iPhone 7 i brak gniazda mini Jack – jasny scenariusz

07/06/2016, 08:07 · · 27

Aktualny stan plotek na dzisiaj wskazuje brak portu mini Jack w iPhone 7. Oznacza to, że nie podłączymy do niego klasycznych słuchawek, które mogą być dobre, ale mogą być też fatalne i takie zazwyczaj są. Ta, muszę przyznać, dość ciekawa informacja spowodowała ogromne poruszenie, a w sumie nawet lamenty. Nie trzeba daleko szukać – w końcu mój przyjaciel i redakcyjny szef też strasznie cierpi z tego powodu, ujmując to w chwytających za serce słowach:

„Jednym ruchem Apple zabija to, co było do tej pory ich siłą – muzykę. Tak, taka jest prawda. Wiele osób używało iPodów, a teraz właśnie iPhone’ów do słuchania muzyki. Muzyka była częścią ich życia. Apple w zasadzie stworzyło cały przemysł z tym związany”

Muszę Cię Dominiku wyprowadzić z błędu. Większość super słuchawek, które podłączyłeś do swojego iPhone’a nie grała nawet w połowie tak dobrze, jak powinna. Wszystko dlatego, że DAC (digital-to-analog converter) Cirrus Logic 338S00105, który jest używany w najnowszych iPhonach to nie jest szczyt świata, nie jest też zły, ale są lepsze. To pierwszy powód. Drugi powód to brak wiedzy Apple o tym, jakie słuchawki zechcesz podłączyć do swojego telefonu i brak wiedzy producenta słuchawek o tym, do jakiego wzmacniacza, poprzedzonego DAC’kiem, je podłączysz. Dużo niewiadomych, dlatego każda ze stron uśrednia parametry swoich urządzeń tak, aby grały optymalnie, ale nie maksymalnie dobrze w większości przypadków. Trzeci powód to zbyt słaba moc wzmacniacza wbudowanego w iPhone do napędzenia „dobrych” słuchawek, które do niego podłączymy. Jak to sobie przeanalizujemy, to ucieka nam magia dobrych słuchawek. One po prostu nie mogą grać maksymalnie dobrze w takim układzie. Już nie wspominam o tym, jakiej marnej jakości muzykę potrafią serwować najpopularniejsze systemy strumieniujące muzykę.

Teraz pomińmy ostatni aspekt, czyli jakość muzyki i skupmy się na tych pierwszych. Firma projektująca słuchawki bezprzewodowe lub słuchawki do złącza Lightning wie wszystko o środowisku, w którym będą grały. Zna model DAC, zna parametry wzmacniacza, może dobrać wszystko tak, aby grało nie optymalnie, ale maksymalnie dobrze. Przykładem są chyba jedyne na rynku słuchawki ze złączem Lightning, czyli Philips Fidelio M2L. Można je kupić w cenie poniżej 1000 zł, a grają, jakby kosztowały trzy razy tyle, testowaliśmy je w iMagazine w tamtym roku i byliśmy w szoku. Podobnie jest ze słuchawkami bezprzewodowymi wspierającymi Bluetooth aptX. Tu mamy pewien problem, bo w systemie iOS 9 nie ma wsparcia dla aptX, więc nie możemy się cieszyć pełną jakością bezprzewodowego dźwięku. To tym bardziej dziwne, że system OS X wspiera tę technologię. Prawdopodobnie na poniedziałkowej konferencji otwierającej WWDC zobaczymy betę systemu iOS 10, która już będzie miała wsparcie dla aptX.

Podsumowując, Apple nie zabije muzyki ewentualnym skasowaniem złącza mini-Jack, nic bardziej mylnego. Jeśli już coś chcemy na ten temat napisać, to raczej powinniśmy napisać, że dba o jej jakość, bo nie pozwoli na podłączenie dowolnych, czasem tragicznych słuchawek. Oczywiście można płakać, że będzie drożej, bo będzie, ale na pewno średnia jakość muzyki docierającej z iPhone’a do naszych uszu wzrośnie.

Sam zaś fakt rezygnacji z tego złącza jest bardzo znamienny dla ostatnich działań Apple, czyli upraszczania konstrukcji urządzeń. Jedyne co może budzić niepokój, to jakie słuchawki, jeśli w ogóle, dostaniemy w pudełku z iPhone 7. Czy będą bezprzewodowe, czy ze złączem Lightning. Obstawiam te drugie, choć wcale się nie zdziwię, jeśli ich w ogóle nie będzie w zestawie.



27

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek.

norbertcala