Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Znajdź klientowi wroga, a potem sprzedaj mu broń. Apokalipsa w abonamencie od Doliny Krzemowej [felieton]

Znajdź klientowi wroga, a potem sprzedaj mu broń. Apokalipsa w abonamencie od Doliny Krzemowej [felieton]

0
Dodane: 1 godzinę temu

Przeczytałem dość długi tekst Charliego Warzela opublikowany na łamach The Atlantic. Warzel stawia ciekawe pytanie gigantom AI: czy się boją, czy wykorzystują strach? Ja odwrócę perspektywę i zapytam: może to po prostu ich model biznesowy?

Ostatnie tygodnie w świecie technologii przypominają zwiastun taniego filmu katastroficznego. Kolejni badacze OpenAI i Anthropic rzucają pracę, krzycząc, że sztuczna inteligencja zniszczy ludzkość. Media społecznościowe pompują panikę, a szefowie największych firm AI podsycają ten strach, roniąc łzy nad potęgą własnego dzieła. Prawda jest być może znacznie bardziej cyniczna. Nikt tu nie ratuje świata. Właśnie obserwujemy narodziny genialnego modelu biznesowego: Apokalipsy jako usługi (Apocalypse-as-a-Service).

Zastanówmy się nad rynkowymi realiami. Jeśli pójdziesz do inwestorów i powiesz, że zrobiłeś fajny, szybki autouzupełniacz tekstu, który pomoże napisać maila, wycenią cię jak zwykły software house. Ale jeśli wyjdziesz na scenę z grobową miną, wypuścisz kontrolowane przecieki, że twoi inżynierowie nie śpią po nocach, i ogłosisz: „Stworzyliśmy cyfrowego boga, igramy z przetrwaniem gatunku”, sytuacja zmienia się diametralnie. Wycena leci w setki miliardów, a politycy jedzą ci z ręki. I żeby nie było: ja tego nie zmyśliłem, przecież to właśnie wszyscy obserwujemy!

Oppenheimer na Twitterze, Lockheed Martin w biurowcu

To jest klasyczny model zbrojeniówki, tylko przeniesiony prosto do Doliny Krzemowej. Sam Altman, Dario Amodei i reszta grają na Twitterze udręczonych wizjonerów à la Oppenheimer, roniąc łzy, że stworzyli potwora i igrają z losem ludzkości.

A zaraz potem wchodzą do sali konferencyjnej, zakładają garnitur w stylu Lockheed Martin i mówią prezesom: „Ten potwór zaraz zje wasz biznes, ale na szczęście mamy tu tarczę antyrakietową w abonamencie Enterprise. Podpiszcie tutaj”.

Sami wymyślają wirusa w postaci globalnej paniki i od razu sprzedają na niego szczepionkę. Trudno o lepszy dowód na tę aberrację niż zachowanie szefa Anthropic. Z jednej strony Dario Amodei ostrzega, że autonomiczne roje AI mogą przejąć kontrolę nad internetem w kilka miesięcy. Trzy dni później ten sam człowiek stoi uśmiechnięty na scenie konferencji Dreamforce, zachwalając integrację swoich „niszczycielskich” modeli z systemem CRM od Salesforce. Jeśli naprawdę wierzysz, że twoja maszyna ma 10 proc. szans na wywołanie zagłady, nie tracisz czasu na optymalizację jej pod lejki sprzedażowe B2B. I żeby nie było, że ściemniam, łapcie wypowiedź jednego z głównych guru Anthropic, Evana Hubingera:

Budowanie fosy strachem

Przy okazji giganci AI używają tego strachu, żeby naciskać na rządy (regulacje!), by zdelegalizować lub zdusić darmową, open-source’ową konkurencję. No bo przecież ratowanie świata przed cyfrowym armagedonem można powierzyć tylko certyfikowanej korporacji z wyceną powyżej 100 miliardów, prawda?

Narracja jest przerażająco prosta. OpenAI, Google, Anthropic i im podobni tytani AI sygnalizują światu: my, giganci, jesteśmy jedynymi dorosłymi w pokoju. Otwarty kod to rzekomo broń masowego rażenia w rękach amatorów. Prosimy was, nałóżcie na nas kaganiec licencyjny, który zbiegiem okoliczności zabetonuje rynek i odetnie tlen wszystkim mniejszym graczom. To klasyczne ustawianie prawa pod siebie, ubrane w szaty mesjanizmu. To lobbing, który przekroczył horyzont zdarzeń.

Google bawi się w Departament Stanu. Nowe AI dla rządów to cyfrowy dynamit [felieton]

Gdy następnym razem przeczytasz łzawy manifest inżyniera z Doliny Krzemowej, weź głęboki oddech. To nie jest zwiastun buntu maszyn. To po prostu bardzo agresywna kampania marketingowa, skrojona pod to, by zarządy spółek z Fortune 500 wpadły w panikę, poczuły strach przed ominięciem zysków z rewolucji AI i podpisały czeki na miliardy dolarów. Strach sprzedaje się najlepiej. Szczególnie ten sztucznie wygenerowany.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .