iMagazine

Co można zrobić z ebookiem? Cz. 1

25/08/2013, 10:52 · · · 3

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2013

Tradycyjną papierową książkę możemy „pożyczyć” znajomemu do przeczytania lub odsprzedać.  Czy tak samo jest z ebookami?  Czy możemy kopiować ebooki i ile kopii ebooka możemy sporządzić?  Czy można umieszczać ebooki w publicznych serwisach służących do  wymiany treści?  Czy można dzielić się ulubionymi cytatami z ebooków w sieciach społecznościowych?  Czy konwertowanie ebooków z jednego formatu do drugiego jest legalne?  Wokół odpowiedzi na te i inne podobne pytania narosło w Internecie sporo nieporozumień, które spróbujemy wyjaśnić.

Kupując w sklepie internetowym chronionego prawem autorskim ebooka słusznie zakładamy, że możemy go zapisać i przechowywać w pamięci własnego urządzenia, a także – rzecz jasna – na tym urządzeniu przeczytać.  Bez tego minimum uprawnień kupowanie ebooków nie miałoby żadnego sensu.  Jest jasne jednak, że w praktyce korzystanie z ebooków przez użytkowników bardzo rzadko mieści się w tak wąskich ramach.

Przed przystąpieniem do odpowiedzi na poszczególne pytania należy wskazać, iż zakres naszych uprawnień do korzystania z zakupionego ebooka może wynikać dwóch źródeł, tj. umowy ze sprzedawcą oraz z przepisów prawa.

Umowa ze sprzedawcą przybiera tradycyjnie formę regulaminu, który musimy zaakceptować, aby sfinalizować zakup w danym sklepie.  Postanowienia regulaminów, które określają zakres dopuszczalnego korzystania z ebooka są niczym innym jak udzieloną nam licencją na korzystanie z książki i są dla nas zasadniczo wiążące.

Jeśli chodzi o przepisy prawa – w grę wchodzą przede wszystkim przypisy o dozwolonym użytku chronionych utworów, które przewidują szereg tzw. licencji ustawowych, które wyznaczają zakres prawa do korzystania z utworów bez względu na zgodę osób uprawnionych z tytułu praw autorskich.  Pewne znaczenie – choć trzeba sobie zdawać sprawę z istniejących w tym zakresie kontrowersji – może mieć też instytucja tzw. wyczerpania prawa autorskiego, o której będzie mowa w drugiej części artykułu.

Czy można kopiować ebooki?

W praktyce użytkownicy wielokrotnie kopiują i przenoszą zakupione pliki ebooków na różne wykorzystywane przez siebie urządzenia.  Książka ląduje zatem na Kindle, a jej kopia na iPadzie i iPhonie.  Może przydać się jeszcze dodatkowa kopia w „chmurze amazona” lub dropboksie.  Wszystko po to, aby nasza treść była zawsze pod ręką.  W ten sposób z jednej zakupionej kopii pliku powstają cztery albo pięć, znajdujących się fizycznie w różnych lokalizacjach.

Działania tego rodzaju są legalne jeśli służą osobistemu użytkowi nabywcy ebooka. 

Istotną rolę pełnią tu przepisy o dozwolonym użytku osobistych utworów.  Zezwalają one na nieodpłatne korzystanie z już rozpowszechnionego utworu bez zgody twórcy dla potrzeb osobistych.  W tym zakresie nie będzie się jednak mieścić korzystanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, w tym w szczególności dla potrzeb działalności gospodarczej lub zawodowej.  Przepisy o dozwolonym użytku osobistym nie wprowadzają wyraźnych ograniczeń co do dopuszczalnej liczby kopii utworu sporządzonych na własny użytek.  Pewną wskazówką może być to, że dozwolony użytek osobisty nie powinien naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.  Można jednak sądzić, że sporządzenie dla własnej wygody kilku lub nawet kilkunastu kopii utworu będzie dopuszczalne, jeśli tylko cel korzystania pozostanie osobisty i uzasadniony własnymi potrzebami.

Również sami sprzedawcy wydają się pogodzeni z tym, że swobodny dostęp nabywców do zakupionych treści jest dziś standardem, którego nie warto zwalczać.  Żyjemy w epoce cloud computing a większość sprzedawców przekonała się, że chmura jest dziś w dużo większym stopniu szansą niż zagrożeniem.  Wiedzą oni, że nabywcy chcą mieć swobodny dostęp do kupionych przez siebie treści z dowolnego miejsca na Ziemi i korzystać z nich za pomocą dowolnych urządzeń.  I zwykle im to umożliwiają.  Dlatego regulaminy sklepów internetowych najczęściej wprost dopuszczają swobodne przenoszenie ebooków pomiędzy własnymi urządzeniami nabywcy, w niektórych przypadkach limitując liczbę tych urządzeń (np. nie więcej niż 5 w tym samym czasie), a w niektórych nie.  Trzeba zaznaczyć jednak, że regulaminy sklepów również zwykle wyłączają wprost korzystanie z ebooka, a zatem także jego kopiowanie, jeśli ma ono na celu osiągnięcie korzyści majątkowych.  W niektórych przypadkach pojawiają się również ograniczenia terytorialne, np. plik może być pobrany wyłącznie na urządzenie znajdujące się na terytorium Polski.

Czy można przekazać ebooka osobie trzeciej?

Przekazywanie ebooków innym osobom może być w praktyce różnie rozumiane.  Dobrze jest zatem precyzyjnie opisać o jakich zjawiskach mówimy.

Po pierwsze może chodzić o użyczenie innej osobie urządzenia wraz z zapisanym na nim ebookiem.  Przykładowo udostępniamy własny e-czytnik dziecku lub małżonkowi po to, aby umożliwić im przeczytanie zapisanego na nim ebooka.  Taka sytuacja przypomina tradycyjne użyczenie komuś książki ponieważ nie wiąże się z kopiowaniem pliku.

Działania tego rodzaju należy uznać za dopuszczalne w takim samym zakresie, jak dopuszczalne jest użyczanie książek papierowych, czyli w zakresie wytyczonym przez przepisy o tzw. dozwolonym użytku osobistym

Oznacza to, że ebooka możemy  ten sposób udostępniać w kręgu osób pozostających w związku osobistym, czyli mówiąc w pewnym uproszczeniu rodzinie oraz znajomym.

Po drugie przekazanie ebooka innej osobie może też polegać na jego skopiowaniu i przesłaniu albo udostępnieniu kopii tej osobie.

Wyobraźmy sobie, że po kupieniu ebooka w sklepie zapisujemy go nie tylko na własnym urządzeniu, ale także np. na urządzeniu małżonka, a dodatkowo wysyłamy plik e-mailem do przyjaciela, który sam zapisuje otrzymaną kopię na swoim urządzeniu.  Czy są to działania legalne?  W moim przekonaniu tak, pod warunkiem, że nie wykraczają poza wspomniany wcześniej krąg osób pozostających w związku osobistym. 

Skopiowanie pliku ebooka i udostępnienie do członkowi rodziny lub przyjacielowi można porównać do stworzenia dla takich osób kopii kupionej w sklepie płyty muzycznej.  Ta ostatnia sytuacja jest właśnie typowym przykładem działania w ramach dozwolonego użytku osobistego.

Opowiadając się za powyższym poglądem poczynię jednak małe zastrzeżenie.  Dozwolony użytek osobisty utworów jest zgodnie z prawem ograniczony jest do pojedynczych egzemplarzy (!) utworów.  Należy mieć świadomość, iż w literaturze prawa dominuje obecnie konserwatywny pogląd, iż egzemplarzem utworu jest wyłącznie utwór zapisany na materialnym nośniku, np. papierze, płycie CD, płycie DVD itp.  Według tych poglądów nie jest egzemplarzem utworu jego kopia elektroniczna, zakupiona online i ściągnięta bezpośrednio na nasz twardy dysk.  Tym samym kopie ebooków, zakupione i ściągnięte przez Internet nie są egzemplarzami w powyższym rozumieniu, co teoretycznie otwiera możliwość argumentacji, iż do tak nabytych ebooków nie stosuje się dobrodziejstw wynikających z przepisów o dozwolonym użytku osobistym.  (Kwestia ta jest jeszcze bardziej widoczna na gruncie odsprzedaży ebooków i wyczerpania prawa autorskiego, o czym będzie mowa w następnej części tego artykułu.)  Moim zdaniem trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla wyłączenia stosowania przepisów o dozwolonym użytku osobistym do ebooków kupowanych przez Internet.  Instytucja dozwolonego użytku osobistego stanowi przejaw pogodzenia się ustawodawcy z tym, że korzystanie z utworów w gronie osób bliskich nie daje się skutecznie ograniczać zasadami prawa autorskiego. Skopiowanie zakupionej przez Internet książki np. dla małżonka, czy dziecka, wydaje się doskonale realizować cele tej instytucji.  Te przykłady stanowią moim zdaniem silny argument za potrzebą odejścia od konserwatywnego rozumienia pojęcia „egzemplarz utworu” i rozciągnięcie go również na kopie elektroniczne utworów nabywane i ściągane przez Internet (na gruncie ochrony programów komputerowych pojawiło się już orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które wyraźnie idzie w tym kierunku).

Niewątpliwie poza zakresem dozwolonego użytku osobistego będzie pozostawało udostępnianie zakupionego ebooka osobom spoza kręgu osób pozostających w stosunku osobistym.  Naruszeniem prawa autorskiego będzie zatem co do zasady udostępnienie pliku w Internecie w taki sposób, aby był on dostępny dla nieograniczonej liczby odbiorców lub choćby ograniczonej liczby odbiorców, jeśli są wśród nich osoby spoza ww. kręgu rodzinno-towarzyskiego.  Typowym przykładem takiego naruszenia jest umieszczanie ebooków w otwartych serwisach wymiany plików lub na jakichkolwiek innych na publicznie dostępnych serwerach, a także bezpośrednia wymiana plików z nieznajomymi osobami (np. za pomocą technologii torrent).

Sformułowanie „krąg osób pozostających w stosunku osobistym” ma oczywiście charakter nieostry, co powoduje, iż w niektórych przypadkach mogą powstać wątpliwości, czy dana osoba mieści się, czy nie mieści w tak wyznaczonym kręgu.  Poza pokrewieństwem oraz powinowactwem (powinowactwo zachodzi np. między zięciem a teściem), w granicach stosunku osobistego mieścić się będą osoby pozostające w relacjach przyjacielskich, koleżeńskich lub towarzyskich.  Wątpliwości mogą pojawić się w przypadku bardzo odległego pokrewieństwa oraz tzw. znajomych znajomych. W praktyce trudno jednak wyobrazić sobie skuteczną akcję sądową przeciwko użytkownikom udostępniającym pojedyncze pliki dalekiej rodzinie lub osobom, z którymi pozostają w bardzo luźnych relacjach towarzyskich.  Dlatego wątpliwości te wydają się mieć stosunkowo niewielkie znaczenie praktyczne.

***

W drugiej części tego artykułu, która ukaże się we wrześniowym iMagazine, zastanowimy się m.in. nad tym, w jakim zakresie można publicznie cytować fragmenty ebooków (np. w serwisach społecznościowych), a także czy można kupiony ebook odsprzedać osobie trzeciej.

3

Gracjan Pietras

Autor jest adwokatem i wspólnikiem w kancelarii „Doktór Jerszyński Pietras” w Warszawie. www.djp.pl


Dodaj komentarz

Ewa Świerczewska napisał(a):

A co z zakupem książki formie elektronicznej dla firmy lub instytucji, bo właśnie nad takim przypadkiem się głowię? Potrzebujemy kupić kilka książek specjalistycznych, edukacyjnych dla naszych pracowników. Jeśli kupiłabym książkę drukowaną, sprawa byłaby prosta, książka byłaby dostępna w firmie i jeśli ktoś by jej potrzebował, mógłby skorzystać. A jak się sprawa mam właśnie z ebookami? Czy ma tu zastosowanie mówienie o kręgu osób pozostających w stosunku osobistym? Albo przeciwnie, nie mamy prawa takiego ebooka kopiować i możemy go otwierać tylko na jednym urządzeniu? Nie udało mi się niestety znaleźć na ten temat żadnych regulacji. Zdaję sobie sprawę, że są jeszcze regulaminy sklepów, ale te także odnoszą się tylko do zakupu przez osoby prywatne. Czy orientuje się Pan, jakie regulacje mają tu zastosowanie?

Marek napisał(a):

Witam,
Czy udało się znaleźć odpowiedź na pytanie dotyczące kwestii ebooków w firmie?
Mam dokładnie ten sam problem i nie mogę znaleźć odpowiedzi.
Pozdrawiam

Save the Magic Moments napisał(a):

A co w przypadku zakupu ebooka przez kilka osób, do spóły z koleżanką albo np. w kilka osób do Klubu Książki – gdzie każdy za NIego w części płaci?? Będę wdzięczna za odpowiedź!

Jeśli chcesz wesprzeć redakcję iMagazine, podoba Ci się nasza praca, to zapraszamy do iMag Weekly

dołącz

W archiwum iMag Weekly znajdziecie ponad 500 felietonów, artykułów, recenzji, opisów, przepisów oraz relacji z podróży – w sumie do przeczytania jest ponad 500 tysięcy słów. Wykupienie dostępu do niego jest „dożywotnie” (czyli tak długo jak będzie funkcjonował iMagazine) i wystarczy to zrobić raz. Nasz tygodnik był wydawany do dnia 27/01/2017.

Osoby, które miały wykupioną jakąkolwiek subskrypcję otrzymały pełny dostęp do archiwum.