W strumieniu

06/05/2013, 08:32 · · · 3

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2013

Jeśli ktoś daje nam kolejną możliwość nie okradania, a wspomagania artystów, i to wszystko w tak przystępnej dla nas cenie, to nie pozostaje nam nic innego, jak skorzystanie z tej sposobności.

Mimo że jestem młody – a przynajmniej tak mi się wydaje – bardzo dobrze pamiętam czasy Stadionu Dziesięciolecia, gdzie kasety i płyty z piracką muzyką były czymś tak normalnym, jak ryby w hodowlanym stawie. Setki prowizorycznych stoisk, na których leżały miliardy godzin nielegalnej muzyki, sprzedawanej jak zwykłe skarpetki. Wszystko na luzie, bez stresu, i ani strona kupująca ani sprzedająca nie myślały o sobie jak o „złodziejach”. Muzyka legalna była czymś tak abstrakcyjnym, jak pełne sklepowe półki w czasach PRL-u. Później świat dał nam dużo potężniejszą broń, niż „Jarmark Europa”. Dał nam Internet. Z jednej strony, pomaga on artystom w promowaniu się na całym świecie. Z drugiej jednak, jest chyba jak strzał w piętę. Dzięki Internetowi piractwo stało się potężne, jak nigdy wcześniej. Jednak najważniejszą rzeczą, jaką dał nam Internet, jest wirtualny świat muzyki i dostęp do absolutnie wszystkiego, co tylko chcemy usłyszeć – czyli dla milionów ludzi – coś niewiarygodnie cudownego.

Przecież nie każdy chce być kolekcjonerem płyt, a swoje miejsce na domowych półkach woli np. wypełniać książkami. Na początku były to wirtualne sklepy, takie jak iTunes Store, gdzie muzykę możemy zakupić w formie cyfrowej i przechowywać na swoich urządzeniach. Nam Polakom na polską wersję sklepu przyszło czekać długo, no dobra bardzo długo, ale w końcu 29 września 2011 roku i my mogliśmy cieszyć się tym świetnym tworem Apple.

Muzyka z powietrza…

iTunes

Na polski rynek, który niewątpliwie jest smakowitym kąskiem, uderzają teraz serwisy muzyki streamowanej z powietrza. Główną różnicą pomiędzy tymi serwisami a wspomnianym wcześniej iTunes Store, jest to, że nie kupujemy w nich muzyki, a tylko miesięczny abonament do biblioteki, jaką udostępniają. Trzeba od razu napisać, że w powietrzu pachnie rewolucją, ponieważ rozwiązania, jakie proponują nam te serwisy są bardzo ciekawe, ale czy dla wszystkich? Odpowiedzią na to pytanie zajmę się trochę później. Teraz przedstawię trzech konkurentów, którzy wprowadzili się już do naszego kraju.

Jako pierwszy na nasz rynek zawitał francuski Deezer, łącząc się z siecią Orange. Później zaatakowali Norwedzy ze swoją aplikacją WiMP, połączoną z Play, na końcu szwedzki Spotify. Jeśli chodzi o sieć, z którą ostatni klient miałby współpracować, to w chwili przygotowywania tego tekstu nie ma oficjalnych wiadomości. Wszystko wskazuje jednak oczywiście na T-Mobile.

Zacna cena

wimp

Pozwólcie, że nie będę się rozpisywał o szczegółach abonamentów każdego z wyżej wymienionych konkurentów. Skrócę to do jednej ceny za „full” opcję.

Ta cena mocno zaskakuje, w porównaniu do naszych wszystkich sąsiadów, gdzie serwisy są dostępne. Umówmy się, że cena 19,90 zł za miesięczny dostęp do przeogromnej wirtualnej szafy grającej, to delikatnie mówiąc zacna oferta. Mowa tu o bazie przynajmniej 20 milionów utworów, bo cała trójka, goszcząca już w Polsce, taką właśnie ilością może się pochwalić. Są to zarówno starsze utwory, jak i najświeższe nowości, a nawet pre-ordery. Więc, jak widać, jest z czego wybierać, a żeby to podkreślić dodam, że np. Spotify chwali się informacją o codziennym dodawaniu około 20 tysięcy kolejnych nagrań. Deezer z kolei mówi o bazie 26 milionów użytkowników i o przeszło 2000 umów z wytwórniami i firmami zajmującymi się prawami autorskimi.

Chyba nic więcej w tej kwestii nie muszę dodawać. Skala przedsięwzięcia – bez dwóch zdań – jest olbrzymia. Czegoś takiego nie da się zlekceważyć. Najlepiej oczywiście od razu zdecydować się na wspomnianą wcześniej pełną opcję, z której możemy korzystać na każdym z naszych urządzeń, bez reklam i ograniczeń.

Za darmoszkę

spotify

U każdego z trójcy można posiadać jednak i darmowe konto. Również i tutaj różnice nie są zbyt duże. Zacznę od Deezer, który na początku za darmo oferował tylko stacje radiowe. Konkurencja sprawiła jednak, że uruchomił usługę Freemium, w której przez pół roku można korzystać ze wszystkiego, ale tylko na Pecetach i Macach. Możliwość dostępu do całych zasobów za darmo na PC i MAC posiada również WiMP, ale ten wprowadził limit czasu odtwarzania, oraz przerywniki w postaci reklam. Spotify zrobiło podobnie, czyli daje nam wszystko na PC i MAC, a tu jedynym ograniczeniem są 3 minuty reklamy w godzinie i gorsza jakość odtwarzanej muzyki, ale akurat ten minus występuje u każdego z dostawców.

Kolejną sprawą są okresy darmowe, w których możemy popróbować dany serwis. WiMP i Spotify mogą pochwalić się 30-dniowym dostępem, a Deezer 15- dniowym. Cała trójca jest generalnie bardzo podobna, a karty w tej grze mogą rozdawać sieci komórkowe. To, w jakiej sieci mamy usługi, może mieć bardzo duży wpływ na wybór swojego dostawcy streamowanej muzyki.

Plusy i minusy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zacznę od WiMP-a, który użytkownikom sieci Play – przez minimum 12 miesięcy – podarował transfer danych bez żadnych dodatkowych kosztów. WiMP, bardziej niż inni (przynajmniej na razie), zadbał o nas, czyli Polaków. Stworzył jego polską redakcję, dzięki czemu mamy sporo polskich tekstów i najważniejsze, największą spośród wymienionych ilość polskiej muzyki.

Deezer w Orange, w taryfach Pelikan II 150 i 225, jest już wliczony w cenę abonamentu. Nie wiem, czy możliwość dostępu do serwisu za pomocą przeglądarki traktować na plus, ponieważ to jedyna możliwość dostępu na desktopie.

Na koniec, prezentujemy najmniej znany u nas, bo najświeższy – Spotify. Nie ma jeszcze jego oferty z w kooperacji z którąś z sieci (a to właśnie na tę ofertę najbardziej czekam), ponieważ prawdopodobnie będzie dotyczyła mojego dostawcy, czyli T-Mobile.

Funkcja radia w Spotify, to dla mnie wynalazek na miarę koła. Aplikacja podrzuca nam losowe kawałki, powiedzmy z danego gatunku muzycznego, a my klikamy palec do góry, bądź do dołu. Niby nic nadzwyczajnego, jednak w moim przypadku rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania – numery, które dostawałem, w większości okazywały się bardziej, niż zadawalające. Kolejną super sprawą są dodatkowe aplikacje, które możemy dodawać wedle upodobań. Są tam takie perełki jak: Billboard Top Charts, czy Rolling Stone Recommends. Na pewno każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Spotify ma też największą możliwość zarządzania jakością muzyki na każdym z używanych urządzeń. Jego minusem jest najmniejsze powiązanie z Polską, ale to na pewno niebawem się zmieni. [przyp. red. – funkcja radia dostępna jest już również od kilku dni w WiMPie]

Tyle w kwestii porównań. Jak zawsze – czas pokaże, który z dostawców najlepiej poradzi sobie w Polsce. A może fakt, że każdy jest powiązany z jakimś dostawcą usług komórkowych, pozwoli przetrwać wszystkim. Czas zająć się zadanym wcześniej pytaniem…

Czy dla wszystkich to świetne rozwiązanie?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przecież płacimy za coś, czego de facto nie mamy, a nikt z nas nie lubi tak wydawać kasy, prawda?

Gdy płacimy za albumy w iTunes Store, ta muzyka jest nasza. A przynajmniej możemy z nią zrobić dużo więcej. Możemy nagrać płytę do samochodu, możemy zrobić komuś prezent i podarować ją w różnej formie, czy też jednym ruchem ręki wrzucić ją do naszego małego iPoda i udać się na siłownię.

Kolejną kwestią jest transfer internetowy, z czym w Polsce nie jest jeszcze tak kolorowo, jak na zachodzie. Oczywiście, w większości systemów mamy możliwość przerzucenia muzyki do trybu offline, jednak to nie jest wygodne i dostęp do muzyki zmniejsza się nam do stanu, który nie jest zadawalający.

Co z jakością muzyki?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec jeszcze jedno pytanie. Co z jakością muzyki? Przecież dla wielu ludzi, to bardzo ważny czynnik. Dla nich w grę wchodzą tylko konta premium, gdzie ta jakość jest najwyższa. WiMP, Deezer i Spotify na swoich pełnych kontach posiadają pliki 320 kbit/s AAC+ i w tym przypadku jakość jest naprawdę niezła, chociaż według mnie, iTunes Store dysponuje trochę lepszą, ale to może być subiektywne odczucie, bo różnice są niewielkie. Dodatkowo w WiMPie, niektóre albumy mamy dostępne w bezstratnym formacie FLAC [dodane]. Pytań jest tak samo dużo, jak i niewiadomych, ale odpowiedź nie jest taka trudna, jakby się mogło wydawać.

Taka oferta jest tylko kolejną z możliwości i z niczego nie musimy rezygnować. Niech iTunes Store zostanie naszym sklepem, gdzie kupujemy sobie albumy, na których najbardziej nam zależy, a serwisy streamingowe niech wypełnią luki, które posiada sam sklep. Mamy w nich świetne playlisty, tworzone pod dosłownie każdą okazję, czy też pod każdy możliwy gatunek muzyczny. Szczerze mówiąc, playlisty – oprócz radia w Spotify – to chyba najfajniejsza funkcja tych trzech wspomnianych usługodawców.

Żyjemy w lepszych czasach, w czasach nieograniczonych możliwości i serwisy muzyki streamowanej zdecydowanie pomogą w odwiecznej walce z piractwem. Jeśli ktoś daje nam kolejną możliwość nie okradania, a wspomagania artystów i to wszystko w tak przystępnej dla nas cenie, to nie pozostaje nam nic innego skorzystać ze sposobności. Kto wie, może to początek końca nielegalnej muzyki. Na pewno, jesteśmy na dobrej drodze.



3