Audi A6 3.0TDI Bi-turbo – test i recenzja

31/10/2012, 10:48 · · · 23

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2012

Audi jest obecnie jedną z najbardziej futurystycznych marek samochodowych na świecie, a promowanie kolorów w kolorze srebrnym i często białym nie jest przypadkowe. Nieoficjalnie mówi się, że firmy motoryzacyjne te inspiracje zaczerpnęły od Apple, a Audi jest moim zdaniem producentem najbliższym filozofii firmy z Cupertino.

Za kierownicą

Wsiadając do nowego A6 otrzymujemy przede wszystkim bardzo komfortowe wnętrze, żeby nie powiedzieć luksusowe, oraz mnóstwo przestrzeni dla wszystkich, w szczególności na nogi. Najbardziej zaskoczyła mnie sama pozycja za kierownicą, którą można dobrać sobie do własnych potrzeb. Fotel, z elektrycznym sterowaniem oraz pamięcią, da się dostosować dla praktycznie każdego – od najniższych do naprawdę wysokich osób. Kierownica, również regulowana, pozwala nam na sterowanie telefonem, radiem oraz umożliwia zmianę biegów za pomocą zamontowanych za nią łopatek.

Oczami kierowcy

Piątek rano. Dzwoni telefon, więc schodzę przywitać przesyłkę. Auto już zjeżdża z lawety i pozostaje tylko podpisać stosowne dokumenty. Otwieram drzwi, wsiadam i ustawiam fotel – kolana odpowiednio zgięte, pomimo braku pedału sprzęgła; łokcie również, co stanowi kompromis pomiędzy jazdą miejską, a autostradową. Moja oczy szukają miejsca na kluczyk, którego nie ma. Wkładam go więc ponownie do kieszeni, przytrzymuję hamulec oraz wciskam przycisk Start na konsoli środkowej. Silnik budzi się do życia. Co to za odgłos? Benzyniak? Mógłbym przysiąc, że na tylnej klapie bagażnika widziałem napis 3.0 TDI, a w broszurze dodatkowo napis „biturbo”. Wysiadam na chwilę i podchodzę do rur układu wydechowego. W środku widzę ruchome klapki. Wsiadam ponownie do samochodu, skrzynię biegów ustawiam w pozycji D, aby natychmiast przesunąć ją w prawo na S (tryb sportowy). Pozostaje już tylko wejść do ustawień samochodu w panelu sterowania wszystkiego (MMI) i wybrać tryb 'Dynamic’. Dwie sekundy później złamałem już ograniczenie prędkości, a po kolejnych trzech przekroczyłem je dwukrotnie. Bestia. Diesel, ale bestia.

Na drodze

Jestem przeciwnikiem samochodów z silnikami diesla. Nie dość, że są droższe od odpowiedników benzynowych, w zakupie i eksploatacji, to dźwięk jaki się z nich wydobywa nie wzbudza żadnych emocji. Nowoczesne diesle są oczywiście znacznie lepsze, ale nie spodziewałem się aż takich osiągów i takiego brzmienia z nowej A6-tki. Moc rozwijana jest bardzo równomiernie i liniowo – od początku do końca obrotomierza auto nie słabnie lub jest to niezauważalne. 313 koni mechanicznych, 650 Nm w zakresie 1450-2800 obrótow/min. i 8-biegowy automat to połączenie rodem z piekła. Umożliwia temu blisko dwu tonowemu potworowi rozpędzenie się do setki w 5,1 sekundy oraz niedługo później do elektronicznie ograniczonych 250 km/h. Napęd na cztery koła oczywiście dba o to, aby wykorzystać maksymalną przyczepność opon.

Wracając jednak na moment do brzmienia silnika w środku – nie wiem czy Audi zastosowało system podobny do BMW, gdzie głośniki dodatkowo podgrzewają atmosferę dźwiękiem nagranym w fabryce, ale klapki w układzie wydechowym ewidentnie robią różnicę. Zależnie od ustawienia samochodu – MMI umożliwia jazdę dynamiczną, komfortową lub oszczędną – możemy być otoczeni prawie całkowitą ciszą lub warkotem silnika i wydechu. Nie znalazłem dowodów na wspomaganie się „sztucznie generowanym” dźwiękiem, więc wierzę, że inżynierom po prostu udaje się coraz bardziej zbliżyć wrażenia z jazdy dieslem do modeli benzynowych.

Zawieszenie Audi A6, sportowa jego wersja z pakietu S-line, która jest dodatkowo obniżona o 30 milimetrów, to prawie idealne zestawienie na nasze drogi. Jest na tyle sztywne, że czuć co się z samochodem dzieje, szczególnie na szybko pokonywanych zakrętach, a jednocześnie wystarczająco tłumi nierówności, abyśmy nie musieli umawiać się z kręgarzem. Pomimo że w bardzo bogatej liście wyposażenia zabrakło sportowego dyferencjału, przy wartościach granicznych w zakręcie, A6-tka okazuje się nadzwyczaj delikatnie nadsterowna przy lekkim ujęciu gazu – to właśnie przewidywalność oraz wyczuwalność zawieszenia pozwala na wyczucie dokładnie, co samochód ma zamiar zrobić, zanim to zrobi. Prywatnie jeżdżę napędem Quattro od ponad 10 lat i jest to najbezpieczniejszy sposób podróżowania po Polsce, niezależnie od warunków pogodowych.

Jeśli Audi to tylko Quattro

Większość marek, w tym Audi, ma obecnie problem z prawidłowym oprogramowaniem automatycznej skrzyni biegów. Chodzi mianowicie o tryb manualny, w który praktycznie każda nowoczesna skrzynia biegów jest wyposażona. Polega on na tym, że automat nie zmienia sam biegów, a robimy to my – za pomocą dźwigni zmiany biegów (góra/dół w stylu sekwencyjnym) lub łopatek na kierownicy. Wszystko jest pięknie i ładnie, ale wada jest znaczna – skrzynia biegów, w górnym zakresie obrotów, automatycznie przerzuci bieg na wyższy, jeśli nie zrobimy tego my. Przypominam – skrzynia ma włączony tryb manualny. Może to akurat nie mieć większego znaczenia w przypadku modelu A6, ale jeśli ktoś ma S6 lub RS6 i chciałby sobie w weekend poszaleć na torze, to może mieć problem. Przykładowo, jeśli pokonujemy zacieśniający się zakręt przy 5.000 rpm i wiem, że zaraz będzie konieczna redukcja, to najgorszą rzeczą jakie auto może zrobić to zmienić bieg na inny niż się spodziewamy. Nagła zmiana obciążenia, konieczność dwukrotnej redukcji – to nie tylko uciążliwość, ale również potencjalne niebezpieczeństwo, przez które możemy wylecieć z drogi. Takie rzeczy oczywiście nie mają miejsca w przypadku manualnych skrzyń biegów. Takie rzeczy też nie mają miejsca w przypadku przekładni montowanych przez bardziej nastawionych na sport producentów – dobrym przykładem tutaj posłuży Porsche. W samochodach sportowych tej marki (nie dotyczy modelu Cayenne) możemy, mając automatyczną lub dwusprzęgłową skrzynię biegów ustawioną w tryb manualny, jechać na „odcince” (maksymalnych obrotach dla danego biegu) tak długo aż nam paliwa zabraknie, lub co bardziej prawdopodobne, silnik wybuchnie. Skrzynia jednak nie zrobi nic wbrew naszej woli. W trybie manualnym to my odpowiadamy za wszystko, a elektronika nie będzie nam w niczym przeszkadzała. Oczekuję tego od każdego producenta samochodów, a dla mniej wymagających kierowców zawsze zostaje tryb automatyczny lub sportowy.

O samej jeździe oraz weekendowej przygodzie zapewne mógłbym opowiadać tak długo, aż wypełniłbym cały numer, ale chciałem Wam przede wszystkim przedstawić wnętrze samochodu oraz technologię w nim zawartą.

Dla gadżeciarzy

Współczesne samochody oferują coraz większą integrację z naszymi własnymi zabawkami – telefonami czy iPadami – oraz oferuję multimedialne systemy z wbudowanymi ekranami LCD w różnych punktach samochodu. Znacznie bardziej interesująco jednak przedstawiają się możliwości komunikowania się ze światem zewnętrznym oraz korzystania z narzędzi, które dotychczas kojarzyły nam się tylko i wyłącznie z komputerami. Każdy z producentów podchodzi do tematu indywidualnie, a Audi ostatnio zdecydowało się na nietypową integrację dotyku.

MMI & MMI touch

System MMI to centrum sterowania samochodem, radiem, klimatyzacją, fotelami, nawigacją, pracą zawieszenia czy skrzyni biegów – tutaj znajdziecie praktycznie wszystko konieczne do obsługi … wszystkiego. Skrót MMI oznacza „Multi Media Interface”, a jego centralnym punktem jest ekran na środku deski rozdzielczej oraz pokrętło z przyciskami obok skrzyni biegów. Ekran jest o tyle ciekawie w A6-tce rozwiązany, że chowa się w deskę rozdzielczą, gdy go nie potrzebujemy. Wątpię, aby ktoś w ogóle wiedział o jego istnieniu dopóki go pierwszy raz nie zobaczy. Całość jest zaprojektowana tak, że ma być prosta i intuicyjna w obsłudze. Ekran w każdym rogu ma cztery pola z różnymi funkcjami, które są odwzorowane przyciskami obok głównego pokrętła do sterowania resztą. Menu z kolei podzielone jest na różne kategorie: radio/CD/iPod, ustawienia samochodu, telefon i nawigacja. Prawdopodobnie coś pominąłem, ale wynika to z faktu, że potrzeba chwili, aby poznać dokładnie zasady działania interfejsu użytkownika. Nie jest on skomplikowany, ale zdecydowanie na zbyt długi czas trzeba oderwać wzrok od drogi, aby coś przestawić. Nie zaszkodzi przeszkolenie pasażera w jego obsłudze przez wyjazdem z trasę.

MMI staje się coraz bardziej modularne, więc jeśli mamy model samochodu wyposażony w kamerę cofania, to właśnie na jego ekranie będziemy oglądali słupek czający się za tylnym zderzakiem. To tutaj będziemy mogli obsługiwać opcjonalną nawigację lub zachowanie automatycznej skrzyni biegów. Całość nie jest oczywiście tania i to mój największy obecny zarzut pod adresem producentów samochodów – te wszystkie zabawki niestety kosztują ogromne pieniądze. Nawigacja? 19 tysięcy złotych. Kamera cofania? Dwa i pół tysiąca. Do niej obowiązkowy jest system czujników za kolejne cztery tysiące. Może wystarczy jak powiem, że lista (standardowego i opcjonalnego) wyposażenia testowego modelu zmieściła się na czterech stronach A4.

Niezależnie od kosztów, jeśli ktoś kiedykolwiek korzystał z wbudowanego w samochód systemu nawigacji dobrej klasy, a ten w Audi jest najwyższej, to wie, że nie ma co tego nawet porównywać z aplikacjami dostępnymi na nasze telefony czy nawet paskudami doczepianymi do przednich szyb. Jej wyższość jest niepodważalna, a najnowsza iteracja nawigacji Audi wprowadza jedną niezwykle interesującą funkcję – możliwość korzystania z Google Maps oraz Google Streetview. Jest też oczywiście dostęp do wszystko POI (punktów zainteresowań), które mamy normalnie dostępne jedynie w komputerze. Ale to nie koniec gadżetów …

Audi niedawno wprowadziło funkcję MMI touch, która polega na umieszczeniu panelu dotykowego obok skrzyni biegów, na lewo od pokrętła sterującego MMI. Służy on do wprowadzania tekstu, który rysujemy palcem – litera po literze. Założenie jest takie, że potrafimy palcem naszkicować litery bez odrywania wzroku od jezdni. Ma to szczególne znaczenie przy wprowadzaniu celu podróży do nawigacji jak już jesteśmy w ruchu. Osobiście jednak najbardziej przypadło mi do gustu sterowanie głosowe, które może nie jest tak dobre jak Siri czy Google Now, ale z pewnością jest znacznie bezpieczniejsze. Wbrew pozorom komendy i odpowiedzi na pytania, które przyjmuje system, są dosyć naturalne. Apple niedawno zapowiedziało współpracę z producentami samochodów w zakresie komunikacji głosowej – usługa ma się nazywać „Eyes Free” – więc jest nadzieje, że moje marzenia o prostej metodzie przekazania komputerowi samochodowemu swoich życzeń się spełni.

Audi Connect

Audi wprowadziło również usługę zwaną Audi Connect, która polega na dostarczeniu Internetu do samochodu. Niestety testowany egzemplarz był pozbawiony tej funkcji, ale z tego, co udało mi się zrozumieć z krótkiej informacji prasowej na ten temat, implementacja jest o tyle ciekawa, że poza możliwością włożenia kolejnej karty SIM do wbudowanego telefonu, można również skorzystać z SIM Access Profile, który po Bluetooth łączy się z kartą SIM w naszym telefonie i za jej pomocą łączy się z Internetem. Audi Connect również umożliwia stworzenie w samochodzie jeżdżącego Hotspotu Wi-Fi, co powoduje, że nazwa mojej domowej sieci „Bus Obserwacyjny CBA 51” nabiera całkiem nowego znaczenia.

Hotspot internetowy w dzisiejszych czasach jest o tyle istotny, że odpada konieczność wyposażania iPadów czy iPodów touch naszych dzieci w abonamenty lub prepaidowe karty SIM. Wyjeżdżając na dłuższą wycieczkę nie musimy się martwić, że będą z dala od swoich zainteresowań. Czasy się zmieniają – w moich powtarzałem rodzicom tabliczkę mnożenia. Do znudzenia. Dzisiejsze rządzą się trochę innymi prawami, ale jako geek muszę przyznać, że sam chciałbym mieć automatycznie tworzony Hotspot.

Bluetooth

Implementacja standardu Bluetooth znacząco się poprawiła przez ostatnie lata. Po pierwszej przejażdżce A6-tką zatrzymałem się, aby połączyć z nią mojego iPhone’a. Operacja wydawała się dosyć prosta, ale początkowo miałem z tym problemy. Prawdopodobnie przeszkadzały wcześniej zaprogramowane telefony – Audi wspiera kilka równocześnie. Niemniej jednak, kiedy usunąłem wszystkie z nich to mój iPhone sparował się bez problemów i zsynchronizował również książkę adresową wraz z nieodebranymi rozmowami, SMS-ami, itp. z MMI. W tej kwestii to akurat nic specjalnie nowego, ale dąży to wszystko w jednym kierunku – przeniesienia informacji z naszego telefonu na ekran, a to mi się bardzo podoba.

Audi Music Interface

Możliwość podłączania iPodów istnieje w Audi oraz większości aut na drogach od dawna. Implementacja tej funkcji jest o tyle ciekawa, że w niektórych modelach mamy fizyczne gniazdo z dockiem, do którego wsuwamy naszego iPoda. Jest to znacznie wygodniejsze rozwiązanie niż podłączanie się za pomocą kabla lub portu USB. Nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ to właśnie tutaj zostałem najbardziej i najmilej zaskoczony funkcjonalnością systemu i jego współpracą z iPhonem oraz iOS. Zależnie od wybranego w telefonie źródła dźwięku (jest to widoczne w pasku multitaskingu – może być to domyślna aplikacja Muzyka lub na przykład Instacast, do słuchania podcastów), możemy włączyć bezprzewodowe jego przekazywanie bezpośrednio do wyśmienitego zestawu głośników Bang & Olufsena (lub Bose, zależnie od wyposażenia samochodu). Implementacja nie jest idealna, ale działa, pomimo że telefon spoczywa w kieszeni – sterować audio możemy bezpośrednio z telefonu lub za pomocą interfejsu Audi. Nie udało mi się niestety zrobić dwóch rzeczy za pomocą MMI: zmienić playlisty w aplikacji Muzyka oraz zmienić źródła dźwięku na przykład na Instacast. O ile drugi przypadek to już spore wymaganie, to nie powinno być konieczności ręcznego przełączania playlist w telefonie.

Futurystycznie

Ewidentnie najciekawsze lata są przed nami. Technologia zmienia się w zastraszającym tempie i raz do roku pojawiają się kolejne wersje mobilnych systemów operacyjnych – nie dziwię się, że producenci samochodów mają problem z nadążaniem za zmianami. To co jednak już dzisiaj oferuje Audi nie było dostępne w tej klasie jeszcze kilka lat temu i mogę się tylko domyślać co przyniesie przyszłość. Osobiście mam nadzieję, że system multimedialny wbudowany w samochód będzie w przyszłości potrafił przenieść pełną funkcjonalność naszych aplikacji z iPhone’a bądź innego smartfona na ekran takiego MMI i pozwolić go nam wykorzystywać dokładnie tak jak chcemy, włączając możliwość grania w zapowiadane Angry Birds w klimacie Star Wars.

A sam samochód?

Cóż mam powiedzieć – to obecnie jeden z najlepszych modeli w tej klasie i ma jedną ogromną zaletę, której brakuje konkurencji: Quattro. Wbrew pozorom, w naszych warunkach klimatycznych, to dla wielu jest decydującą cechą przy wyborze samochodu. Największą, dla mnie, wadą jest oczywiście wspomniana skrzynia biegów. Większość osób zapewne nawet tego nie dostrzeże, ale dla mnie tryb manualny musi rzeczywiście takowym być – nie zaakceptuję myślenia za mnie, tym bardziej, że wiem czego chcę. Pomijając jednak tą kwestię, skrzynia biegów okazała się fantastyczna. Osiem biegów pozwala znacznie lepiej dobrać przełożenia co wpływa nie tylko na lepsze wykorzystanie mocy, ale również na mniejsze spalanie przy leniwej jeździe. Na koniec jeszcze chciałbym wrócić do tematu diesla – nie lubię ropy. Bardzo. Z wielu powodów. Nie zmienia to jednak faktu, że 313 koni mechaniczny pompowanych przez dwie turbosprężarki oraz naprawdę groźny dźwięk wydobywający się z podbrzusza A6-tki, stanowią świetną alternatywę dla osób, które chcą połączyć emocje silnika benzynowego z niższym spalaniem, bez kompromisów w zakresie osiągów.

A co się tyczy oszczędności silników diesla … Może wystarczy jeśli powiem, że na trzystukilometrowej trasie poza miastem udało mi się zejść ze średnim spalaniem do 14 litrów na sto. Kupując to auto musicie się z tym liczyć, ale nie dlatego, że silnik nie potrafi być oszczędny. Po prostu nie będziecie chcieli nim w ten sposób jeździć.

Dane techniczne

Producent: Audi
Model: A6
Silnik: 3.0 TDI bi-turbo
Moc: 313 KM
Moment obrotowy: 650 Nm
Przyśpieszenie do 100 km/h: 5.1 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Cena modelu podstawowego z silnikiem 3.0 TDI bi-turbo: 263.000,00 zł
Cena modelu testowanego: 368.550,00 zł
Wybrane wyposażenie dodatkowe:

  • MMI Navigation Plus
  • Złącze Bluetooth
  • Kierownica 3-ramienna, wielofunkcyjna, sportowa, obszyta skórą, z funkcją zmiany przełożeń
  • Klimatyzacja automatyczna 4-strefowa
  • Reflektory w technologii LED
  • Audi parking system plus
  • Kluczyk komfortowy z funkcją odblokowania bagażnika za pomocą gestów
  • Pakiet sportowy S line
  • 5-ramienne obręcze ze stopu metali lekkich: 8,5 J x 19, opony 255/40 R19
  • zawieszenie sportowe S line obniżone o 30 mm

Ocena: 5/6

-1 punkt za brak w pełni manualnego trybu skrzyni biegów



23

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.