Tesla Model S P100D, a rzeczywistość

24/08/2016, 09:38 · · · 22

Paweł Okopień dzisiaj napisał kilka słów o Tesli Model S P100D, który może się pochwalić bycia prawdopodobnie najszybszym seryjnie produkowanym samochodem na świecie. Tylko co z tego?

sierpniowym iMagazine znajdziecie moje pierwsze wrażenia z jazdy Modelem S P90D. Komentuję tam tematy, których szukałem w typowych źródłach – wykonanie wnętrza, sprawność hamulców i jakość wykonania – ale których nie znalazłem poruszonych w wystarczającym, chociaż trochę obiektywnym zakresie. Zapraszam do niego, szczególnie jeśli planujecie zakup tego auta, bo w pewnym momencie sądziłem, że „this is my next” – myliłem się. Z mojego punktu widzenia wygląda na to, że ludzie i redaktorzy są zaślepieni faktem, że on potrafi przyspieszać w mgnieniu oka do prędkości, przy których zabierają prawo jazdy, wsadzają do więzienia i odmawiają podania szklaneczki whiskey przed snem. Przyspieszenie jest faktycznie imponujące, ale to akurat jeden z mniej istotnych faktów w tym przypadku.

Wiele publikacji również milczy na temat zasięgu – kolejny bullshit wywodzący się od producentów samochód spalinowych. Według specyfikacji producenta, mój samochód powinien średnio spalać 13,4 l na 100 km (miasto i teren niezabudowany) i 17,6 l na 100 km w mieście. Chyba pustym. Realne wartości to 13-15 l na autostradzie (do 140 km/h) i 25-30 l po mieście. Podobnie jest z Teslą. Jak wsiadałem do nowiusieńkiego P90D, naładowanego do 100%, to pokazywał około 550 kilometrów zasięgu. Po paru kilometrach jazdy – dynamicznej, ale nie ostrej – wskaźnik spadł do 400. Trzydzieści kilometrów później wskazywał już (jeśli dobrze pamiętam) około 350 km. Realnie, przy prędkościach autostradowych (140-150 km/h) należy spodziewać się zasięgu na poziomie nie większym niż 250 kilometrów. Jeżdżąc tylko po mieście prawdopodobnie zyskamy dodatkowe 100 kilometrów. Oczywiście w lecie. W zimie te wartości dodatkowo spadają i to dość znacznie.

Czego oczekuję?

Gdyby Model S miał przyspieszenie w rejonie 6 sekund do setki i rzeczywiste 500-600 kilometrów zasięgu (lub więcej!), wnętrze klasy Audi A6 lub A7 oraz hamulce, które będą potrafił sprawnie ten samochód zatrzymać, to ponownie się nim zainteresuję. A tymczasem czekam na odsłonę Modelu 3 – to może być ciekawe, chociaż bardzo drogie, miejskie auto.

22

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.