Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Jak JLR zalegalizował montowanie potworów V8 w epoce Euro 7

Jak JLR zalegalizował montowanie potworów V8 w epoce Euro 7

0
Dodane: 58 minut temu

Land Rover Classic uruchamia oficjalny program modernizacji dla starych Defenderów.

Zwieńczeniem oferty jest fabryczny swap na wolnossące V8 o pojemności 5 litrów. To techniczny majstersztyk i zarazem bezczelny rynkowy unik: w czasach dławienia motoryzacji normami emisji producent znalazł w pełni legalny sposób, by zaoferować klientom 405-konnego potwora bez hybrydowego kagańca.

W dobie elektryfikacji i rygorystycznych regulacji unijnych fabrycznie nowe, wolnossące V8 w salonie to gatunek na wymarciu. Land Rover znalazł jednak idealną furtkę w przepisach. Skoro nowe auto nie ma prawa wyjechać na drogi bez filtrów cząstek stałych i bateryjnego wspomagania, rozwiązaniem okazał się recykling przeszłości.

Program działu Defender Classic pozwala wziąć na warsztat kultowego Defendera poprzedniej generacji (seria L316) i oficjalnie przekształcić go w wersję Works V8.

Selekcja roczników, czyli szyna CAN w służbie V8

Najważniejszy detal tkwi w kalendarzu. Choć podstawowe pakiety zawieszenia czy hamulców przewidziano dla modeli z lat 2007–2016, flagowa konwersja układu napędowego jest dostępna wyłącznie dla egzemplarzy wyprodukowanych w latach 2012–2016.

To nie przypadek, lecz czysta inżynieria. Schyłkowa seria z silnikami 2.2 TDCi dysponuje architekturą elektroniczną, która bez prucia instalacji do gołej blachy pozwala na spięcie sterowników z nowoczesnymi podzespołami.

Pod maskę kanciastego nadwozia trafia wolnossąca, 5-litrowa jednostka benzynowa V8 rozwijająca 405 KM oraz 515 Nm momentu obrotowego. Zamiast manualnej przekładni rodem z traktora, napęd przenoszony jest za pośrednictwem 8-stopniowej automatycznej skrzyni biegów ZF. W kabinie wymusza to zresztą całkowite przeprojektowanie tunelu środkowego oraz montaż nowego wybieraka biegów.

Zawieszenie Bilsteina i heble od Alcona

Wprowadzenie ponad 400 koni mechanicznych do ramowej konstrukcji z ubiegłego wieku wymagało drastycznych zmian w podwoziu. Fabryczne hamulce starego Defendera przy takich osiągach byłyby proszeniem się o katastrofę.

Pakiet Defender Works V8 obejmuje kompleksową modernizację podwozia:

  • Układ hamulcowy: czterotłoczkowe zaciski Alcon z przodu i z tyłu, współpracujące z wentylowanymi tarczami o średnicy 335 mm na przedniej osi oraz 300 mm na tylnej.
  • Układ jezdny: amortyzatory Bilstein, dedykowane sprężyny śrubowe Eibach, wzmocnione stabilizatory, nowe łączniki oraz tuleje.
  • Koła: w standardzie przewidziano klasyczne, 16-calowe felgi stalowe, a opcjonalnie dostępne są 18-calowe obręcze ze stopów lekkich (lakierowane lub frezowane).

Wszystkie modyfikacje silnikowe nie są zestawem „zrób to sam”. Auto musi trafić bezpośrednio w ręce specjalistów w zakładach Defender Classic Works w Wielkiej Brytanii lub Niemczech.

Wypowiedzenie wojny niezależnym tunerom

Ten ruch ma drugie dno biznesowe. Przez ostatnią dekadę na starym Defenderze wyrosła potężna gałąź luksusowych restomodów. Niezależne manufaktury kasowały fortuny za wkładanie nowoczesnych silników w kanciaste nadwozia, trafiając w gusta zamożnych klientów z europejskich metropolii, dla których nowy Defender L663 okazał się zbyt ugrzeczniony i plastikowy.

JLR postanowił odebrać ten rynek własną bronią. Zamiast ulepa z nieautoryzowanego warsztatu, właściciel otrzymuje fabryczny certyfikat, oficjalne oznaczenia Works V8 i wpis do rejestru klasyków marki.

To snobizm w najczystszej postaci: zapłacić równowartość luksusowego SUV-a za to, by w starym, spartańskim aucie legalnie ominąć współczesną poprawność emisyjną przy akompaniamencie ośmiu cylindrów.

Range Rover Electric oficjalnie. Architektura 800 V, 550 KM i wyraźne ograniczenie na haku [galeria]

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .