Apple’u, zrób coś fajnego

21/07/2016, 11:44 · · · 22

Marka, która jeszcze kilka lat temu rozpalała moją wyobraźnię, która pokazywała urządzenia przełomowe, która rościła sobie pretensje do bycia nie tylko luksusową marką technologiczną, ale także firmą rewolucyjną, coraz bardziej mi obojętnieje. I wcale mi się to nie podoba.

Apple potrzebuje czegoś, co w terminologii Google jest nazywane moonshotem – to ambitny projekt technologiczny, który ma szanse pozytywnie wpłynąć na życie milionów ludzi, zmieniając utarte schematy i status quo.

W przypadku Google są to soczewki, które będą umiały zmierzyć poziom insuliny, autonomiczne i samojezdne pojazdy mechaniczne czy zaawansowana sztuczna inteligencja.

W przypadku Amazona jest to dostawa dronami czy wprowadzenie pod strzechy elektronicznych asystentów z prawdziwego zdarzenia, sterowanych głosem.

W przypadku Tesli jest to autonomizacja i elektryfikacja całego transportu kołowego.

W przypadku SpaceX jest to kolonizacja Marsa.

W przypadku SolarCity jest to przestawienie świata na energię odnawialną.

Cholipka (Za przeklinanie odejmuję 10 punktów Gryffinforowi! – przyp. korekty), w tej chwili nawet Facebook wydaje mi się firmą bardziej ambitną niż Apple. Zuckerberg przestawia wajchę z „jesteśmy medium społecznościowym” na „jesteśmy platformą dystrybucji treści i chcemy, żeby te treści docierały do Ciebie w różnej formie – od tradycyjnego słowa pisanego po wirtualną rzeczywistość – a przy okazji to wszystko dostarczymy do Ciebie internetem z drona i zaczekaj jeszcze, nie odchodź, bo chyba nie wspomnieliśmy, że pracujemy nad sztuczną inteligencją, popatrz, oto nasze chatboty, tak, są jeszcze bardzo słabe, ale wiesz, pierwszy Mac też nie był idealny, daj nam zatem czas, tak z dziesięć lat, najwyżej, bo mamy plan na taki okres rozpisany i, stary mówię Ci, jest grubo, mierzymy wysoko”.

A co dostaję od Apple? 4-calowego iPhone’a z bebechami z 6S. Nie no, super sprawa, bo tego właśnie chcą iUserzy, mądry ruch i w ogóle, ale… Mark mówi o globalnym dostępie do informacji, a nie o tym, że mniejsze też jest fajne.

Fajnie się obserwuje Wasze wysiłki w Cupertino na rzecz edukacji ekologicznej czy równouprawnienia różnych mniejszości. To super inicjatywy, bardzo potrzebne. Ale od walki z klimatem jest Al Gore, a od działania na rzecz społeczności LGBT całe szpalery aktywistów i celebrytów.

Od firmy, która dała światu Macintosha, iPoda i iPhone’a oczekuję czegoś innego. Czegoś technologicznego. Nie musicie od razu razem z Hawkingiem i Milnerem lecieć na Alpha Centauri – bo tam, ekhm, leci już Zuck… Ale, na brodę Merlina (Kolejne 10 punktów odejmuję Griffindorowi, Harry! – powiedział profesor Snape. Następnym razem będzie 50. – przyp. korekty), zacznijcie chociaż próbować wydobywać surowce z Księżyca… a nie, moment, tym zajmują się już dwie firmy – jedna należy do Larry’ego Page’a i Erica Schmidta, a druga do Jeffa Bezosa…

Dobra, nie ja tu jestem od wymyślania takich rzeczy, tylko Wy. Nie chcę usłyszeć na Waszej następnej ważnej konferencji, że wszystko, co macie mi do pokazania, to większy iPhone albo mniejszy iPad.

Weźcie, zróbcie coś fajnego.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2016

22

Paweł Luty

Jestem kuratorem treści – wyszukuję ciekawych tematów w czeluściach internetu i innych rzeczywistości, a później albo sam je opisuję i swoimi spostrzeżeniami dzielę się pisząc artykuły lub dzielę się linkami na Twitterze.