Nowy regulamin Vinted. Platforma wytrenuje AI na zdjęciach z twojej sypialni
Od 8 października 2026 roku na Vinted zacznie obowiązywać zaktualizowany regulamin. Choć większość użytkowników kliknie „akceptuj” bez mrugnięcia okiem, w dokumencie zaszyto klauzulę, która oficjalnie zamienia platformę w gigantyczną, darmową farmę danych do trenowania sztucznej inteligencji.
I choć brzmi to kontrowersyjnie, rzeczywistość jest brutalna: nikt z tego powodu nie zrezygnuje ze sprzedaży starych ubrań.
Kaufland wprowadza mechanizmy, które kojarzą się z chińskim systemem zaufania społecznego
Z szafy prosto do sieci neuronowej
Zmieniony punkt 5. regulaminu daje Vinted oraz spółkom powiązanym wieczystą i darmową licencję na wykorzystanie wszystkich wgrywanych przez nas treści – zdjęć, filmów i opisów. Dokument wprost precyzuje, że licencja pozwala na wykorzystanie ich do „rozwoju i doskonalenia sztucznej inteligencji (AI) i modeli uczenia maszynowego”.
Dla twórców algorytmów to żyła złota. Vinted nie operuje na sterylnych, wyciętych z tła i wyretuszowanych zdjęciach produktowych. Platforma dysponuje miliardami autentycznych fotografii robionych w naszych łazienkach, przedpokojach i sypialniach. To surowe, ludzkie sylwetki na tle mieszkań, które w dodatku zostały za darmo skatalogowane i otagowane przez samych użytkowników (rozmiar, kolor, marka, stan). To idealne paliwo do budowy systemów rozpoznawania obrazu (computer vision) czy wirtualnych przymierzalni.
Sprytny trik z brakiem zgody
Zazwyczaj platformy zostawiają furtkę pozwalającą na rezygnację z udostępniania danych (tzw. opt-out). Vinted też ją ma, ale zagrało bardzo sprytnie.
Otóż regulamin pozwala na odmowę, jednak przełącznik w ustawieniach konta nazywa się po prostu „Rezygnacją z wykorzystania do celów marketingowych”. Platforma ukryła blokadę dla botów AI za opcją wyłączenia udziału w kampaniach reklamowych. Nie ma tam jasnego przycisku odcinającego nasz profil wyłącznie od modeli uczenia maszynowego, co sprawia, że mało kto w ogóle wpadnie na pomysł, by tej opcji poszukać.
Wygoda i tak wygra z prywatnością
Czy po 8 października czeka nas masowy exodus z Vinted i bojkot aplikacji? Oczywiście, że nie! O ile w branżowych bańkach temat karmienia AI naszymi prywatnymi danymi budzi emocje, o tyle dla masowego odbiorcy jest to problem całkowicie abstrakcyjny.
Prywatność to dziś waluta, którą bardzo chętnie płacimy za cyfrową wygodę. Możemy głośno oburzać się na wielkie firmy pożerające nasze dane, ale na koniec dnia możliwość łatwego pozbycia się nienoszonej kurtki za kilkadziesiąt złotych okaże się dla 99,9 proc. z nas ważniejsza. To, że nasz przedpokój posłuży do optymalizacji jakiegoś algorytmu, nie ma znaczenia, dopóki pieniądze za sprzedane buty lądują w Portfelu Vinted. Firma doskonale o tym wie, dlatego włącza rynkowy odkurzacz na dane bez najmniejszych obaw o utratę klientów.






