iMagazine

Gdy Facebook zmienia regulaminy

17/03/2013, 09:43 · · · 3

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2013

facebook_logoW dniu 21 listopada 2012 roku Facebook poinformował swoich użytkowników, w liczbie około miliarda, o zamiarze dokonania zmian w strukturze zarządzania serwisem. Niedługo po tym zdarzeniu tablice setek polskich użytkowników serwisu zapełniły się podobnie brzmiącymi oświadczeniami, w których informowali oni świat, że „dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, komiksy, obrazki, fotografie, filmy itd. są obiektami [ich] praw autorskich” oraz, że „komercyjne wykorzystanie” tych materiałów wymaga w każdym przypadku ich „pisemnej zgody”. Zredagowane na prawniczą modłę oświadczenia brzmiały bardzo poważnie.  Czy odniosły jednak skutek prawny?

Przejdę do rzeczy bez stopniowania napięcia. Odpowiedź brzmi: nie. Oświadczenia te nie wpłynęły na relację umowną użytkowników z serwisem, w szczególności nie spowodowały powstania po stronie serwisu obowiązku uzyskiwania pisemnych zgód na korzystanie z danych lub utworów zamieszczanych przez użytkowników w serwisie.  Prawa i obowiązki użytkowników serwisu, którzy opublikowali takie oświadczenia nie różnią się zatem od praw i obowiązków użytkowników, którzy nie zadali sobie tego trudu.

Do czego upoważniliśmy Facebook

Tworząc własny profil w serwisie Facebook, każdy polski użytkownik zawiera umowę ze spółką Facebook Ireland Limited z siedzibą w Dublinie, poddaną prawu stanu Kalifornia, USA. Treść tej umowy zawarta jest w Regulaminie o nazwie “Oświadczenie dotyczące praw i obowiązków”, a także w innych szczegółowych dokumentach, wymienionych w tym oświadczeniu[1].  Zgodnie z tą dokumentacją, użytkownik udziela serwisowi Facebook światowej licencji na wykorzystanie wszelkich chronionych prawem treści publikowanych przez niego w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim. Licencja ta ma charakter nieodpłatny i niewyłączny, jest zbywalna oraz obejmuje prawo do udzielania sublicencji. Publikacja przez użytkownika „treści lub informacji” z wykorzystaniem ustawienia „Publiczne” jest równoznaczna z udzieleniem generalnego zezwolenia (tj. skierowanego do „wszystkich, w tym także osób nie będących użytkownikami Facebooka”) na ich wykorzystywanie oraz tworzenie powiązań pomiędzy nimi a użytkownikiem, w tym jego imieniem, nazwiskiem i zdjęciem profilowym. Jeśli użytkownik podzieli się z Facebookiem opinią lub propozycją, to również udziela serwisowi zezwolenia na ich nieodpłatne wykorzystywanie.

Zakres powyższej licencji może niektórym użytkownikom wydawać się szeroki. W rzeczywistości jednak można go uznać za uzasadniony. Zapewnienie swobody korzystania „w ramach Facebooka lub w związku z nim” z opublikowanych przez użytkowników materiałów jest warunkiem funkcjonowania serwisu, którego istota polega na dzieleniu się treścią. Bez takiej licencji zarówno nad serwisem, jak i nad jego użytkownikami, wisiałoby ryzyko pojawiania się roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich.  Serwis posiadający ponad miliard użytkowników, zatem ryzyka takiego nie może oczywiście bagatelizować. Czy ryzyko tego rodzaju jest rzeczywiście całkowicie wyłączone to kwestia nieco szersza, która wykracza poza ramy tego felietonu.  W każdym jednak razie użytkownicy serwisu powinni pogodzić się z tym, że opublikowane przez nich opinie, złote myśli, czy prywatne fotografie, mogą być w ramach serwisu lub w związku z nim wykorzystywane przez inne osoby.

Regulamin Facebooka jest  umową, do której użytkownik przystępuje w procesie tworzenia własnego profilu.  Umowa ta jest wiążąca dla obydwu stron w chwili jej akceptacji na ekranie komputera i utworzenia profilu w serwisie.  Jakiekolwiek jednostronne oświadczenia użytkowników mające na celu zastrzeżenie własnych praw do publikowanych przez siebie treści  nie spowodują ograniczenia uprawnień uzyskanych przez Facebook na podstawie zawartej w Regulaminie licencji. Zasada ta została wyrażona również wprost w treści Regulaminu, który zastrzega, iż jakiekolwiek zmiany lub odstępstwa od niego muszą być dokonane na piśmie i podpisane przez przedstawiciela serwisu (por. pkt 19.5).

Zmiana Regulaminu Facebooka może oczywiście spowodować chęć usunięcia z serwisu niektórych treści, a nawet całego profilu.  Z drugiej strony, korzystanie przez użytkownika z serwisu po wprowadzeniu zmian jest równoznaczne z akceptacją zmienionych warunków. Nawet jednak usunięcie całego profilu w wielu przypadkach nie spowoduje wygaśnięcia powyższej licencji Facebooka na korzystanie z opublikowanych w serwisie treści. Licencja ta wygasa bowiem wraz z usunięciem przez użytkownika treści objętych prawami własności intelektualnej lub konta, o ile treści te nie zostały udostępnione innym osobom, które ich nie usunęły.  Jeśli zatem opublikowane w serwisie treści zostały powielone przez innych użytkowników, licencja będzie trwała dopóki nie zostaną one usunięte przez wszystkich takich użytkowników.  Łatwo zatem zauważyć, że publikując treści w serwisie w praktyce tracimy kontrolę nad ich wykorzystaniem przez inne osoby, co jednak również uzasadnione jest istotą działania serwisu oraz potrzebą ochrony samego serwisu oraz innych jego użytkowników przed roszczeniami. Sprawy komplikują się dodatkowo, jeśli użytkownik korzysta z funkcjonujących w serwisie Facebook aplikacji osób trzecich.  Z reguły w takim przypadku zawiera on dodatkowe umowy dotyczące korzystania z takich aplikacji, które zwykle zawierają własne postanowienia dotyczące treści chronionych prawem autorskim oraz zasady wykorzystania danych, o czym należy pamiętać.

Czego dotyczyły ostatnie zmiany?

Nagłe zbiorowe wzmożenie troski użytkowników o własne prawa autorskie oraz ochronę prywatności danych wprowadzanych na stronach Facebooka może dziwić, ponieważ ogłoszone w listopadzie 2012 roku zmiany w dokumentacji regulaminowej serwisu w ogóle nie dotyczyły ani praw autorskich, ani ochrony prywatności danych.  Ich istota sprowadza się do czerech kwestii:

▪       wyłączenia możliwości głosowania przez użytkowników nad przyszłymi zmianami w strukturze zarządzania serwisem i zastąpienie go nowymi metodami wymiany opinii i informacji pomiędzy serwisem a użytkownikami;

▪       wprowadzenia możliwości wymiany treści z serwisami powiązanymi z Facebookiem, typu Instagram, Facebook Ireland, and Facebook Payments;

▪       zmiany sposobu kontrolowania przez użytkowników tego, kto może do nich przesyłać wiadomości;

▪       wyjaśnienia użytkownikom, że niektóre dotyczące ich materiały, które zostały opublikowane w serwisie przez osoby trzecie nie mogą być jednostronnie usunięte lub ukryte.

Szczególną uwagę zwróciło usunięcie z Regulaminu trybu wprowadzenia zmian w Regulaminie poprzez głosowanie użytkowników.  Do takiego głosowania dochodziło, jeśli propozycja zmiany, opublikowana na stronie zarządzania serwisem  (Facebook Site Governance), spotkała się z komentarzami co najmniej 7.000 użytkowników.  Wynik głosowania był natomiast wiążący, jeśli wzięło w nim udział co najmniej 30% aktywnych użytkowników serwisu (obecnie ponad 300 milionów osób).  Zgodnie natomiast z nowymi zasadami, o planowanych zmianach Regulaminu użytkownicy mają być powiadamiani na siedem dni przed ich planowanym wprowadzeniem i otrzymają możliwość przekazania opinii na ich temat (z wyjątkiem zmian umotywowanych względami prawnymi lub administracyjnymi albo potrzebą skorygowania błędnej informacji).  Opinie te pozostaną niewiążące dla serwisu, co oznacza, że mogą być wzięte pod uwagę, ale nie muszą.  Aktualna pozostaje zasada, że korzystanie z serwisu po dacie wprowadzenia zmian uznawane jest za równoznaczne z akceptacją zmienionych warunków.

Niektórzy użytkownicy odebrali powyższą zmianę jako uszczuplenie własnych praw i niewątpliwie mieli w tym pewną rację.  Można przecież argumentować, że wprowadzenie nowego trybu zmian Regulaminu może ułatwić Facebookowi wprowadzenie niekorzystnych dla użytkowników zmian w przyszłości.  Z drugiej strony wątpliwe jest, czy istniejące dotychczas prawo do głosowania miało jakikolwiek wymiar praktyczny.  Przedstawiciele serwisu wyjaśniali, że tryb przewidujący głosowanie powstał w roku 2009, gdy liczba użytkowników Facebooka nie przekraczała 200 milionów i jest on w chwili obecnej zupełnie martwy.  W sytuacji, gdy liczba użytkowników serwisu przekroczyła 1 miliard osób szanse na udział w głosowaniu 1/3 z nich są, zdaniem przedstawicieli serwisu, iluzoryczne, co każe zastanowić się nad bardziej adekwatnymi metodami zarządzania serwisem, w tym również zrewidować tryb zmiany Regulaminu.

Użytkowniku, bądź czujny

Jak była o tym mowa, omawiane zmiany w Regulaminach Facebooka nie dotyczyły zasad korzystania z danych lub utworów zamieszczanych przez użytkowników w serwisie, które pozostały niezmienione i wiążące dla użytkowników bez względu na to, czy opublikowali oni opisane na wstępie oświadczenia, czy też nie.

Nie oznacza to jednak, że należy tracić czujność.  Przekonuje o tym niedawny przykład powiązanego z Facebookiem serwisu fotograficznego Instagram, który ogłosił w grudniu 2012 roku zmiany w swoich Warunkach Użytkowania oraz Polityce Prywatności.  Zmiany te zostały odczytane przez użytkowników jako zamiar pozbawienia ich praw do fotografii umieszczanych w serwisie oraz jako zgodę na swobodne czerpanie korzyści przez Instagram z przekazywania tych zdjęć osobom trzecim dla celów reklamowych, bez konieczności zawiadomienia autora i bez wynagrodzenia dla niego.  Doprowadziło to masowych zapowiedzi usuwania kont przez użytkowników serwisu, a w efekcie także do publikacji oświadczenia władz serwisu, w którym zapewniali, że ich rzeczywiste intencje zostały niewłaściwie zinterpretowane i zapowiedzieli usunięcie części „niejasnych” sformułowań ze zmienionych regulaminów.  Oświadczenie to, co dziwne, uspokoiło większość użytkowników, choć część wątpliwości co do nowej treści regulaminów pozostała w istocie aktualna.  W międzyczasie jednak przeciwko serwisowi został wniesiony do sądu w San Francisco pozew zbiorowy związany z tą sprawą, zaś konkurencyjny serwis Flickr firmy Yahoo przeprowadził kampanię marketingową obliczoną na przejęcie możliwie jak największej liczby odchodzących z Instagramu użytkowników.

Po usunięciu trybu przewidującego głosowanie Facebook może teraz nieco łatwiej wprowadzać zmiany do swoich regulaminów.  To jak będzie z tego ułatwienia korzystał zależy w istotnym stopniu od samych użytkowników, a ściśle mówiąc od ich spodziewanej reakcji na próby jego nadużywania.  Na szczęście zmiany w politykach serwisów społecznościowych są pod ciągłą obserwacją użytkowników, którzy gotowi są w razie potrzeby bić na alarm.  Przypadek Instagramu uczy, że żaden – nawet największy serwis społecznościowy – nie może sobie pozwolić na klęski wizerunkowe i masowy odpływ użytkowników.

(współpraca Maciej Rzepka)


3

Gracjan Pietras

Autor jest adwokatem i wspólnikiem w kancelarii „Doktór Jerszyński Pietras” w Warszawie. www.djp.pl


  • Leesiuu

    W skrócie:
    Nie zgadzasz się z czymś na fejsie – usuń konto; )

    • Marucins

      w sumie to już za późno.

  • Moim zdaniem posiadanie konta na Facebooku nie jest takim problem. Po prostu jak nie chcesz czegoś powiedzieć, pokazać to nie umieszczasz tego na ścianie i tyle. A jeśli chodzi o rozsyłanie danych czy statystyki to i tak tyczy się to masy ludzi a nie pojedyńczej osoby także nie widzę w tym jakiegoś problemu.
    Obecnie nie tylko dane wrzucone na facebook ale też gdzie indziej od razu się rozprzestrzeniają, więc tak naprawdę jak nie chcesz być w „statystyce” to nie korzystaj z internetu.

Jeśli chcesz wesprzeć redakcję iMagazine, podoba Ci się nasza praca, to zapraszamy do iMag Weekly

dołącz

W archiwum iMag Weekly znajdziecie ponad 500 felietonów, artykułów, recenzji, opisów, przepisów oraz relacji z podróży – w sumie do przeczytania jest ponad 500 tysięcy słów. Wykupienie dostępu do niego jest „dożywotnie” (czyli tak długo jak będzie funkcjonował iMagazine) i wystarczy to zrobić raz. Nasz tygodnik był wydawany do dnia 27/01/2017.

Osoby, które miały wykupioną jakąkolwiek subskrypcję otrzymały pełny dostęp do archiwum.