Epizod w Ghia, który zawstydził Detroit. Jak 28-letni Giugiaro stworzył ikonę Maserati [galeria]
Mamy weekend, zostawmy zatem generyczne tabletozy współczesnych aut, sięgnijmy do historii. Pod koniec 1965 roku Giorgetto Giugiaro miał zaledwie 27 lat, potężne ambicje i świeżo zatrzaśnięte za sobą drzwi studia Bertone. Choć jego epizod na stanowisku szefa stylistów w Carrozzeria Ghia trwał niespełna trzy lata, okazał się jednym z najbardziej płodnych momentów powojennego wzornictwa.
W turyńskim studiu powstały wtedy zjawiskowa Mangusta czy eksperymentalne prototypy, ale to Maserati Ghibli stało się dziełem, które na dekady zdefiniowało proporcje nowoczesnego Gran Turismo.
Rekin z suchą miską olejową
Listopad 1966 roku, Salon Samochodowy w Turynie. Na stoisku Ghia zadebiutowało Maserati Ghibli, oznaczone wewnętrznym kodem fabrycznym Tipo AM115. Niezwykle niska, klinowata sylwetka, chowane reflektory i miękko opadająca linia fastbacka sprawiły, że większość ówczesnej konkurencji z dnia na dzień zaczęła wyglądać archaicznie.
Geniusz Giugiaro nie sprowadzał się wyłącznie do odważnego prowadzenia ołówka – młody projektant doskonale rozumiał inżynierię. Aby poprowadzić maskę tak nisko nad asfaltem, potężny silnik V8 musiał usiąść głęboko między podłużnicami ramy. Wymusiło to sięgnięcie po sportowe rozwiązanie: smarowanie z suchą miską olejową. Dzięki temu zabiegowi powstały proporcje, które stały się wzorcem włoskiego stylu na kolejne pół wieku.
Lekcja pokory dla stylistów Forda
Włoskie coupé uderzyło w rynek z taką siłą, że wieści o nim błyskawicznie obiegły ocean. Jeden z pierwszych egzemplarzy kupił sam Henry Ford II.
Wnuk twórcy amerykańskiego giganta nie schował jednak auta w prywatnym garażu. Kazał postawić Ghibli w reprezentacyjnym holu Centrum Rozwoju Produktów Forda w Dearborn w stanie Michigan. Był to niezwykle wymowny, ostentacyjny gest wobec własnych projektantów: włoska maszyna miała codziennie przypominać amerykańskim stylistom, jak powinny wyglądać doskonałe proporcje nadwozia i stanowić dla nich bezpośrednią inspirację.
Giallo Fly, tablica AM 000115 i ucieczka od ekranów
W 60. rocznicę debiutu modelu fabryczny program Maserati Classiche certyfikował szczególny egzemplarz: Ghibli SS Coupé z 25 listopada 1970 roku o numerze podwozia AM115/491948, pozostający w rękach rodziny Maserati.
Samochód opuścił zakłady w szampańskim lakierze Oro Longchamps, jednak z czasem zyskał wyrazisty żółty odcień Giallo Fly. Co prawda wśród wielu purystów klasyki zmiana fabrycznego lakieru to poważny grzech na oryginalnym wizerunku auta, niemniej trudno przypuszczać, by samo Maserati nie certyfikowało własnego auta należącego wręcz do rodziny założycieli marki.
Na przednim zderzaku dumnie nosi pamiątkową tablicę rejestracyjną nawiązującą do oznaczenia fabrycznego: MA 000115. Pod maską pracuje 4,9-litrowe V8 o mocy 335 KM, spięte z manualną przekładnią ZF.
W zderzeniu z surową, geometryczną architekturą bryła Ghibli wciąż zachwyca czystością formy. Jednak prawdziwy cyfrowy detoks przynosi rzut oka do wnętrza przez uchyloną szybę. Trójramienna kierownica z cienkim drewnianym wieńcem, zestaw klasycznych, analogowych zegarów, wysoki lewarek skrzyni biegów oraz zapach naturalnej, czarnej skóry.
W epoce wszechobecnego plastiku piano black i tabletów doklejanych do kokpitów, ten widok działa jak balsam na cyfrowe przebodźcowanie. Przypomina, że prawdziwe piękno nie wymaga bitów. Wymaga talentu, intuicji i przebłysku estetycznego geniuszu.
![Zdjęcie okładkowe wpisu Epizod w Ghia, który zawstydził Detroit. Jak 28-letni Giugiaro stworzył ikonę Maserati [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/11/maserati-ghibli-ss-for-maserati-brothers-7.jpg)












