iMagazine

DoNiceSky: Dodaj charakteru swojemu jabłku!

15/04/2017, 10:30 · · · 4

Odkąd mam MacBooki, zawsze nabierały one jakiegoś charakteru. Nie miałem nawet przez miesiąc komputera od Apple, który nie byłby wzbogacony o chociażby jednego stickera, inną naklejkę bądź tak zwany GelaSkin. Kiedy kupowałem swojego pierwszego MacBooka Pro, w obudowie rodem z rosyjskiego czołgu, z napędem optycznym (to takie coś, co czytało płyty DVD i nie pytajcie, dlaczego nadal w macOS jest apka „DVD Player”), który ważył tyle, co zakupy ze spożywczaka, Apple Blog Pawła i Włodka święcił swoje największe triumfy. Wtedy też z jednego z odcinków Apple Blog TV dowiedziałem się o marce GelaSkin. Zamysł był prosty: wysokiej jakości skórki, które naklejamy na górną klapę naszego MacBooka, wskutek czego zmienia on zupełnie swoje oblicze. Po co i dlaczego o tym piszę właśnie w tym numerze? Po pierwsze: uświadomiłem sobie, że GelaSkin nadal istnieje. Nie umarł. Nic z tych rzeczy.

Mac: Najbardziej osobisty komputer

Maki od zawsze były kojarzone ze stickerami oraz skinnerami. One de facto zapoczątkowały ten trend w USA, jeszcze na długo przed hipsterami, Starbucksem i bananowymi użytkownikami nadgryzionych sprzętów przesiadującymi w tej sieci kawiarni. Kto pamięta iMaca G3 i jego kwieciście-przeźroczystą obudowę, ten doskonale wie, że komputery Apple miały zadomowić się w sercach ich użytkowników. Miały podkreślać, że należą do nich, a nie do wielkiego anonimowego rynku PC.

Stickery to nie to samo co skinnery. Nie każdemu podoba się chaos różnorodnych naklejek, ale każdy chciałby mieć wyjątkowy komputer. Tak narodziła się idea oklejania górnej klapy MacBooków specjalnymi foliami, na których widniały rozmaite nadruki. Mój pierwszy skin na MacBooka Pro przedstawiał – a jakże! – maszynę do pisania legendarnej amerykańskiej marki Underwood uwiecznioną okiem obiektywu Colina Thompsona. Był śliczny. Uwielbiałem patrzeć na ten komputer. Po nim przyszła pora na obraz Heathera Haynesa „Rooted In Earth” – sami rozumiecie, pierwsze lata studiów humanistycznych (hahaha). Gdy kupiłem MacBooka Air, porzuciłem GelaSkiny na rzecz czarnej, winylowej naklejki, przedstawiającej lampkę Pixar, której abażur zachodził na połowę świecącego jabłuszka tak, że druga jego część wyglądała jak żarówka. Boski efekt. Służyła mi do stycznia tego roku, bez najmniejszych zarzutów. Polecam Wam także tę formę personalizacji swoich MacBooków.

Dawne GelaSkin działa dziś pod marką DoNiceSky. Ekipa produkuje nie tylko świetnej jakości skinnery, ale również stickery, kubki, torby, podkładki pod myszy i masę innych unikalnych produktów, które uczłowieczą niemal każdą elektronikę – nawet konsole, laptopy PC czy produkty Samsunga. DoNiceSky to także przystań dla artystów pragnących wyrazić swój talent. No dobrze, ale jak to wszystko wygląda i przede wszystkim, czy także chroni nasze sprzęty?

W dobrym stylu

Przede wszystkim należy wspomnieć, że produkty DoNiceSky są wykonywane z dbałością o najmniejsze szczegóły. Zacznijmy od materiału, którym jest folia ControlTac firmy 3M pełna mikrokanalików ułatwiających jej przyklejenie bez pozostawiania żadnych wypukłości. Naklejki wykonywane są zaś z winylu. Całość o grubości mniejszej niż 0,3 mm. Oprócz nieinwazyjnej grubości warto także wspomnieć o dopasowaniu, które zapewnia ten materiał. Skóry na MacBooki są wycinane od krawędzi do krawędzi, dzięki czemu nie da się ich przykleić nierówno. Zakrzywione brzegi czy owalne profile smartfonów także nie stanowią przeszkody dla technologii 3M. Wszystko przylega idealnie, nie odkleja się, nie reaguje na zmiany temperatury. Ślady także trudno dostrzec, gdy zechcemy taką skórkę odkleić. Podczas użytkowania wspomnianego skinnera z maszyną Underwood przez ponad trzy lata nie uświadczyłem na nim nic więcej niż mikrorysy wynikające z normalnej eksploatacji. Żadnych przetarć, bąbli, wystającego kleju.

Poprosiłem Norberta, który testował produkty DoNiceSky razem ze mną, aby podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat samego procesu przyklejania folii:

„Nie uznaję żadnego rodzaju pokrowców, zarówno na telefon, jak i na komputer, ale niestety w przypadku komputera, który po prostu wrzucam do torby, jakaś ochrona jest potrzebna. Już w pierwszym tygodniu od zakupu aktualnego MacBooka Pro z Touch Bar zaliczył on śliczne zarysowanie na górnej klapie. Chwilę potem Krzysiek z redakcji powiedział, że mogę sobie wybrać do testów folię z oferty www.donicesky.com. Właśnie wprowadzili do oferty naklejki na mój komputer, a mają kilkaset różnych wzorów. W przypadku MacBooka Pro 2016 nie ma w folii wyciętego jabłuszka, bo i po co, skoro nie świeci.

Folia, na której nadrukowany jest wzór, ma świetną cechę: łatwo się ją przykleja. Klej jest zgromadzony w mikroskopijnych bąbelkach, które pękają i mają pełną siłę klejenia dopiero po dociśnięciu. Dzięki temu możemy folię dokładnie ułożyć na komputerze i dopiero wtedy dociskać. To bardzo ważne, bo folia jest docięta bez żadnych kompromisów. Tutaj ma znaczenie każdy milimetr, musimy się więc trochę pobawić, zanim będzie perfekcyjnie. Po ewentualnym odklejeniu folii nie zostanie po niej żaden ślad. Świetny produkt, który nie dość, że ochroni nasz komputer, to może wyrazić nasz indywidualizm”.

W przeciwieństwie do Norberta zamówiłem skinnera z wyciętym logo nadgryzionego jabłuszka. Gdy rozpoczynałem swoją przygodę z dawnym GelaSkin Polska, nie było takiej możliwości. Byłem więc tym bardziej ciekaw jakości tego wycięcia. Nie zawiodłem się. Dzięki wspomnianemu wcześniej dopasowaniu wymiaru skórek do konkretnego modelu MacBooka (lub laptopa) nie da się przykleić folii krzywo. Dzięki temu wycięcie na jabłuszko jest po prostu idealne. Dla mnie ten szczegół jest wart każdej wydanej złotówki. Gdy zamawiamy skórkę na naszego iPhone’a, również może mieć ona wycięte logo Apple. Brawo DoNiceSky!

Oprócz skinnera dla mojego MacBooka zamówiłem także skórkę dla iPada Pro 9,7 oraz etui dla iPhone’a 6S. Tak, etui! To także nowość w ofercie DoNiceSky. Obudowy HardCase & ToughCase mają na celu ochronę smartfona przed uderzeniami, otarciami, a nawet zniszczeniem. Obudowa jest dobrze dopasowana do telefonu, a do tego prosta w montażu i demontażu. Zakłada się ją, „zatrzaskując” na telefonie tak, aby trzymała się mocno dla maksymalnej ochrony. Model ToughCase, który otrzymałem do testów, składa się z dwóch części: czarnej, silikonowej obwoluty iPhone’a oraz zakładanych na nią plastikowych plecków pokrytych folią z wybranym przez nas wzorem. Zaskakujące jest spasowanie obu elementów. To czysta synergia. Profile brzegów i łączenia obu materiałów są idealnie spasowane, dzięki czemu, trzymając iPhone’a w dłoni, wiemy, że jest dobrze chroniony. Ze względu na zastosowaną w procesie druku powłokę ochronną sam nadruk sprawia, że telefon nieco ślizga się w dłoni. Nie radzę trzymać go przez rękawiczkę! To wada, ale sam jeszcze nie upuściłem przez to telefonu. Według mnie lepiej sprawdziłoby się wykorzystanie perforowanego laminatu, takiego, jak w przypadku skórek na MacBooki.

Tak czy owak, obudowy i skórki DoNiceSky są pokryte najwyższej klasy powłoką, która chroni nadruk przed wycieraniem, blaknięciem i rozmyciem z upływem czasu. Z podobną jakością mamy do czynienia w przypadku stickerów, które są wytrzymałe i wodoodporne, a laminat UV chroni je przed zarysowaniami, deszczem i słońcem. Jeśli chodzi o mnie, to udało mi się zarysować skinnera na MacBooku, przecierając go szmatką z mikrofibry. Być może to mój błąd, ale warto również nie traktować tego typu produktów jako kuloodporne.

Brak kompromisów

Nie dość, że możemy wybierać spośród setek gotowych wzorów, które skatalogowano na stronie w przejrzysty sposób, to jeszcze spora część z nich to dzieła znamienitych artystów, na których twórczość stawia załoga DoNiceSky. A co, jeśli sami tworzymy? Na stronie www.donicesky.com/dla-firm-i-artystow/ możemy się zarejestrować jako twórcy. Firma załatwia za nas całą procedurę sprzedaży: „Koordynujemy wszystko od druku i wysyłki, aż do obsługi klienta, co daje Ci więcej czasu, aby skoncentrować się na tworzeniu sztuki i grafiki”. Dodatkowo firma dba o wygodne, regularne i uczciwe rozliczanie twórców. Przyznam szczerze, że liczba artystów jest tam naprawdę spora. Każdy znajdzie coś, co powinno przypaść do jego gustu.

Skoro już wspomniałem o wysyłce, to dodam, że jest ona naprawdę ekspresowa, jeśli chodzi o skórki na MacBooki. Na etui na smartfony przyjdzie nam poczekać kilka dni, co jest związane z procesem ich produkcji. Gdy już otrzymamy paczkę, możemy z daleka rozpoznać, że nadawcą jest DoNiceSky. Ekologiczna koperta, profesjonalnie zapakowane naklejki wraz z przejrzystą instrukcją naklejenia. Myślę, że samo Apple nie powstydziłoby się takiej jakości obsługi klienta. Czego chcieć więcej? No dobra, może na przykład filcowego etui z logo marki, w którym otrzymamy zamówione etui na iPhone’a? Proszę bardzo! Tak właśnie dostarcza je DoNiceSky.

Na koniec warto wspomnieć o komunikacji z załogą sklepu. Ich konto na Twitterze (@donicesky) rzeczywiście działa. Jak zresztą pozostałe kanały społecznościowe. Na odpowiedzi czeka się maksymalnie kilkadziesiąt minut, a komunikacja jest kontynuowana, bez urywania wątków, podczas całego procesu wyboru produktu, oczekiwania na przesyłkę, aż po końcowe pytania o zadowolenie z otrzymanych przedmiotów.

Jeśli chcecie uczynić swoje nadgryzione (bądź nie) sprzęty bardziej osobistymi, gorąco zachęcam do odwiedzenia strony: www.donicesky.com.

4

Krzysztof Kołacz

Pasjonat Apple. Redaktor iMagazine.pl. Test Manager w Miquido. Co-organizer Mobiconf. Mówca publiczny. Perfekcjonista. www.krzysztofkolacz.pl


Dodaj komentarz

DMC0 napisał(a):

Nagłówek, zdjęcie, zdjęcie, przewiń, przeczytaj pierwsze słowa akapitu, nuda, nuda, dojedź do końca bo tam jest właściwa informacja.

Lifehack na blogerów, polecam serdecznie

Zapraszam ja Twittera. Tam masz 140 znaków do dyspozycji. Widocznie dłuższe formy nie są dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie i spokojnych Świąt życzę!

DMC0 napisał(a):

Bardzo lubię długie teksty. Ale da się odróżnić po prostu długi test od tego, gdy autor się musi trochę pomęczyć bo musi wypełnić pewną normę, wierszówkę i wywiązać się wobec sponsora :)
Oczywiście nic osobistego, ale to jest taka dość męcząca przypadłość blogerów w ostatnim czasie

Tego to już nie wiem. Nie jestem blogerem, a Ty nie jesteś na blogu :)

Jeśli chcesz wesprzeć redakcję iMagazine, podoba Ci się nasza praca, to zapraszamy do iMag Weekly

dołącz

W archiwum iMag Weekly znajdziecie ponad 500 felietonów, artykułów, recenzji, opisów, przepisów oraz relacji z podróży – w sumie do przeczytania jest ponad 500 tysięcy słów. Wykupienie dostępu do niego jest „dożywotnie” (czyli tak długo jak będzie funkcjonował iMagazine) i wystarczy to zrobić raz. Nasz tygodnik był wydawany do dnia 27/01/2017.

Osoby, które miały wykupioną jakąkolwiek subskrypcję otrzymały pełny dostęp do archiwum.