Przegrywamy walkę o internet – rządzą nim przestępcy, manipulatorzy i hejterzy

14/02/2017, 10:05 · · · 1

Wczoraj w nocy dostałem scam będący próbą wyłudzenia. Niby nic, takich rzeczy jest tysiące, ale właśnie skala tego procederu mnie przeraża. Internet roi się od złodziei, cyberprzestępców, borykamy się z kłamstwami czyli tzw. post-prawdą, lawiną hejtu. Czy można to jeszcze zatrzymać? Czy mogliśmy powstrzymać to wcześniej? Gdzie jest granica? Może już przegraliśmy?

W trakcie mojej aukcji na Allegro dostałem e-mail z pytaniem, czy oferta jest aktualna. Po twierdzącej odpowiedzi otrzymałem kolejną wiadomość z propozycją wysyłki paczki do Londynu z dopłatą 200 zł od potencjalnego zainteresowanego. Pewnie brnąłbym w dyskusje z nim dalej, gdyby nie usłyszana tydzień temu historia mojej siostry. Ona próbowała sprzedać swoją suknie ślubną na jednym z portali poświęconym tej tematyce. Dostała wiadomość z propozycją odkupienia jej przez salon ślubny w Londynie. Tylko że zamiast przelewu otrzymała informacje o dość podejrzanym przelewie pieniężnym. W porę zorientowała się, że coś tu nie gra. Paczki nie nadała. Obawiam się, że skala tego procederu jest ogromna i istnieje odsetek osób, które się na to nabiorą. Oszustów nie brakuje. Fałszywe aukcje, wbijanie się w prawdziwe licytacje z własnym numerem.

Jest tego pełno. Prędzej czy później się na nie natkniecie korzystając intensywnie z sieci. Spotkacie się też z innymi wyłudzeniami, włamaniami na serwery, kradzieżami haseł. Do tego dochodzą jeszcze kradzieże tożsamości, zdjęć, naruszenia praw autorskich. Póki samemu jest się dość świadomym użytkownikiem, to dobrze. W większości przypadków dość łatwo jest rozpoznać fałszywe wiadomości, wszelkie próby, ale gdy zna się zagrożenie, ma się świadomość i zachowuje pewną dozę ostrożność i rozwagi. Problem w tym, że w tej chwili w Polsce z sieci na komputerach korzysta 23 miliony osób, na urządzeniach mobilnych 20 milionów. Wiele z nich absolutnie nie jest przygotowana na tego typu zjawiska i nie ma kto ich chronić. Pytanie czy w ogóle powinno nas coś takiego spotykać w sieci, gdzie popełniono błąd w pomyśle na internet.

Korzystam z internetu gdzieś tak od 1999 roku, byłem totalnym szczeniakiem, ale mogłem obserwować jak ta sieć się rozwija. W gruncie rzeczy wtedy również było podobnie można było spotkać się z przepychankami słownymi i nadużyciami, tylko skala była znacząco mniejsza. W 2001 roku z usług Neostrady korzystało 1000 klientów. Sam do 2004 roku skazany byłem na połączenia dial-up, a później internet ISDN oraz pierwsze połączenia po GPRS. Jako dzieciak pobierając dodatki do Simsów natknąłem się na dialery, które dzwoniły na 0-700.

To co teraz robię, to w gruncie rzeczy narzekanie na istniejący świat, obecną sytuacje. Problem w tym, że teraz przekraczane są pewne granice. Skala manipulacjami informacjami jest tak duża, że wpływa na wyniki wyborów. Oszustwa w sieci są codziennością i docierają do każdego. Lawina hejtu zdecydowanie wykracza poza internet i odbija się na życiu społecznym, a także psychice poszczególnych osób.

Jeszcze nigdy nie miałem tak wielkiego przekonania o tym, że przegraliśmy internet. To świetne medium, które daje nam wiele dobrego, ale niesie za sobą równie dużo zła. Jednocześnie nie istnieją żadne mechanizmy, które pozwoliłyby na zmianę sytuacji bez ograniczenia wolności i bez totalnej inwigilacji. Nie znam lekarstwa na obecną sytuacje w sieci. Wiem jednak, że internet jaki znamy, cierpi na liczne choroby.



1

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko