Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Cytryna o posmaku kaktusa

Cytryna o posmaku kaktusa

2
Dodane: 8 lat temu

Zawsze, gdy siadam przy klawiaturze, by napisać coś o francuskim aucie, to do końca nie wiem, jakie myśli przelać na „papier”. Samochody z kraju znad Sekwany z jednej strony potrafią szokować wyglądem, a z drugiej zawodzić jazdą i doświadczeniami z nią związanymi. Może być też na odwrót. Jak jest w przypadku Citroëna C4 Cactus?

Wiele osób spoglądając na ten model samochodu, pomyśli o Fiacie Multipla. Bez wątpienia te modele rzucają się w oczy i to niekoniecznie w pozytywny sposób. Nie zdziwiłbym się, gdyby większość pytanych oznajmiła, że Cactus jest najbrzydszym samochodem na rynku. Sam znam takie osoby. Osobiście tak nie uważam, bo znam brzydsze, ale też nie powiem, że auto Citroëna zachwyca mnie swoim designem. Koncepcja wizualna koncernu do mnie przemawia w większości ich modeli, ale gdy patrzę na opisywany, mam wrażenie, że kogoś nieco poniosła fantazja. Wciąż jednak nie uważam, że jest to samochód brzydki, po prostu nie trafia w mój gust. Na pewno jest ciekawy i charakterystyczny, dzięki czemu nie jest nudny, a o to też w motoryzacji chodzi. Dlatego nie dziwię się, że Cactus znajduje sympatyków, co widać po liczbie aut jeżdżących po naszych ulicach. Czy poza szokującym wyglądem zewnętrznym ma on coś dla nas do zaoferowania?

Cactus_2

Cóż, staram się zawsze dać autu szansę, by mnie do siebie przekonało. Wsiadając do kolejnego modelu, wierzę, że znajdzie się w nim coś, co mnie do niego przekona i co mnie oczaruje. Rzadko jest tak, że auto od razu sprawia, że niesamowicie się z niego cieszę. Jeszcze rzadziej, że nie sprawia mi radości. W przypadku Cactusa po 30 minutach jazdy miałem ochotę z niego wysiąść i już nie wsiadać. Ustaliliśmy już, że wygląd zewnętrzny to indywidualna sprawa, nie każdemu musi się podobać.

Nie zdziwiłbym się, gdyby większość pytanych oznajmiła, że Cactus jest najbrzydszym samochodem na rynku.

Co do wnętrza jest podobnie, ale według mnie musi być ono funkcjonalne. Nie będę tu pisał o uchwytach na napoje (których jednak za wiele nie mamy), podłokietniku (jest, ale bez regulacji przód/tył) czy sporej ilości miejsca na nogi (tego tu też nie ma za dużo, ale osoby do 180 centymetrów wzrostu nie będą miały problemów z poruszaniem się jako pasażerowie). Nie wiem, na ile rzeczy, które mi nie pasowały, to kwestia wyposażenia, a w jakim stopniu to elementy stałe, których nie da się zmienić, ale część z nich przeszkadzała mi w tym samochodzie jak piasek w bucie lub kawałek popcornu, który utknął między zębami i nic nie jesteście w stanie z nim zrobić. Siadamy bowiem za kierownicą, ustawiamy sobie odległość fotela od pedałów i chcemy dopasować kierownicę. Regulacja kierownicy owszem jest, ale tylko w jednej płaszczyźnie – góra/dół. Mnie to w ogóle nie urządza, gdyż jeśli już ma być regulacja w jednym zakresie, to zdecydowanie częściej korzystam z niej w przód/tył, by dobrze dopasować kierownicę do długości moich rąk. Zresztą mam wrażenie, że projektanci zapomnieli o osobach niższego i średniego wzrostu, gdyż regulacja lusterek bocznych (kolejna ważna rzecz do ustawienia podczas pierwszego wsiadania do auta) nie znajduje się na bocznych drzwiach, a bardziej z przodu, nieco wyżej niż dźwignia otwierania maski. Również otwieranie szyb i przyciski do tego służące są nieco bardziej wysunięte do przodu, co powoduje, że muszę oderwać plecy od oparcia w celu ich dosięgnięcia podczas jazdy. Dodatkowo, gdy chcę opuścić szybę w całości, to muszę przycisk cały czas trzymać, zamiast wcisnąć go głębiej i dać automatowi działać. Dla niektórych to mogą być drobnostki, ale sprawiły one, że już nie miałem frajdy z tego auta.

Cactus_3 Cactus_4

Jakość wykonania wnętrza jest raczej typowa dla aut Citroëna, choć nie ma się tu raczej czym zachwycać. Plastiki nie trzeszczą, ale są głośnie. W kieszeniach w drzwiach brakowało mi jakiejś wyściółki z materiału (jak było chociażby w autach Renault), dzięki której na przykład wrzucone tam klucze nie przemieszczałyby się podczas jazdy i nie hałasowałyby. Fotele? Dość twarde, lecz wygodne, jednak bardziej do tego, by dobrze się w nich oglądało film, a nie pokonywało zakręty.

W mieście udało mi się osiągnąć średnie spalanie na poziomie 5,5 litra/100 km, a w trasie około litra mniej.

Przy spokojniej jeździe nie było z tym jednak problemów. Jakość wykonania całego wnętrza mówi nam, że to dobre, ale jednak bardziej budżetowe auto – o cenie powiem później – nie powinniśmy więc wymagać od niego zbyt wiele. Mimo wszystko znalazły się tu takie rzeczy, jak automatyczne wycieraczki, automatyczny włącznik świateł czy, w testowanej wersji Rip Curl, zmiana zawieszenia w zależności od nawierzchni, a także panoramiczny dach. Kamera cofania i czujniki parkowanie również się tutaj znajdą. To dla mnie auto pełne sprzeczności.

Cactus_5

We wspomnianej wersji Rip Curl mamy dodatkowo kilka smaczków dotyczących designu. W każdym Cactusie mamy AirBump na bokach auta i na zderzakach. To specjalne wstawki tworzywa, które mają zapobiegać obijaniu się lakieru samochodu. Wygląd to oczywiście rzecz gustu, ale trzeba przyznać, że pod kątem funkcjonalności to niemal genialny zabieg. Zwłaszcza jeśli auto ma pełnić głównie funkcję pojazdu miejskiego, który musi się nie tylko wcisnąć w miejsce parkingowe, ale jeszcze my musimy z niego wyjść, nie uszkadzając sobie drzwi lub pojazdu obok. Citroën zaczął nawet wprowadzać do innych swoich modeli, na przykład C3. Rip Curl odznacza się również białymi obudowami lusterek bocznych, charakterystycznymi naklejkami w niektórych miejscach nadwozia, relingami dachowymi czy 17-calowymi kołami. Bardzo spodobały mi się pomarańczowe akcenty kolorystyczne we wnętrzu auta, jak na przykład pasy bezpieczeństwa czy ramki wokół głośników.

Cactus_6

Testowany egzemplarz napędzany był jednostką wysokoprężną HDI o pojemności 1.6 i mocy 100 KM. Wyposażono go również w pięciobiegową, manualną skrzynię biegów. Jak jeździło mi się tym autem? Głośno. Lubię podczas jazdy wprowadzić silnik na nieco wyższe obroty. W Cactusie kończyło się to na tym, że w środku robiło się bardzo głośno i to nie w ten przyjemny, mruczący sposób. Oczywiście lepiej jeździć ekonomiczniej i na niższych obrotach (choć trzeba tego pilnować „na słuch”, bo auto nie ma obrotomierza), bo wtedy lepsze spalanie, ale od czasu do czasu trzeba poruszać się dynamiczniej, czy wyprzedzić kogoś na trasie. Wtedy lepiej pogłośnić radio. Pomimo negatywnych wrażeń akustycznych byłem bardzo pozytywnie zaskoczony spaleniem tego motoru. W mieście udało mi się osiągnąć średnie spalanie na poziomie 5,5 litra/100 km, a w trasie około litra mniej. Bardzo przyzwoity wynik i sądzę, że jest to niewątpliwie jeden z największych atutów tego auta. Ciekaw jestem, jakie osiągi posiadają motory benzynowe w koncernie PSA Peugeot Citroën.

Cactus_7 Cactus_8

Zastanawiam się, jak ocenić Citroëna C4 Cactus. Pod wieloma względami (właściwie w większości) samochód ten kompletnie mi się nie podoba. Zaczynając od wyglądu zewnętrznego, poprzez wnętrze i kończąc na wrażeniach z jazdy. Nie moja bajka. Z drugiej jednak strony, ma on w sobie coś, co sprawia, że chciałbym znów do niego wsiąść i sprawdzić go dokładniej. Wygląd, choć wielu uzna go za odpychający, umie przyciągać, przede wszystkim oryginalnością.

Cactus ma coś w sobie.

Wnętrze dość surowe, ale jednak potrafi dać nam poczucie, że siedzimy w nowoczesnym aucie. Niskie spalanie silników wysokoprężnych na pewno skusi osoby, które pokonują sporo kilometrów w trasie i nie chcą wydawać na te podróże majątku. Cena? Absolutną podstawę możemy mieć już za 50 000 złotych brutto. To cena jak najbardziej kusząca i będąca w zasięgu większości ludzi chcących nabyć nowe auto. Jednak za lepiej wyposażoną wersję trzeba już zapłacić nieco więcej. Przykładowo, testowana wersja Rip Curl kosztuje około 80 000 złotych, co dla mnie osobiście jest już kwotą sporą, biorąc pod uwagę, jak wiele rzeczy mi tu nie pasowało. Muszę jednak przyznać, że osoby, które szukają samochodu konkurencyjnego cenowo, mającego sporo miejsca w środku, a przy tym będącego crossoverem w segmencie B, mogąc wybrać motor z niskim spalaniem, powinny rzucić na niego okiem. Oczywiście, jeśli odpowiada im stylistyka. Cactus ma coś w sobie. Musi mieć, między innymi dlatego, że nie odpowiada mi w nim tak wiele, a mimo wszystko potrafię o nim dobrze pomyśleć i chcę znów się nim przejechać.

Cactus_9

Plusy:

  • stosunkowo niska cena podstawy
  • dość bogate wyposażenie
  • gama silników wysokoprężnych mających niskie spalanie
  • AirBump idealny na miejskie markowanie

Minusy:

  • wygląd, który nie każdemu się spodoba
  • sporo sprzeczności w funkcjonalności wnętrza

Cena: od 50 000 PLN

Jan Urbanowicz

🎬 Kino, filmy, seriale.  Apple user od 2006 roku. 🎙 Podcaster z 10-letnim stażem. Chcesz posłuchać o popkulturze? 👉🏻 www.innkultura.pl

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 2

Te diesle są ok. Jednak benzynowe trzycylindrowce już nie tak ok. Gdybyś nimi dynamicznie pojeździł to byś dopiero mógł narzekać na dźwięk. Mówią na to “sokowirówka”. Design Cactusa bardzo mi się podoba. Lubię takie oryginalne auta. Do tego to właśnie styl jaki obrał Citroen wiele lat temu. Później od niego nieco odchodził ale wraca z pompą. Właśnie tak ma być. Futurystycznie.