iMagazine

Recenzja Bang & Olufsen H2

02/03/2015, 08:00 · · · 5

Prześladują mnie ostatnio słuchawki nauszne, otwarte. Najlepiej i najprościej nazwać je po prostu „on-ear”.

Trudno znaleźć polski, prosty synonim tego anglojęzycznego zwrotu, bo prostolinijne tłumaczenie „na ucho” raczej nie mówi nam za dużo. On-ear to słuchawki przenośne, ale nauszne, które są zdecydowanie mniejsze od słuchawek zamkniętych, domowych i sprawdzają się świetnie w podróży. Jak bardzo przydałby się polski, krótki zwrot, który idealnie odzwierciedliłby konstrukcję takich właśnie słuchawek. Tym bardziej, że producenci w ostatnich czasach zwariowali na punkcie słuchawek on-ear. Trudno już znaleźć firmę, która nie miałaby takiej konstrukcji w swojej ofercie. W ostatnich numerach iMagazine opisałem pewnie jakieś trzy i pół miliona słuchawek on-ear. Być może pomyliłem się o jakieś sześć sztuk, ale żarty na bok, mówię serio, jestem prześladowany przez słuchawki typu on-ear! Nawet znalazłem już odpowiedź, dlaczego tak się właśnie dzieje. Otóż napisałem kiedyś, że nie lubię słuchawek o takiej konstrukcji i najwidoczniej redaktorzy naczelni w postaci Dominika i Norberta przeczytali ten tekst. Wydaje mi się, że robią wszystko, żebym zmienił zdanie i teraz, gdy tylko do naszej redakcji trafiają jakieś słuchawki on-ear, to z miejsca przypisywane są mnie. Problem w tym, że ja już dawno przekonałem się do takiej konstrukcji i chłopaki nie robią mi wcale na złość. Tym bardziej, gdy dostaję do testu produkt firmy Bang & Olufsen!

Bang_Olufsen_BeoPlay_H2_headphones

Model H2 duńskiego producenta to krok o długości miliarda kilometrów w stronę młodszych klientów. Najstarsi Indianie mówią o tym, że podobno dotychczas klientów Bang & Olufsen do 25 roku życia było 37. Oczywiście żartuję, jednak coś w tym jest, bo ewidentnie B&O kojarzony jest z klasą klienta starszego, o zasobnym portfelu. Takich osób na pewno nie spotkacie w autobusie miejskim, a model H2 wręcz idealnie do takiego miejsca pasuje. Stworzony jest do użytku na zewnątrz i przyglądajcie się dobrze, bo już niedługo H2 mogą zagościć w co drugiej linii komunikacji miejskiej.

Sam sposób, w jaki H2 są reklamowe na stronie producenta, mówi sam za siebie. Nowoczesne wzornictwo i szeroka gama kolorów oferowanych przez producenta to jednoznaczny znak dla młodych i aktywnych odbiorców.

Bang_Olufsen_BeoPlay_H2_headphones6

Gdy otworzyłem pudełko, moim oczom ukazał się napis: „Designed by Jakob Wagner”. To może oznaczać tylko prostotę i piękno. Nic innego z rąk tego duńskiego dizajnera nie wychodzi. H2 wyglądają do przesady minimalistycznie – słuchawki w czystej formie, bez absolutnie żadnych niepotrzebnych rozwiązań. Stelaż w całości wykonany jest z wysokiej jakości kompozytów, które mogą przypominać zwykły plastik. Jednak czuć w nim solidność, a jego waga jest całkowicie znikoma. Solidna konstrukcja dopieszczona jest wstawkami z fajnego materiału, który dopełnił pałąk oraz zewnętrzną cześć nauszników. Ten właśnie materiał możemy wybrać w różnych kolorach, co nadaje indywidualności zakupionej parze słuchawek. Sam dobór kolorów jest idealny, typowe skandynawskie podejście do tematu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś nie będzie w stanie wybrać dla siebie idealnego zestawienia.

Bang_Olufsen_BeoPlay_H2_headphones4

Największym zaskoczeniem ze strony modelu H2 była dla mnie wygoda, którą − muszę przyznać − nie od razu doceniłem. Wszystko za sprawą sztywnego pałąka, który w pierwszym kontakcie wydaje się równie miły co urzędnik, który musi nas obsługiwać 10 minut po godzinach pracy. Jest bardzo sztywny i mocno uciska naszą głowę. Wszystko jednak zmienia się po 20 minutach użytkowania, nagle okazuje się, że ten sam urzędnik jest najmilszą osobą, z jaką kiedykolwiek przyszło nam obcować. Konstrukcja modelu H2 potrzebuje czasu, żeby idealnie dopasować się do naszej głowy. Dodając do tego bardzo delikatną skórą nauszników, okazuje się, że B&O H2 stały się moimi najwygodniejszymi słuchawkami typu on-ear, a taki zaszczyt nie spotyka byle jakich słuchawek. Najlepsze jest to, że nawet przy długim słuchaniu nie ma mowy o poceniu się ucha, a dosyć często mam z tym problem. Cała sytuacja z wygodą modelu H2 przypomina mi tę z kawału, w którym kelner pyta klienta:

– I jak smakuje szanownemu panu nasz chłodnik? –
– Szczerze mówiąc, to dupy nie urywa. –
– Cierpliwości. –

Do wygody możemy dodać jeszcze wypinany przewód z regulacją głośności i mikrofonem, ale w tym miejscu mały minus, którego nie powinno być. Jeśli mamy wypinany przewód, to naprawdę fajnie by było wybrać słuchawkę, do której go podłączamy. Szkoda, że B&O nie pokusił się o rozwiązanie z wyższego modelu H6, gdzie możemy dublować słuchawki, podłączając je do siebie. Ale jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze i chyba tyle w temacie.

Bang_Olufsen_BeoPlay_H2_headphones3

Przejdźmy do dźwięku, bo ten również łapie się w tym miliardzie kilometrów, przybliżających B&O do młodych potencjalnych klientów. Model H2 nie gra tak, jak grają słuchawki duńskiego producenta, przez które wcześniej miałem przyjemność słuchać. Postawiłbym się raczej pomiędzy staruszkiem a gimnazjalistą, bo w słuchawkach, oprócz bijącego ciepła, cenię sobie również dobry bas ze średnimi częstotliwościami. Mam wrażenie, że Bang & Olufsen zrobił najbardziej elastyczną konstrukcję w swojej historii. Model H2 potrafi niezwykle dostosować się do użytkownika, a − co za tym idzie – do muzyki, jakiej słuchamy. Ma wiele cech wcześniejszych modeli, gdzie możemy cieszyć się wyrazistym wokalem dzięki wysuniętemu na pierwszy plan środkowi, ale nie zamyka się tylko w takim profilu. Kiedy podkręcimy potencjometr, nie brakuje mocy na dole i pierwszy raz słuchawki B&O potrafią tak mocno przyłożyć soczystym i mocnym basem, co mnie najbardziej zaskoczyło. Czuć, że całość została trochę podbita, ale z drugiej strony jest to takie fajne oszukaństwo, którego czasami brakowało w słuchawkach Banga. Moim idealnym zestawem, przez ostatnie kilkanaście dni, jest iPhone z WiMP Hi-Fi podłączony do wzmacniacza słuchawkowego z kartą dźwiękową SoundBlaster E3, co pozwala pominąć elektronikę iPhone’a, a na końcu, jako zwieńczenie sukcesu, słuchawki H2 od B&O. Zakochałem się do tego stopnia, że gdzie bym się nie ruszał, zabieram taki zestaw, który po podłączeniu wszystkich kabli robi ze mnie terrorystę. Wyjście z domu trwa 15 minut, ale niestety – jestem totalnie zauroczony i nie mogę z tym walczyć.

Ocena

Design: 5/6
Jakość wykonania: 5/6
Wydajność: 6/6

Dane techniczne dostępne na stronie producenta.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 01/2015

5

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
SebixPiotrKrzysztof KardyśRaffudagi17 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dagi17
Gość
dagi17

Dzięxx za ciekawą recenzję – treściwą i konkretną i oryginalną…

Raffu
Gość

Kupiłem słuchawki w promocji na amazon.de za 90euro i z przesyłką razem za 400zł. Recenzja bardzo dobrze nastraja i przekonała mnie do skorzystania z 56℅ obniżki (!). Przez ostatnie 10 lat byłem posiadaczem Koss Porta Pro i cenię sobie otwarte słuchawki nauszne rowniez z tego względu, że nie niszczą słuchu tak jak (szczególnie) sluchawki dokanałowe. Dziękuję za rzetelną recenzję!

Krzysztof Kardyś
Użytkownik

aktualnie za 355 zl na AMazonie

Piotr
Gość
Piotr

Czy te słuchawki obsługują aptX ?

Sebix
Gość
Sebix

Kupilem te sluchawki skuszony recenzja. Bas jest zdecydowanie przerysowany. Nie da sie sluchac muzyki z silniejsza linia basowa, totalne gowno.