B&O H5 – dzień pierwszy

12/07/2016, 18:03 · · · 28

Wczoraj wspominałem o nabyciu H5-tek od Bang & Olufsena, a dzisiaj mam już swoje pierwsze przemyślenia, ale na pewno nie ostatnie… Proszę o uważne czytanie, gdyż to o czym będę pisał, jest bardzo subiektywne.

Mam nietypowe uszy, w takim sensie, że ich otwór jest bardzo mały – ten gdzie wkłada się słuchawki douszne. Z tego powodu, przez wszystkie 37 lat swojego życia, miałem tylko dwa modele tego typu. Pierwsze to były Apple’owe, które bardzo szybko przestałem używać, bo mi wypadały z uszu – nawet najmniejsza gumka była za duża. Drugie to były jakieś Philipsy, które używałem podczas sportu, ale równie szybko się z nimi pożegnałem. Również wypadały. Z powyższych powodów, z ogromną obawą kupowałem H5-tki, ale chciałem mieć coś bezprzewodowego i nie widziałem jeszcze lepszego designu, wyjątkowo przemyślanego, jeśli chodzi o zastosowanie magnesów1.

blogXTAA4239_2000px

Po rozpakowaniu H5-tek wczoraj wieczorem, rozpocząłem testowanie końcówek – w komplecie są ich aż trzy pary gumowych i trzy pary gąbkowych, każda para oczywiście w innym rozmiarze. To miły gest ze strony producenta2, tym bardziej że dwie pary z nich są bardzo małe – znacznie mniejsze niż te, które widziałem dotychczas. To dobrze wróżyło… A zatem, wyczyściłem sobie uszy i zamontowałem małe gumowe końcówki. Potrząsnąłem głową. Wypadły. Włożyłem je z powrotem. Głębiej. Docisnąłem wręcz! Potrząsnąłem znowu… i znowu wypadły. Założyłem więc małe gąbkowe, wcisnąłem je na siłę do swoich skromnych przewodów słuchowych i… zostały. Wczoraj wieczorem korzystałem z nich przez mniej więcej dwie godziny. Co jakiś czas – może raz na kwadrans – musiałem je poprawiać, bo delikatnie wysuwały się od mojego wiercenia. Natomiast dzisiaj, udałem się z nimi na spacer, mniej więcej godzinny. Poprawianie również było dla mnie obowiązkowe – czasami kabelek haczył o rzemyk na mojej szyi i szarpał lewą lub prawą słuchawkę – ale po zdjęciu ich zwróciłem uwagę na podrażnioną skórę wokół przewodu słuchowego, tam gdzie gąbka delikatnie się porusza podczas szybkiego marszu. To prawdopodobnie kwestia mojej wrodzonej delikatności, bo wiem, że inni nie mają takich problemów.

Poza tym jestem nimi zachwycony – świetnie grają, a parowanie jest banalnie proste. Jakość dźwięku jest też wyraźnie lepsza niż inne, tańsze modele, które testowałem. No i nie przerywa. Zupełnie. Testowałem je z iPadem Pro 12,9″ z Apple Music oraz z Nexusem 6 w programie Pocket Casts i Apple Music. Szkoda tylko, że mam takie małe uszy… dam im oczywiście przynajmniej kilkanaście dni szans, ale niewykluczone, że będę je zmuszony komuś oddać. Dalsze wrażenia, w przypadku kolejnych wniosków, również tutaj opublikuję.

B&O H5 – wyjmujemy z pudełka

  1. Po szczegóły w tej kwestii odsyłam do drobiazgowej recenzji w iMagazine 7/2016.
  2. Można je też dokupić w razie potrzeby.


28

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.