iMagazine

Pożegnajmy aplikacje mobilne

22/07/2016, 11:30 · · · 2

Refleksje po konferencji Google I/O są bardzo potrzebne. Dlaczego? Bo gigant z Mountain View pokazał, jak będzie wyglądać przyszłość strefy mobile i technologii konsumenckich. Przygotujmy się na koniec aplikacji mobilnych w ich obecnym kształcie.

„Smartfony bez aplikacji mobilnych? Jak to w ogóle możliwe?” – to może być wciąż jeszcze uprawniona reakcja, gdy słyszy się o tym, że już za chwileczkę, już za momencik nasze doświadczenia na mobile’u będą miały mało wspólnego z aplikacjami, a dużo więcej z mobile web i, nie bójmy się tego wyrazić jasno, wyszukiwarkami. A właściwie jedną, konkretną wyszukiwarką. Najprawdopodobniej.

Jest to o tyle uzasadnione, że przecież teraz cały mobile koncentruje się właśnie wokół aplikacji. Zapewniają one najlepsze doświadczenie korzystania ze smartfonów i tabletów. Przynajmniej na razie. Mało kto – czy firma, czy medialny wydawca – ma dziś dobrze funkcjonującą stronę mobilną, choć Google na to bardzo naciska. Większość energii deweloperów idzie w aplikacje. To je się dopieszcza.

Istnieje jednak ciemna strona świata aplikacji… Po pierwsze, instalowanie ich wcale nie jest takie intuicyjne. Niby się do tego przyzwyczailiśmy, ale czyż życie nie byłoby prostsze, jakbyśmy nie musi niczego instalować? Po drugie, ważą swoje. Musimy więc kupować telefony z coraz większą pamięcią, żeby oprócz systemu mobilnego i najbardziej potrzebnych aplikacji coś tam jeszcze się zmieściło. Ale smartfony wcale nie są od tego, żeby na nich instalować aplikacje, nieprawdaż?

Do czego nam służą nasze inteligentne minikomputery zawsze noszone przy sobie? Spójrzmy chociażby na wyniki raportu mShopper 2.0, który powstał na zlecenie Allegro.

Luty-preview_smartczynnosci

Podstawowe zastosowanie to przeglądanie internetu. Następnie komunikacja via SMS, MMS (naprawdę ktoś z tego jeszcze korzysta?!) oraz różnego rodzaju komunikatory. Potem robienie zdjęć. Zaraz za podium znajduje się słuchanie muzyki. Nie zapominajmy też o tym, że telefony służą do dzwonienia.

Czy w tych czterech najczęstszych przypadkach korzystania z urządzeń mobilnych dałoby się wyeliminować aplikacje? Jak najbardziej tak! Cały mobilny system operacyjne może spokojnie zostać ograniczony do bardziej rozbudowanej przeglądarki internetowej, skoro to i tak jedno z głównych zastosowań smartfonów.

Odpowiedzcie sobie szczerze na jedno podstawowe pytanie – z ilu aplikacji mobilnych korzystacie naprawdę codziennie, po kilka razy dziennie? Strzelam, że będzie to Facebook, Facebook Messenger, klient e-maila, jakaś appka pogodowa, ulubiona gra mobilna oraz coś do streamingu muzyki. Z pozostałych kilkunastu lub kilkudziesięciu zainstalowanych aplikacji korzystacie sporadycznie. Zapewne macie też co najmniej jedną zainstalowaną aplikację, której nigdy nie odpaliliście.

I właśnie dlatego Google pokazało mechanizm Instant Apps.

Na co on pozwala? W skrócie to na korzystanie z aplikacji mobilnych bez konieczności ich instalowania. To krok w pół drogi między systemem opartym na aplikacjach a systemem opartym wyłącznie na mobile web. Google w tym roku zacznie nas przyzwyczajać, że nie musimy za każdym razem ściągać aplikacji, żeby coś zrobić. A po dwóch–trzech kolejnych generacjach Androida przekona nas, że w ogóle nie potrzebujemy aplikacji mobilnych.

Zresztą nie tylko Google ma takie plany względem mobilnego świata. Rok temu, po applowskiej konferencji WWDC, pisałem dla „iMagaizne” o tym, że świat aplikacji mobilnych, jaki znamy, powoli się kończy. Wskazywałem na takie aspekty jak proaktywni asystenci. I co w tym roku pokazuje Google na I/O? Google Assistant, Google Home, który ma konkurować z Amazon Echo oraz komunikator Allo z wbudowanym chatbotem.

Technologiczni giganci już wdrażają ekosystemy, które wyeliminują aplikacje mobilne. Bardzo jestem ciekaw, co zrobi Facebook, który przecież mocno stawia na sztuczną inteligencję i boty, ale, przynajmniej na razie, zamyka je w okowach swoich aplikacji. Nie zdziwię się, jak za pół roku czy rok okaże się, że webowa wersja Messengera (która przecież istnieje) będzie dokładnie tak samo funkcjonalna, jak aplikacja.

Bardzo jestem też ciekaw, co do zaoferowania będzie miało Apple na swojej konferencji dla developerów, czyli WWDC. Zostało do niej kilka tygodni. Chociaż z drugiej strony Google/Alphabet, Facebook i Amazon pokazują obecnie dużo bardziej ekscytujące rozwiązania, z dużo większym potencjałem faktycznej zmiany w zachowaniach konsumentów niż ekipa Tima Cooka.

Tak, czytałem tekst Pawła Tkaczyka o tym, dlaczego premiery Apple wyglądają teraz tak, a nie inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że gigant z Cupertino sam sobie tak wysoko zawiesił poprzeczkę i będę jednak naciskał na Tima Cooka, żeby mnie zaskakiwał albo chociaż pokazywał coś, co wielkim zaskoczeniem nie jest, ale ma szansę namieszać w mobilnym światku.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2016

2

Paweł Luty

Jestem kuratorem treści – wyszukuję ciekawych tematów w czeluściach internetu i innych rzeczywistości, a później albo sam je opisuję i swoimi spostrzeżeniami dzielę się pisząc artykuły lub dzielę się linkami na Twitterze.