który nieustannie analizuje zbiory danych wizualnych, środowiskowych i behawioralnych napływające z milionów sensorów. O bezpieczeństwo na ulicach dba z kolei Zintegrowany System ANZEN, w skład którego wchodzi moduł Behavior AI (badający i analizujący wzorce zachowań mieszkańców) oraz Drive Sync Assist. Ten ostatni, za pośrednictwem specjalnych, wielofunkcyjnych słupów miejskich (zastępujących klasyczne latarnie i sygnalizację) zarządza komunikacją między pojazdami i samą infrastrukturą.

Toyota Woven City

Architektura danych pod lupą

Właśnie w tym bezbłędnie działającym cyfrowym ekosystemie kryją się wyzwania, które Toyota bada na niespotykaną dotąd skalę. Wszystkie strumienie danych – od godzin wyjścia z domu, przez wybór transportu, aż po zużycie wodoru w kuchni – trafiają do scentralizowanych platform Woven City Infra Hub oraz Data Fabric. Choć systemy te projektowane są z myślą o rygorystycznym poszanowaniu prywatności, to integracja roli właściciela gruntu, dostawcy energii i twórcy miejskiego systemu operacyjnego naturalnie stawia Woven City w roli pioniera nowego typu zarządzania informacją.

Taka centralizacja i zależność od oprogramowania Arene OS rodzi też fundamentalne pytania o cyberbezpieczeństwo i niezawodność. Co stanie się w przypadku awarii cyfrowego rdzenia lub zmasowanego ataku? W mieście zintegrowanym przez AI paraliż systemu oznaczałby, że np. zautomatyzowane podziemne wózki z zaopatrzeniem po prostu stanęłyby w ciemnych tunelach. Ten poziom technologicznej zależności w tradycyjnym mieście budziłby uzasadniony niepokój.

Japończycy doskonale o tym wiedzą. Właśnie dlatego Toyota od samego początku pozycjonuje Woven City nie jako „gotowy produkt”, lecz jako żywe laboratorium. Miasto istnieje po to, aby mieć komfort bezpiecznego testowania skrajnych scenariuszy, popełniania błędów i wyciągania z nich wniosków w kontrolowanych warunkach – zanim te przełomowe technologie trafią do wielkich metropolii na całym świecie.

Toyota Woven City

Kakezan, czyli biznes oparty na multiplikacji

Kluczem do zrozumienia komercjalizacji całego tego projektu jest japońskie pojęcie Kakezan oznaczające multiplikację, czyli mnożenie potencjału poprzez szeroką współpracę. Woven City to w zasadzie platforma, ogromny komercyjny hub dla firm z zewnątrz, tak zwanych Wynalazców, którzy mogą testować tam swoje nowatorskie usługi. Do kwietnia 2026 roku zgromadziło się tam już 24 partnerów. Zestawienie to jest całkiem imponujące. Z jednej strony mamy korporację Daikin, która bada możliwości stworzenia stref klimatycznych całkowicie wolnych od alergenów. Z drugiej – gigantów spożywczych, Nissin Food Products oraz UCC Japan, którzy, wykorzystując to kontrolowane środowisko, analizują wpływ otoczenia na kreatywność mieszkańców stymulowaną… odpowiednio dobraną kawą. Są też przedsięwzięcia dużo cięższego kalibru. Joby Aviation rozwija tam analitykę pod latające taksówki (eVTOL), a Interstellar Technologies testuje systemy związane z produkcją rakiet kosmicznych. Swój wkład ma nawet znany artysta Naoto Inti Raymi, który stworzył pejzaże dźwiękowe miasta.

Wszystkie te rozwiązania powstają w zrewitalizowanych halach dawnej tłoczni, które przekształcono w kompleksowe centrum badawcze Inventor Garage. Model działania jest tu bardzo logiczny: najpierw budowa prototypu w Inventor Garage, potem testy na wydzielonym poligonie, a na końcu wdrożenie wśród żywych mieszkańców. Ten mechanizm sprawia, że zewnętrzni partnerzy chętnie zapłacą za możliwość partycypacji w unikalnym, wyjętym spod ogólnych biurokratycznych ograniczeń ekosystemie. A wypracowane, przetestowane tu systemy z zakresu smart city giganci technologiczni będą za kilka lat oferować na całym świecie.

Toyota Woven City

Podsumowanie: czy to nasza przyszłość?

Z biegiem czasu populacja miasta ma wzrosnąć do planowanych 2000 osób, wśród których znajdą się nie tylko badacze i innowatorzy, ale także specjalne grupy testowe: seniorzy (idealni do badań nad asystą robotyczną w opiece) oraz rodziny z dziećmi. Co więcej, od roku fiskalnego 2026 koncern uruchamia program dla gości z zewnątrz jako Jednodniowych Tkaczy (One Day Weavers), dając im możliwość wejścia w interakcję z tą architekturą przyszłości. Zapewne chętnych do sprawdzenia na żywo e-Palette czy podziemnego systemu dostaw nie zabraknie.

Woven City to bezapelacyjnie fascynujący pokaz siły. Zarówno potęgi finansowej, jak i technologicznej odwagi. Udowadnia dobitnie, że sektor prywatny potrafi kreować innowacyjne przestrzenie znacznie szybciej, niż kiedykolwiek zrobi to zbiurokratyzowany aparat państwowy czy klasyczni deweloperzy napędzani głównie zyskiem, a nie perspektywiczną wizją. Jednakże wygoda, sterylność i ta zrobotyzowana sprawność, którą tu wypracowano, mają swoją cenę. Otrzymujemy środowisko doskonałe technicznie, ale uzależnione od szczelnego oprogramowania i scentralizowanych algorytmów analizujących każdy aspekt życia.

Zanim na fali zachwytu nad nowinkami zapragniemy przeniesienia takich rozwiązań jak Arene OS na ulice miast, w których dzisiaj żyjemy, warto sobie zadać kluczowe pytanie. Czy dla idealnie zsynchronizowanej komunikacji miejskiej, braku korków i paczki dostarczanej windą ukrytą w ścianie, jesteśmy faktycznie gotowi powierzyć monopol na nasze dane i cały cyfrowy krwiobieg miasta w ręce jednej, globalnej korporacji? Dzięki Woven City mamy komfort stawiania sobie takich pytań.

Materiał powstał przy współpracy z marką Toyota

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .