Apple Pay w Australii – moje doświadczenia

19/10/2016, 10:29 · · · 6

Od zawsze miałem pecha do Apple Pay. Mógłbym korzystać z tej usługi od samego początku, gdyż dzięki wyjeździe na studia do USA miałem kartę w amerykańskim banku, jednak z jakiegoś powodu nie udało mi się aktywować tej funkcji z zagranicy. Potem była brytyjska karty w Barclays, który na starcie, jako jedyny duży bank z Wielkiej Brytanii… nie wspierał płatności od Apple. Irlandia (gdzie studiowałem w ostatnich latach) na Apple Pay jeszcze sobie nie zasłużyła. Udało mi się dopiero po wyjeździe do Australii. Nie obyło się jednak bez komplikacji, bowiem początkowo korzystałem z Commonwealth Bank, a jedynym lokalnym bankiem wspierającym tę usługę jest ANZ, w którym następnie założyłem konto. Tak, specjalnie dla Apple Pay. Tak, była to dobra decyzja.

Na zmianie banku początkowo tylko straciłem. Commonwealth zdecydowanie wygrywa z ANZ na wielu polach: oferuje nieco lepsze warunki, bardziej przystępną obsługę, łatwiejszy i nowocześniejszy proces załatwiania formalności oraz znakomitą, uniwersalną aplikację mobilną. Ta od ANZ dostępna jest tylko w australijskim App Store, co zmusza mnie do sprawdzania stanu konta i transakcji w… Safari (nie chcę zmieniać sklepu dla jednej appki). Wszystkie te niedogodności znikają w ułamku sekundy, a konkretnie w momencie, gdy zeskanujemy kartę, wpiszemy kod potwierdzenia z wiadomości SMS i zaczniemy korzystać z Apple Pay.

img_7038

Mój zachwyt nad Apple Pay wynika z kilku powodów. Po pierwsze, Australia to kraj doskonale dostosowany do płatności zbliżeniowych. Oferuje je właściwie każdy sklep czy restauracja – miejsca, które nie mogą pozwolić sobie na klasyczny terminal, często wykorzystują do tego urządzenia od Square lub podobne rozwiązania. Na limit minimalnej kwoty transakcji kartą trafiłem tutaj tylko raz – w niewielkim chińskim markecie w jednej z bocznych uliczek Brisbane. Często chwalę przystępność systemu płatności w Polsce, ale tutaj wypada on jeszcze lepiej, nie wspominając o porównaniu do prymitywnych rozwiązań z Irlandii, gdzie w wielu małych lokalach kartą nie zapłacimy w ogóle lub spotkamy minimalną kwotę 5 czy 10 euro. W Australii nareszcie mogę tygodniami robić to, o czym marzyłem od dawna – nie nosić ze sobą gotówki i nie odczuwać z tego powodu żadnych ograniczeń czy niedogodności.

Drugi powód związany jest z wykorzystywanymi przeze mnie urządzeniami. O ile większość użytkowników Apple Pay płaci za pomocą iPhone’a, moim zdaniem takie rozwiązanie jest dosyć niewygodne. Przede wszystkim nie widzę dużej różnicy między wyjęciem z kieszeni portfela i telefonu – obie czynności wymagają ode mnie takiego samego, angażującego działania (tak, wiem jak to brzmi – człowiek szybko przyzwyczaja się do wygody). Nie jestem również fanem potwierdzania płatności odciskiem palca – jak wiadomo, Touch ID potrafi nie działać idealnie i już kilkukrotnie zdarzyło mi się mieć problem z zapłaceniem przy pierwszej próbie. Płatności w iPhone widzę raczej jako opcję zapasową, gdy np. zapomnę zabrać ze sobą portfel (co akurat nigdy mi się nie zdarza).

img_6989

Według mnie urządzeniem wprost stworzonym dla Apple Pay jest zegarek – korzystanie z usługi wymaga aktywowania kodu blokady na Apple Watch, który musimy wpisać po każdym założeniu go na nadgarstek. Dzięki temu aktywacja płatności wymaga tylko podwójnego kliknięcia podłużnego przycisku na obudowie, bez żadnych dodatkowych kodów, skanowania odcisków itd. Pomimo upływu czasu, reakcje większości sprzedawców czy baristów na płacenie zegarkiem nadal są (nomen omen) bezcenne.

W Australii do tego stopnia przyzwyczaiłem się do Apple Pay, że powiązana z tym systemem karta trafiła do głębokiej kieszeni portfela (nie użyłem jej ani razu od jakichś 2 miesięcy), a po przylocie do Polski powrót do płacenia “plastikiem” wydał mi się bardzo niewygodny i… so 2000s. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości system ten trafi do naszego kraju, ale również zacznie wspierać inne rodzaje kart – elektroniczne bilety komunikacji miejskiej, wejściówki na siłownię czy do biblioteki, legitymacje studenckie, magnetyczne klucze do bramy itd. A jeżeli chodzi o sam zegarek od Apple, do tej pory twierdziłem, że nadaje się on tylko do trzech rzeczy: śledzenia aktywności, wyświetlania wielu informacji na głównej tarczy oraz do powiadomień, co skutecznie ogranicza wyjmowanie iPhone’a z kieszeni. W momencie aktywacji Apple Pay, do tej listy dołączają płatności zbliżeniowe, których moim zdaniem nie dało się rozwiązać lepiej, wygodniej i przystępniej.

6

Tomasz Szykulski

Fotograf, podróżnik, freelancer. Student uczelni w USA, Irlandii i Australii. Zajrzyj na moją stronę - szykulski.com.