Ale o co chodzi?

21/10/2014, 16:45 · · · 13

Gościnny wpis Janusza Króla (dziękujemy), jednego z uczestników naszej imprezy urodzinowej w Chwili. Publikujemy z lekkim opóźnieniem, ale warto poddać pod dyskusję.

Nie wiem, co się ludziom roi, ale dziwią mnie komentarze blogerów i dziennikarzy technologicznych po wczorajszej prezentacji Apple. Przemek Spider narzeka na nudę tej konferencji, Ewa Lalik marudzi, że nie potrafi się odnaleźć w nowej linii iPadaów, na Antywebie dość zwyczajna hejterska jazda po gigancie z Cupertino, nawet Wojtek Pietrusiewicz napisał, że czegoś mu w tej prezentacji zabrakło.

Po #Bendgate i częstym narzekaniu na design nowych iPhonów pojawił się trend krytycznego podejścia do firmy Tima Cooka. Wydziwia się na wszystko: że nic nowego, że show dla show, że nie było ani „one more thing“ ani co najmniej efektu WOW! Jednym słowem Apple się kończy albo prawie kończy.

Daremne i nieuzasadnione żale, moi drodzy. Jak to powiedział Tim Cook w swojej prezentacji: Apple ma dziś najlepszy lineup produktów w swojej historii. Wyliczmy:

  • Najatrakcyjniejsze – choć schodzące wraz z całym segmentem – iPody (świetny design, niezawodność, iTunes z milionami piosenek. Czy jest równoważny konkurent na rynku?)
  • Rewelacyjna linia prestiżowych smartfonów o znakomitym designie, ugruntowanej pozycji rynkowej, o jakiej rywale nawet nie mogą pomarzyć, z niezawodnym i wydajnym systemem iOS. Wskażcie korporację, która robi lepsze słuchawki.
  • Najbardziej poręczne tablety o wyśrubowanych parametrach, znakomitych ekranach, z setkami tysięcy aplikacji umożliwiających wykorzystanie ich na tysiące sposobów i do tysiąca zadań. Czy to samo ma Samsung, Lenovo czy Microsoft?
  • High-endowe komputery od smukłych laptopów MacBook Air, poprzez MacBooki Pro z rewelacyjnym ekranem po desktopy o szatańskiej wydajnoścj jak Mac Pro czy unikalnym ekranie 5K jak nowy iMac 27‘‘. Że kto? Lenovo?, Dell?, HP? A może Samsung?
  • Systemy operacyjne OSX Yosemity i iOS 8 współpracujące ze sobą jak jeden system, ułatwiające pracę posiadaczom jabłuszek. Za darmo!
  • Pakiety aplikacji użytkowych na OSX od arkusza kalkulacyjnego, przez tworzenie prezentacji po obróbkę zdjęć i filmów a nawet selfpublishing e-booków (iBooks Author). Za darmo! Microsoft też wam daje free? Albo Adobe?
  • I przede wszystkim ekosystem. Synchronizacja, archiwizacja i udostępnianie poprzez iCloud na różne platformy. Dostaniecie taki zakres usług na Dropboxie? Google też odda te usługi za darmo bez czytania waszych e-maili? Amazon zaproponuje Wam synchronizację wszystkiego od dokumentów poprzez zdjęcia, po muzykę, książki i aplikacje?
  • Płatności za pomocą telefonu. Czy ktoś lepiej wykorzystał technologię NFC dla bezpieczeństwa i uproszczenia płatności bezgotówkowych? Może nie zauważyłem, więc kto?
  • Nieszczęsny zegarek, którego nie ma, ale za pomocą którego można sterować prezentacją Keynote. Zobaczymy czy dotrzyma kroku powyższym produktom i uslugom i zdobędzie równoważną im pozycję rynkową. Póki co nie można też hejtować Apple, że lokuje go bliżej „apparel“ niż „technology“. To po prostu reinvent technologii ubieralnych. Apple przyjrzało się próbom Pebble, Samsunga, Sony i doszło do wniosku, że trzeba inaczej. Zobaczymy czy słuszniie.

Ze skrótowego wyliczenia wynika jedno – w każdej klasie produktów i usług, gdzie ludzie z Cupertino postanowili być obecni, są najlepsi. Taka jest brutalna prawda, drodzy malkontenci.

Ok. Chodziło wam o innowacyjność. Coś na miarę iPoda z 2001 r lub iPhone’a z 2007, prawda? Retina, miniaturyzacja i amazing już nie wystarczą. A czy ktoś z was policzył, ile lat trzeba było Steve’owi Jobsowi, aby błysnąć innowacją rewolucjonizująca rynek? Ile lat mijało między jednym a drugim „one more thing“? Które z nich było prawdziwym reinventem rynku, a które tylko magią Jobsa? Macintosh, iPod, iPhone, iPad powstwały przez ćwierćwiecze. I jeśli uważacie, że system Apple Pay nie zmienia rynku, to jesteście w błędzie. Zmiana organizacyjna wykorzystująca znaną technologię to też innowacja. W tym przypadku warta miliardy dolców w stosunkowo krótkiej perspektywie – nie słuchaliści Tima Cooka na WWDC 2014 zbyt uważnie.

To prawdziwe rozbestwienie oczekiwać od każdej prezentacji kompletnie nowego produktu, rozkładającego rynek na łopatki. A mimo to innowację są. Ekran 5K to nowość, której nie potrafiły zrobić firmy produkujące ekrany TV, monitory dla profesjonalistów obróbki video i foto. Zrobiło to Apple dla zwykłych userów [z pękatym portfelem, to prawda]. Mnóstwo czasu podczas keynote poświęcono handoff i continuity – funkcjom absulutnie unikalnym co do liczby aplikacji, których dotyczą i jakości ich działania. Dzwoniliście wcześniej z komputera przez sieć komórkową bezpośrednio na numer kliknięty na dowolnej stronie internetowej? Odbieraliście połączenia na tablecie czy laptopie, bo nie chciało się wam ruszyć z kanapy po słuchawkę? Ja już tak i dla mnie to bomba. To zmienia mój sposób funkcjonowania (@morid1n, mój Pedometer++ aż się zaczerwienił z wściekłości za te słowa)!

Więcej cierpliwości. Zobaczymy, co w ciągu kilku miesięcy zmienią Apple Pay i Apple Watch, co w dziedzinie obrazu zmieni iMac z Retiną 5K. I nie zapominajmy o HealthKit, HomeKit, Metal iSwift, bo to prawdziwe innowacje technologiczne. Jestem pewien, że wprowadzone przez Apple w 2014 r. rynkowe nowości przy wykorzystaniu znanych i udoskonalonych urządzeń sporo zmienią w naszym życiu. Kiedy będzie można monitorować stan zdrowia wspólnie z lekarzem [odpowiedzialnie], zarządzać zdalnie lodówką i piecem co w domu [powszechnie] przy pomocy iPada, iPhone’a czy laptopa, co powie Przemek „Spider“ Pająk, który twierdzi, że Google więcej powiedziało w kilku komunikatach prasowych prezentując nowe Nexusy niż Apple podczas całej konferencji? Gdzie się wtedy schowa? Więcej cierpliwości.

Ps.

Nie jeżdżę do Drezna po najnowsze gadżety, mimo że używam całego ekosystemu OSX – iOS – iCloud na wszystkich typach urządzeń Apple [desktop, laptop, telefon, tablet, odtwarzacz mp3 – prawda, że ładnie brzmią te nazwy iGratów?]. I wy, komentatorzy, nie bądźcie wyłącznie gadżeciarzami, doceńcie użyteczność. To właśnie cenią miliony użytkowników sprzętów Apple. Ten iPad cieńszy od ołówka to tylko chwyt marketingowy, jego prawdziwą wartością jest ponad sześćset tysięcy aplikacji. Pamiętacie, że powstały one wbrew Jobsowi? Że długo go do aplikacji pisanych przez zewnętrznych deweloperów przekonywano? No właśnie. W tym przypadku geniusz nie miał racji. Może i wy jej nie macie?



13

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada