iMagazine

Australia #11: CeBIT i Sydney

W ubiegłym tygodniu ponownie odwiedziłem Sydney – przede wszystkim po to, by pojawić się na australijskiej edycji technologicznych targów CeBIT, ale również dla chwilowej zmiany otoczenia i ostatniego w tym roku powrotu do kilku ulubionych punktów tego miasta.

czytaj

Jak stworzyć nocny timelapse

Cztery noce, pięć tysięcy zdjęć i ponad czterdzieści godzin pracy – tyle potrzebowałem, by stworzyć dwuminutowy, nocny timelapse australijskiego Brisbane. W tym wpisie opowiem o technice wykonanywania takich animacji oraz niezbędnym do tego sprzęcie.

czytaj

Australia #8: połowa drogi

Pierwsza połowa (a właściwie pierwszy semestr mojego pobytu w Australii) dobiegła końca. Tak jak przez cały ten czas, plan na ostatnie kilka dni po drugiej stronie świata był niezwykle napięty – zwieńczyła go wizyta w położonym na południu kraju stanie Wiktoria. Chociaż na bazę wypadową wybraliśmy Melbourne, to najważniejszym punktem krótkiego pobytu była z całą pewnością samochodowa wycieczka malowniczą trasą Great Ocean Road.

czytaj

Australia #7: wiosna na drugiej półkuli

Do Australii przyszła wiosna. Z oczywistych względów wygląda ona, delikatnie mówiąc, nieco inaczej niż w Polsce – temperatura w ciągu dnia przekracza 30 stopni, przez co motywowanie się do pracy i codziennych obowiązków momentami bywa naprawdę trudne. Upływ czasu przyniósł także kilka innych rzeczy, o których opowiem w tym wpisie.

czytaj

Apple Pay w Australii – moje doświadczenia

Od zawsze miałem pecha do Apple Pay. Mógłbym korzystać z tej usługi od samego początku, gdyż dzięki wyjeździe na studia do USA miałem kartę w amerykańskim banku, jednak z jakiegoś powodu nie udało mi się aktywować tej funkcji z zagranicy. Potem była brytyjska karty w Barclays, który na starcie, jako jedyny duży bank z Wielkiej Brytanii… nie wspierał płatności od Apple. Irlandia (gdzie studiowałem w ostatnich latach) na Apple Pay jeszcze sobie nie zasłużyła. Udało mi...

czytaj

Australia #6: Sydney!

Po kilku tygodniach od przyjazdu do Australii udało mi się wreszcie na dłużej opuścić Brisbane. Wybór padł na oddalone o około tysiąc kilometrów na południe Sydney, które wyróżniała zupełnie inna atmosfera, wielkomiejski charakter oraz… znacznie niższe temperatury.

czytaj