iMagazine

„Jest na Facebooku”

Chcąc czy nie chcąc przyznać, mamy za sobą małą apokalipsę. Przynajmniej w oczach wielu tak właśnie wyglądało te sześć długich godzin. Mieszaniny strachu i nieprawdopodobnej ulgi. Przedziwny był to wieczór. Bo z jednej strony Twitter wybuchnął, rozgrzany do czerwoności informacyjnym łańcuszkiem: „Hej, Facebook umarł!”, a z drugiej ten ogień podtrzymywali chyba wszyscy. Z dbałością większą niż ta o znicz olimpijski. Tak jakby każdy, absolutnie każdy, odetchnął z ulgą na myśl, że Facebook może już nie wrócić....

czytaj